Ależ ta baba się nie rozwija - Warszawa Nieodbudowana
05.02.2010
aktualizacja: 2010-02-04 19:55
W willi Jerzego Narbutta na Mokotowie przed 1914 r. zbierała się śmietanka artystyczna Warszawy. Artur Rubinstein poznał Franciszka Fiszera, a Fiszer - Lechonia. W 1905 r. przed carską policją ukrywał się tu pisarz Wacław Sieroszewski. Kolejny odcinek cyklu Warszawa Nieodbudowana.
ZOBACZ TAKŻE
- Końska historia w Teatrze Syrena - Warszawa Nieodbudowana (05-03-10, 14:00)
- Warszawa nieodbudowana: Kamienica za figurką świętej (12-02-10, 15:00)
- Dyskretny urok burżuazji przy Królewskiej (11-06-10, 15:00)
- Warszawa Nieodbudowana: ten kościół zna każdy w Polsce (04-06-10, 16:00)
- Nie ma śladu po przedwojennej, drewnianej Pelcowiźnie (07-05-10, 15:00)
- Kuźnia wielkich ludzi przy ulicy Traugutta (19-03-10, 15:00)
- Serce Chopina trzymała w słoju na Podwalu (26-02-10, 15:00)
- Coś dla marynarzy i przedwojennych gospodyń (19-02-10, 15:00)
- Syn przewinił, ojca ukarali. Fatalna pomyłka strażników (05-02-10, 09:00)
- W mieszkaniu pana Puchatka przy Elektoralnej (29-01-10, 15:00)
- Garbarze na Powązkach z dziada pradziada (22-01-10, 15:00)
- Warszawa już miała swoje studio filmowe. Zobacz gdzie (15-01-10, 15:00)
- Asfalt i gęsie wątróbki na Handlowej (08-01-10, 14:00)
- Zamach na carskiego pomocnika (18-12-09, 14:00)
To od nazwiska Jerzego Narbutta wzięła się nazwa mokotowskiej ulicy Narbutta. Wytyczono ją jeszcze przed pierwszą wojną światową. Narbutt był właścicielem okolicznych posesji. W 1920 r. ulica, pozostając przy starej nazwie, zmieniła patrona. Milionera Jerzego zastąpił Ludwik, bohater narodowy i powstaniec z 1863 r.
Wyprawa o zmroku
Wyprawę do domu Narbutta wspominał syn Wacława Sieroszewskiego Władysław w liście do varsavianisty Jerzego Kasprzyckiego z 1989 r.: „W roku 1905 albo 1906 jako pięcioletni maluch odbyłem wieczorną (nocną, jak mi się wówczas wydawało) eskapadę do domku pana Narbutta przy ul. Nowoaleksandryjskiej [dziś Puławskiej]. Pewnego zimowego wieczoru zapakowano mnie wraz z moim młodszym bratem Stasiem do dorożki ( » na gumach «- co zapamiętałam) i wyruszyliśmy razem z naszą Babunią i z ciotką Kowalską z ulicy Kaliksta [Śniadeckich] w nieznanym kierunku. Po drodze rozpoznałem budujący się kościół Zbawiciela. Jechaliśmy prawie niezabudowanymi i słabo oświetlonymi ulicami i zatrzymaliśmy się przed przylegającym do ulicy parterowym domkiem z mansardą, gdzie przywitała nas młodziutka pani ze znacznie starszym mężem w bogato umeblowanym mieszkaniu. Ku naszemu zaskoczeniu i radości spotkaliśmy tam naszego [ukrywającego się] Ojca. Dowiedziałem się później, że gospodarzami byli pan Jerzy Narbutt i jego nieślubna żona Paulina” - czytamy.
Poufałość przy cielęcinie
Domek nie był wcale taki mały. Wielu pamiętnikarzy nazywa go raczej willą. Na planie Mokotowa z początku XX w. widzimy spory budynek z dwiema oficynami. Stoi w pewnym oddaleniu od ulicy Nowoaleksandryjskiej. Gdzieś w miejscu oficyny dzisiejszej kamienic przy Puławskiej 24a i 24 b. Otacza go ogród.
W takiej scenerii Paulina Narbuttowa prowadziła salon artystyczno-literacki.
"Był on w Warszawie czymś specjalnym. Położony prawie za miastem, osłonięty nazwiskiem generała rosyjskiego [tak w oryginale] Narbutta. Był miejscem spotkań nie tylko całej cyganerii i świata artystycznego, ale też ludzi zbliżonych do kół rewolucyjnych, z którymi łączyła panią domu nić sympatii" - czytamy w książce Romana Lotha "Na rogu świata i nieskończoności".
Narbutt był bogaczem i ziemianinem, emerytowanym rotmistrzem lejb gwardii rosyjskiej. Pochodził ze zruszczonej polskiej rodziny na Białorusi. Gdy Władysław Sieroszewski zobaczył go w 1905 r., był "wysokim, postawnym mężczyzną o siwiejącej brodzie. Mówił po polsku z wyraźnym rosyjskim zaciąganiem".
Artur Rubinstein tak wspominał z kolei Paulinę, którą odwiedzał zarówno na Mokotowie, jak też później w jej dworze w Chełmicy Dużej: "Wysoka blondynka o atrakcyjnej figurze, wystających kościach policzkowych i jasnobłękitnych oczach, odznaczała się niezwykłą witalnością i inteligencją. Ta polska Żydówka o tajemniczym pochodzeniu (nigdy nie wyjawiła swego panieńskiego nazwiska ani też nazwy miejscowości, w której się urodziła) stała się sercem i duszą środowiska intelektualnego i artystycznego Warszawy" - pisał w "Moich młodych latach".
Pochodzenie Pauliny z domu Rychterman (przyjaciele nazywali ją Polusią) zdradza Władysław Sieroszewski: "Była córką rabina z Częstochowy. Bardzo wykształconą i znającą kilka języków".
W salonie Narbutta i Polusi spotykali się poeci, muzycy, literaci i politycy związani m.in. z PPS-em. Gości z reguły zabawiał Franciszek Fiszer, słynny filozof bez teki, przedmiot setek anegdot.
„Franc był za czasów » Mokotowa «, to znaczy wielkich przyjęć dawanych przez Paulinę w willi jej quasi-męża Jerzego Narbutta, główną wedetą tych sympozjonów. Kiedyś przyszedł na obiad zły czy chory i Paulina bardzo się zdenerwowała, że jej nadworny, wielki causeur nic nie mówi. Wreszcie Franc rzucił ze złością widelec o stół i zawołał: » Paulinoi! Stanowczo za dużo poufałości jak na tę rozgotowaną cielencinę «” - wspominał Jan Lechoń.
W czasie rewolucji 1905 r. w willi Narbutta ukrywał się m.in. Wacław Sieroszewski, pisarz, podróżnik, działacz niepodległościowy, zesłaniec syberyjski, a w latach międzywojennych poseł na Sejm RP i prezes Polskiej Akademii Literatury. W 1905 r. Rosjanie więzili go na Pawiaku i w X Pawilonie Cytadeli.
Nazwisko Narbutta chroniło przed rewizjami, zaś Polusia wyraźnie sympatyzowała z działaczami PPS-u. To pod jej wpływem Narbutt nawiązał stosunki z polskim ruchem rewolucyjnym „Z tej racji udzielił schronienia mojemu ojcu ukrywającemu się z powodu parokrotnego aresztowania przez ochranę. (...) Nie pamiętam szczegółów wizyty u Narbuttów, ale (...) przy pożegnaniu pani Paulina, uściskawszy mnie i brata, dała Stasiowi dla naszej Mamy doniczkę z kwiatami. Trzyletni Staś, wręczając ją w domu Mamie, powiedział z powagą: » To mi dała pani z cytadeli «” - wspominał Władysław Sieroszewski.
Arka Fiszera
Kres salonu przy Nowoaleksandryjskiej wyznaczyła śmierć Narbutta. Testamentem przepisał Paulinie majątki w Chełmicy Dużej oraz Fabiankach pod Włocławkiem.
"Wynikły z tego procesy z rodziną przerwane w czasie pierwszej wojny światowej. Znany mi domek w Warszawie odziedziczyli inni spadkobiercy. Pani Paulina zachowała sąsiednią działkę, na rogu Narbutta i Puławskiej. Gdzie rozpoczęła budowę domu z salą teatralną. Ale skutkiem inflacji zmuszona była sprzedać niedokończony budynek" - pisał Władysław Sieroszewski.
W 1916 r. Paulina wyszła za mąż za poetę Zdzisława Kleszczyńskiego, z którym kilka lat później się rozwiodła. Wiele czasu spędzała teraz w Chełmicy. Tutaj też przeniósł się jej salon. Bywali tam m.in.: Jan Lechoń, Julian Kaden-Bandrowski, Kazimierz Wierzyński, Bolesław Wieniawa-Długoszowski i oczywiście Franciszek Fiszer.
„Nasza rodzina też tam często bywała” - wspomina Władysław Sieroszewski i, jak pisze, „jego ojciec ze Zdzisławem Kleszczyńskim napisał sztukę teatralną » Bolszewicy «”, częściowo inspirowaną wydarzeniami w Chełmicy zajętej przez Armię Czerwoną w 1920.
Fiszer, który zwykł mawiać, że jest Bogiem, kiedyś na wsi u Pauliny Kleszczyńskiej uskarżał się na reumatyzm, „na co Paulina docięła mu: » Ładny Bóg - co ma reumatyzm! «. A Franc nigdy nietrapiony: » Reumatyzm to jest właśnie arka przymierza między mną a ludzkością «” - czytamy w „Dzienniku” Lechonia.
Z kolei Halina Ostrowska-Grabska wspomina, jak Fiszer, siedząc w bibliotece Polusi, pełnej pewnie jeszcze starych książek po Narbucie, oznajmił: „W naszej rodzinie mieliśmy zawsze bibliofilów. Już za czasów Reja posiadaliśmy pierwsze wydanie » Żywota człowieka poczciwego «i widać, że rodzina porządna - egzemplarz pozostał nierozcięty”.
Pelagia z Pauliny
Gdy Paulina Kleszczyńska kończyła 60 lat, Fiszer zarzucił jej: "Ależ ta baba się nie rozwija". Powiedzonko miało swój literacki epilog. Jak pisze Roman Loth w książce o Fiszerze, zużytkował je Antoni Słonimski w komedii "Rodzina", gdzie Tomasz Lekcicki, postać wzorowana na Fiszerze, mówi o starej Lebenbaumowej: "Ta baba się nie rozwija":
Gdy jednak Fiszer umierał w 1937 r., wzywał ponoć przez sen Paulinę. Drażniło to zaprzyjaźnioną z nim od lat Czajkę, czyli Izabellę Stachowicz, żonę Jerzego Gelbarda. "Kim była ta Paulina?, dlaczego przez wszystkie lata przyjaźni o niej nie wspominał?" - pisała ze złością w swym pamiętniku. Dodajmy, pamiętniku pełnym zmyśleń, ale w tym fragmencie chyba prawdziwym.
Stanisław Loth nie ma wątpliwości. Fiszer wzywał Paulinę Kleszczyńską. Był z nią przez lata nie tylko w przyjaźni, ale też w czasach młodości "zdaje się i w związkach uczuciowych" - uważa Loth.
W czasie okupacji Polusia straciła swój majątek. Chełmica przyłączona została do Rzeszy. Ona sama ukrywała się w Warszawie jako Pelagia Kuziemska.
Władysław Sieroszewski wspominał, że często bywała u jego rodziców. Po raz ostatni widział ją 15 maja 1944 r. Odwiedziła jego ojca wraz z Kadenem-Bandrowskim. "W czasie Powstania Warszawskiego poszedłem do jej mieszkania na rogu Uniwersyteckiej i Mochnackiego. Wpuścił mnie do domu dozorca, ale pani Pauliny nie było i dziś - pomimo poszukiwań w kraju i za granicą, nie wiemy co się z nią stało" - pisał w liście.
Tymczasem willa przy Puławskiej dotrwała do lat 30. W drugiej połowie dekady w jej miejscu wyrosły luksusowe kamienice o funkcjonalistycznej architekturze. Dwie z nich przy Puławskiej 24a i 24b to działo Juliusza Żórawskiego, jednego z najwybitniejszych architektów dwudziestolecia międzywojennego. Szczęśliwie przetrwały do dziś. W jednej z nich znajduje się dziś popularna restauracja Dziki Ryż.
Wyprawa o zmroku
Wyprawę do domu Narbutta wspominał syn Wacława Sieroszewskiego Władysław w liście do varsavianisty Jerzego Kasprzyckiego z 1989 r.: „W roku 1905 albo 1906 jako pięcioletni maluch odbyłem wieczorną (nocną, jak mi się wówczas wydawało) eskapadę do domku pana Narbutta przy ul. Nowoaleksandryjskiej [dziś Puławskiej]. Pewnego zimowego wieczoru zapakowano mnie wraz z moim młodszym bratem Stasiem do dorożki ( » na gumach «- co zapamiętałam) i wyruszyliśmy razem z naszą Babunią i z ciotką Kowalską z ulicy Kaliksta [Śniadeckich] w nieznanym kierunku. Po drodze rozpoznałem budujący się kościół Zbawiciela. Jechaliśmy prawie niezabudowanymi i słabo oświetlonymi ulicami i zatrzymaliśmy się przed przylegającym do ulicy parterowym domkiem z mansardą, gdzie przywitała nas młodziutka pani ze znacznie starszym mężem w bogato umeblowanym mieszkaniu. Ku naszemu zaskoczeniu i radości spotkaliśmy tam naszego [ukrywającego się] Ojca. Dowiedziałem się później, że gospodarzami byli pan Jerzy Narbutt i jego nieślubna żona Paulina” - czytamy.
Poufałość przy cielęcinie
Domek nie był wcale taki mały. Wielu pamiętnikarzy nazywa go raczej willą. Na planie Mokotowa z początku XX w. widzimy spory budynek z dwiema oficynami. Stoi w pewnym oddaleniu od ulicy Nowoaleksandryjskiej. Gdzieś w miejscu oficyny dzisiejszej kamienic przy Puławskiej 24a i 24 b. Otacza go ogród.
W takiej scenerii Paulina Narbuttowa prowadziła salon artystyczno-literacki.
"Był on w Warszawie czymś specjalnym. Położony prawie za miastem, osłonięty nazwiskiem generała rosyjskiego [tak w oryginale] Narbutta. Był miejscem spotkań nie tylko całej cyganerii i świata artystycznego, ale też ludzi zbliżonych do kół rewolucyjnych, z którymi łączyła panią domu nić sympatii" - czytamy w książce Romana Lotha "Na rogu świata i nieskończoności".
Narbutt był bogaczem i ziemianinem, emerytowanym rotmistrzem lejb gwardii rosyjskiej. Pochodził ze zruszczonej polskiej rodziny na Białorusi. Gdy Władysław Sieroszewski zobaczył go w 1905 r., był "wysokim, postawnym mężczyzną o siwiejącej brodzie. Mówił po polsku z wyraźnym rosyjskim zaciąganiem".
Artur Rubinstein tak wspominał z kolei Paulinę, którą odwiedzał zarówno na Mokotowie, jak też później w jej dworze w Chełmicy Dużej: "Wysoka blondynka o atrakcyjnej figurze, wystających kościach policzkowych i jasnobłękitnych oczach, odznaczała się niezwykłą witalnością i inteligencją. Ta polska Żydówka o tajemniczym pochodzeniu (nigdy nie wyjawiła swego panieńskiego nazwiska ani też nazwy miejscowości, w której się urodziła) stała się sercem i duszą środowiska intelektualnego i artystycznego Warszawy" - pisał w "Moich młodych latach".
Pochodzenie Pauliny z domu Rychterman (przyjaciele nazywali ją Polusią) zdradza Władysław Sieroszewski: "Była córką rabina z Częstochowy. Bardzo wykształconą i znającą kilka języków".
W salonie Narbutta i Polusi spotykali się poeci, muzycy, literaci i politycy związani m.in. z PPS-em. Gości z reguły zabawiał Franciszek Fiszer, słynny filozof bez teki, przedmiot setek anegdot.
„Franc był za czasów » Mokotowa «, to znaczy wielkich przyjęć dawanych przez Paulinę w willi jej quasi-męża Jerzego Narbutta, główną wedetą tych sympozjonów. Kiedyś przyszedł na obiad zły czy chory i Paulina bardzo się zdenerwowała, że jej nadworny, wielki causeur nic nie mówi. Wreszcie Franc rzucił ze złością widelec o stół i zawołał: » Paulinoi! Stanowczo za dużo poufałości jak na tę rozgotowaną cielencinę «” - wspominał Jan Lechoń.
W czasie rewolucji 1905 r. w willi Narbutta ukrywał się m.in. Wacław Sieroszewski, pisarz, podróżnik, działacz niepodległościowy, zesłaniec syberyjski, a w latach międzywojennych poseł na Sejm RP i prezes Polskiej Akademii Literatury. W 1905 r. Rosjanie więzili go na Pawiaku i w X Pawilonie Cytadeli.
Nazwisko Narbutta chroniło przed rewizjami, zaś Polusia wyraźnie sympatyzowała z działaczami PPS-u. To pod jej wpływem Narbutt nawiązał stosunki z polskim ruchem rewolucyjnym „Z tej racji udzielił schronienia mojemu ojcu ukrywającemu się z powodu parokrotnego aresztowania przez ochranę. (...) Nie pamiętam szczegółów wizyty u Narbuttów, ale (...) przy pożegnaniu pani Paulina, uściskawszy mnie i brata, dała Stasiowi dla naszej Mamy doniczkę z kwiatami. Trzyletni Staś, wręczając ją w domu Mamie, powiedział z powagą: » To mi dała pani z cytadeli «” - wspominał Władysław Sieroszewski.
Arka Fiszera
Kres salonu przy Nowoaleksandryjskiej wyznaczyła śmierć Narbutta. Testamentem przepisał Paulinie majątki w Chełmicy Dużej oraz Fabiankach pod Włocławkiem.
"Wynikły z tego procesy z rodziną przerwane w czasie pierwszej wojny światowej. Znany mi domek w Warszawie odziedziczyli inni spadkobiercy. Pani Paulina zachowała sąsiednią działkę, na rogu Narbutta i Puławskiej. Gdzie rozpoczęła budowę domu z salą teatralną. Ale skutkiem inflacji zmuszona była sprzedać niedokończony budynek" - pisał Władysław Sieroszewski.
W 1916 r. Paulina wyszła za mąż za poetę Zdzisława Kleszczyńskiego, z którym kilka lat później się rozwiodła. Wiele czasu spędzała teraz w Chełmicy. Tutaj też przeniósł się jej salon. Bywali tam m.in.: Jan Lechoń, Julian Kaden-Bandrowski, Kazimierz Wierzyński, Bolesław Wieniawa-Długoszowski i oczywiście Franciszek Fiszer.
„Nasza rodzina też tam często bywała” - wspomina Władysław Sieroszewski i, jak pisze, „jego ojciec ze Zdzisławem Kleszczyńskim napisał sztukę teatralną » Bolszewicy «”, częściowo inspirowaną wydarzeniami w Chełmicy zajętej przez Armię Czerwoną w 1920.
Fiszer, który zwykł mawiać, że jest Bogiem, kiedyś na wsi u Pauliny Kleszczyńskiej uskarżał się na reumatyzm, „na co Paulina docięła mu: » Ładny Bóg - co ma reumatyzm! «. A Franc nigdy nietrapiony: » Reumatyzm to jest właśnie arka przymierza między mną a ludzkością «” - czytamy w „Dzienniku” Lechonia.
Z kolei Halina Ostrowska-Grabska wspomina, jak Fiszer, siedząc w bibliotece Polusi, pełnej pewnie jeszcze starych książek po Narbucie, oznajmił: „W naszej rodzinie mieliśmy zawsze bibliofilów. Już za czasów Reja posiadaliśmy pierwsze wydanie » Żywota człowieka poczciwego «i widać, że rodzina porządna - egzemplarz pozostał nierozcięty”.
Pelagia z Pauliny
Gdy Paulina Kleszczyńska kończyła 60 lat, Fiszer zarzucił jej: "Ależ ta baba się nie rozwija". Powiedzonko miało swój literacki epilog. Jak pisze Roman Loth w książce o Fiszerze, zużytkował je Antoni Słonimski w komedii "Rodzina", gdzie Tomasz Lekcicki, postać wzorowana na Fiszerze, mówi o starej Lebenbaumowej: "Ta baba się nie rozwija":
Gdy jednak Fiszer umierał w 1937 r., wzywał ponoć przez sen Paulinę. Drażniło to zaprzyjaźnioną z nim od lat Czajkę, czyli Izabellę Stachowicz, żonę Jerzego Gelbarda. "Kim była ta Paulina?, dlaczego przez wszystkie lata przyjaźni o niej nie wspominał?" - pisała ze złością w swym pamiętniku. Dodajmy, pamiętniku pełnym zmyśleń, ale w tym fragmencie chyba prawdziwym.
Stanisław Loth nie ma wątpliwości. Fiszer wzywał Paulinę Kleszczyńską. Był z nią przez lata nie tylko w przyjaźni, ale też w czasach młodości "zdaje się i w związkach uczuciowych" - uważa Loth.
W czasie okupacji Polusia straciła swój majątek. Chełmica przyłączona została do Rzeszy. Ona sama ukrywała się w Warszawie jako Pelagia Kuziemska.
Władysław Sieroszewski wspominał, że często bywała u jego rodziców. Po raz ostatni widział ją 15 maja 1944 r. Odwiedziła jego ojca wraz z Kadenem-Bandrowskim. "W czasie Powstania Warszawskiego poszedłem do jej mieszkania na rogu Uniwersyteckiej i Mochnackiego. Wpuścił mnie do domu dozorca, ale pani Pauliny nie było i dziś - pomimo poszukiwań w kraju i za granicą, nie wiemy co się z nią stało" - pisał w liście.
Tymczasem willa przy Puławskiej dotrwała do lat 30. W drugiej połowie dekady w jej miejscu wyrosły luksusowe kamienice o funkcjonalistycznej architekturze. Dwie z nich przy Puławskiej 24a i 24b to działo Juliusza Żórawskiego, jednego z najwybitniejszych architektów dwudziestolecia międzywojennego. Szczęśliwie przetrwały do dziś. W jednej z nich znajduje się dziś popularna restauracja Dziki Ryż.
Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




