Co dał nam Marzec '68?
08.03.2010
aktualizacja: 2010-03-08 22:14
fot. ROBERT KOWALEWSKI / AG
Studencki protest 1968 r. znalazł swój finał 21 lat później. Dzięki niemu możemy tu dzisiaj stać - mówił prof. Włodzimierz Lengauer, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego, w 42. rocznicę wydarzeń marcowych.
ZOBACZ TAKŻE
- Dziś rocznica Marca'68 - na UW i Dworcu Gdańskim (08-03-10, 08:00)
- Na Targówku o Katyniu: 70 lat po wyroku śmierci (06-03-10, 17:00)
- Tęsknili za Żydami na Dworcu Gdańskim (06-03-10, 18:14)
Wczoraj w południe na dziedzińcu Uniwersytetu przedstawiciele władz uczelni i dawni studenci złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą Marzec '68. Dzień, godzina i miejsce uroczystości nie były przypadkowe. Właśnie tu 8 marca 1968 r. o 12 rozpoczął się słynny studencki wiec w obronie swobód obywatelskich. Manifestanci żądali powrotu na UW relegowanych kolegów - Adama Michnika i Henryka Szlajfera. Domagali się też zaniechania represji wobec innych studentów, którzy protestowali przeciw decyzji o zdjęciu z afisza Teatru Narodowego "Dziadów" Mickiewicza (władze uznały spektakl za antyradziecki). Przeciw zgromadzonej na dziedzińcu mło-dzieży wysłano uzbrojonych w pałki milicjantów i robotników.
- Brałem udział w tym wiecu. Pamiętam naszą ucieczkę po skarpie. Czułem wtedy upokorzenie, rozgoryczenie i zdziwienie, że coś takiego jest w ogóle możliwe - wspominał prof. Włodzimierz Lengauer, wówczas student II roku historii.
- Na wiec przyszliśmy całą grupą z akademika przy ul. Zamenhofa. W pewnym momencie bramami z Krakowskiego Przedmieścia i Oboźnej wkroczył na dziedziniec tzw. aktyw robotniczy. Z początku ci ludzie z nami rozmawiali, ale potem dostali rozkaz, żeby nas bić. Uciekliśmy przez płot na skarpę i dalej w dół na Powiśle. Inni studenci przedzierali się między budynkami w kierunku kościoła Wizytek - opowiadał prof. Bogdan Lesyng, wtedy student II roku fizyki.
Na wieść o brutalnej pacyfikacji wiecu zaprotestowali studenci z innych uczelni Warszawy i całej Polski. Ewa Tomaszewska, późniejsza dzia-łaczka "Solidarności", posłanka, se-nator i eurodeputowana, uczestniczyła w pochodzie, który 9 marca wyruszył z Politechniki Warszawskiej. Miał dotrzeć do Uniwersytetu.
- Ulicą płynęła fala ludzi. W uniesionych rękach młodzież niosła otwarte legitymacje studenckie. Niektórzy palili gazety z kłamliwymi artykułami o wydarzeniach poprzedniego dnia. Z okien ludzie rzucali nam kwiaty. Milicja zatrzymała nas przy Składnicy Harcerskiej i bijąc pałkami, zepchnęła z powrotem na plac Konstytucji. Dostało się też przypadkowym przechodniom, np. starszej kobiecie wychodzącej ze sklepu. Biedaczka zbierała potem z chodnika rozrzucone bułki - wspominała Ewa Tomaszewska, wówczas studentka wieczorowej fizyki. Największe
uliczne walki oglądała 11 marca na Krakowskim Przedmieściu. - Nawet w stanie wojennym nie widziałam tak gęstej chmury gazów łzawiących. Studentom pomógł pan Pomianowski, właściciel cukierni przy Krakowskim Przedmieściu. Otworzył dla nas swój zakład, przez który można było uciekać.
Studencki protest zakończył się po niespełna trzech tygodniach. Jego uczestnicy byli wyrzucani z uczelni, zamykani w więzieniach, przymusowo wcielani do wojska. Rozpętana przez władzę antysemicka nagonka wypędziła z Polski tysiące osób.
Prof. Bogdan Lesyng: - Marzec '68 obnażył tamten system. Pokazał, że "król jest nagi".
Ewa Tomaszewska: - Zintegrował środowisko akademickie. Wykła-dowcy i studenci stanęli po jednej stronie.
- Brałem udział w tym wiecu. Pamiętam naszą ucieczkę po skarpie. Czułem wtedy upokorzenie, rozgoryczenie i zdziwienie, że coś takiego jest w ogóle możliwe - wspominał prof. Włodzimierz Lengauer, wówczas student II roku historii.
- Na wiec przyszliśmy całą grupą z akademika przy ul. Zamenhofa. W pewnym momencie bramami z Krakowskiego Przedmieścia i Oboźnej wkroczył na dziedziniec tzw. aktyw robotniczy. Z początku ci ludzie z nami rozmawiali, ale potem dostali rozkaz, żeby nas bić. Uciekliśmy przez płot na skarpę i dalej w dół na Powiśle. Inni studenci przedzierali się między budynkami w kierunku kościoła Wizytek - opowiadał prof. Bogdan Lesyng, wtedy student II roku fizyki.
Na wieść o brutalnej pacyfikacji wiecu zaprotestowali studenci z innych uczelni Warszawy i całej Polski. Ewa Tomaszewska, późniejsza dzia-łaczka "Solidarności", posłanka, se-nator i eurodeputowana, uczestniczyła w pochodzie, który 9 marca wyruszył z Politechniki Warszawskiej. Miał dotrzeć do Uniwersytetu.
- Ulicą płynęła fala ludzi. W uniesionych rękach młodzież niosła otwarte legitymacje studenckie. Niektórzy palili gazety z kłamliwymi artykułami o wydarzeniach poprzedniego dnia. Z okien ludzie rzucali nam kwiaty. Milicja zatrzymała nas przy Składnicy Harcerskiej i bijąc pałkami, zepchnęła z powrotem na plac Konstytucji. Dostało się też przypadkowym przechodniom, np. starszej kobiecie wychodzącej ze sklepu. Biedaczka zbierała potem z chodnika rozrzucone bułki - wspominała Ewa Tomaszewska, wówczas studentka wieczorowej fizyki. Największe
uliczne walki oglądała 11 marca na Krakowskim Przedmieściu. - Nawet w stanie wojennym nie widziałam tak gęstej chmury gazów łzawiących. Studentom pomógł pan Pomianowski, właściciel cukierni przy Krakowskim Przedmieściu. Otworzył dla nas swój zakład, przez który można było uciekać.
Studencki protest zakończył się po niespełna trzech tygodniach. Jego uczestnicy byli wyrzucani z uczelni, zamykani w więzieniach, przymusowo wcielani do wojska. Rozpętana przez władzę antysemicka nagonka wypędziła z Polski tysiące osób.
Prof. Bogdan Lesyng: - Marzec '68 obnażył tamten system. Pokazał, że "król jest nagi".
Ewa Tomaszewska: - Zintegrował środowisko akademickie. Wykła-dowcy i studenci stanęli po jednej stronie.
Przeczytaj także: Tęsknili za Żydami na Dworcu Gdańskim
Najczęściej czytane24 htydzień
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Zamrożone budowy. Obwodnica czeka na odwilż
- Przegonili Muchę z Narodowego. Już nie można biegać
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Śnieg będzie sypać do wieczora. W weekend... deszcz
- Nowy zabytek w Warszawie. Wybitne dzieło socrealizmu
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną



