Zburzyli historyczny mur, a na wieży powiesili kamery

Tomasz Urzykowski
22.12.2009 aktualizacja: 2009-12-21 22:23
A A A Drukuj
Po zburzeniu muru lepiej widać stację benzynową Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Na wieżyczce zamontowano kamerę monitoringu
Przy budowie stacji paliw w Pruszkowie zburzono kawał historycznego muru obozu przejściowego Dulag 121. Pozostała samotna wieżyczka strażnicza. Obwieszona kamerami monitoringu pilnuje teraz dystrybutorów benzyny
Ceglana wieżyczka z otworami strzelniczymi stoi na zakręcie szosy, u zbiegu ulic Warsztatowej i Broniewskiego. Przytwierdzone do niej metalowe litery (mocno już zardzewiałe) układają się w napis: "Tu był Dulag 121...". Z drugiej strony z wieżyczki sterczą kamery monitoringu. Wszystkie skierowane są na nową stację paliw Grupy Pegas, zbudowaną na terenie dawnego obozu. Strażnica wygląda jak wyrwany z kontekstu relikt. Z oryginalnego muru Dulagu pozostał przy niej tylko ogryzek.

- Uważam, że to skandal na miarę kradzieży napisu "Arbeit macht frei" w Auschwitz - mówi wstrząśnięty architekt Rafał Wysocki ze znanej pracowni urbanistycznej Dawos, który powiadomił nas o rozbiórce muru. Zniknięcie blisko 150 metrów betonowego ogrodzenia dostrzegł, jadąc tą drogą z domu w Brwinowie do pracy w Warszawie. - Ten mur był świadkiem tragedii mieszkańców stolicy wygnanych z miasta po Powstaniu Warszawskim. A zburzono go tylko po to, żeby z daleka lepiej było widać nową stację paliw - uważa.

Założony przez Niemców obóz przejściowy nosił pełną nazwę Durchgangslager 121. Zajmował ponad 50-hektarowy teren przedwojennych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Pruszkowie ze stojącymi na nim halami warsztatowymi. Działał od 6 sierpnia do 10 października 1944 r., a w ograniczonym zakresie nawet do stycznia 1945 r. Przez obóz przeszło w sumie - według różnych szacunków - 550-650 tys. ludzi. Byli to głównie wysiedleńcy z Warszawy, których Niemcy kierowali stąd do obozów koncentracyjnych i na roboty. W samym Dulagu od ran, chorób i głodu zmarło kilka tysięcy osób. Po wojnie znów naprawiano tu wagony. Warsztaty sprywatyzowano 13 lat temu. Dziś większość terenu zajmuje Millenium Logistic Park. Funkcjonuje tu ponad 30 różnych firm. Najcenniejsze obiekty - przedwojenne budynki ZNTK i pamiątki po Dulagu - są jednak chronione jako zabytki. W 1999 r. wpisano do rejestru zabytków m.in. fragment bocznicy kolejowej, pomnik ofiar obozu, bramę i fragment muru z napisem: "Tędy przeszła Warszawa", trzy wieżyczki strażnicze i bunkier wartowniczy.

- Niestety, mur i wieżyczka od ulicy Warsztatowej zostały wtedy pominięte. Nie wiem, dlaczego nie znalazły się w rejestrze - mówi Monika Dziekan, rzeczniczka Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Pozostałości Dulagu przy Warsztatowej nie są też chronione zapisem w planie miejscowym, bo ten rejon Pruszkowa nie jest jeszcze objęty takim opracowaniem.

- Rozbiórka muru i postawienie przy wieżyczce strażniczej stacji benzynowej to - najdelikatniej mówiąc - brak wyczucia - stwierdza Anna Kotonowicz z Muzeum Powstania Warszawskiego.

Na budowę w tym miejscu stacji paliw zgodziło się starostwo powiatu pruszkowskiego. Władze Pruszkowa również patrzą na nią przychylnym okiem. - Stacja paliw powstała na terenie prywatnym, gdzie wcześniej była rozlewnia gazu, która zagrażała okolicy - podkreśla wiceprezydent miasta Andrzej Kurzela. Przekonuje, że stacja Grupy Pegas nie uszczupliła pozostałości po Dulagu 121: - Mur nie był przecież pod ochroną. A wieżyczka być może wcale nie jest związana z działalnością niemieckiego obozu, tylko ochroną zakładów.

W czasie gdy burzony jest mur pamiętający gehennę warszawiaków, w innej części dawnego Dulagu 121 - na skrawku terenu od ul. 3 Maja - starostwo za 800 tys. zł urządza muzeum obozu. Nie znajdzie się ono jednak w którejś w historycznych hal, ale we wzniesionym od nowa budynku imitującym stary.

Tymczasem Muzeum Powstania Warszawskiego chce jak najszybciej doprowadzić do objęcia ochroną wszystkich pamiątek po Dulagu. - Sprawdzimy, które z nich nie są jeszcze chronione, i będziemy wnioskowali do konserwatora o ich wpis do rejestru - zapowiada Anna Kotonowicz. - Sytuacja z ulicy Warsztatowej nie może się powtórzyć.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Podziel się