Przyjaciel Chopina z domu przy Chłodnej
12.03.2010
aktualizacja: 2010-03-11 23:58
Jak zapadlisko w pierzei ulicy wyglądał przed wojną dom przy Chłodnej 14. Sto lat wcześniej mieszkał tu Jan Matuszyński, jeden z najbliższych przyjaciół Fryderyka Chopina.
ZOBACZ TAKŻE
- Końska historia w Teatrze Syrena - Warszawa Nieodbudowana (05-03-10, 14:00)
- Herbata do Warszawy przyszła ze Wschodu (30-04-10, 15:00)
- Prawnicze zagłębie na Kapucyńskiej (23-04-10, 15:00)
- Zobacz zabytkowe podwarszawskie stacje kolejowe (09-04-10, 13:00)
- Portret z języczkiem na Koszykowej (02-04-10, 15:00)
- Historyk literatury za wszelką cenę oryginalny (26-03-10, 14:00)
- Serce Chopina trzymała w słoju na Podwalu (26-02-10, 15:00)
- Coś dla marynarzy i przedwojennych gospodyń (19-02-10, 15:00)
Jesienią 1825 r. 15-letni kompozytor dostał list od starszego o dwa lata od siebie Jana Matuszyńskiego. Zawsze dowcipny odpisał mu z przekąsem o swojej radości i jednocześnie zaskoczeniu: "Kochany, Drogi Jasiu! Ach! Pani Sevigne' [francuska pisarka, autorka pięknych listów] nie byłaby w stanie opisać Ci mojej radości z odebranego od Ciebie tak niespodziewanie listu, prędzej bowiem śmierci niż takowej supryzy spodziewać się mogłem. Nigdy mi myśl nawet do głowy nie przyszło, ażeby ten zabity szpargalista, ów filolog, co tylko w (Friedrichu) Szyllerze siedzi, pióro wziął do ręki w zamiarze pisania listu do rozpuszczonego nieledwie jak bicz dziadowski cymbalisty. Do tego, co jeszcze jednej po łacinie nie przeczytał kartki. Do owego prosiaka, który tyjąc na wywarze, choć o dziesiątą część twego sadła zgrubieć zamyśla. Prawdziwie jest to łaska wielka, a raczej wielka łaska mego Jaśka".
Orfeusz u bernardynów
Matuszyński był szkolnym kolegą Chopina w Liceum Warszawskim. Chodzili do jednej klasy. Razem muzykowali. Los obdarował Janka talentem muzycznym. Grał pięknie na flecie i już jako 14-latek wystąpił publicznie u ojców bernardynów przy Krakowskim Przedmieściu. Jego gra musiała zachwycić, bo nazajutrz 9 maja 1823 r. "Kurier Warszawski" donosił o koncercie w kościele św. Anny: "14-letni Matuszyński, syn tutejszego obywatela, grał koncert na fletorewersie. Pewność i czystość tonów, biegłość i czucie przekonywają znawców, że ten młodzieniec może przy dalszej pracy wyrównać doskonałym artystom. Oprócz wrodzonej zdatności winien swój talent zacnemu nauczycielowi panu Ziernstein pierwszemu fletrowersiście Teatru Narodowego".
Błyskotliwej kariery muzycznej Matuszyński jednak nie zrobił, bo po zdaniu matury w 1827 r. zapisał się na Wydział Lekarski Uniwersytetu Warszawskiego i został medykiem. Nie był to wybór zaskakujący. Jego ojciec, przybysz z Pszczyny na Śląsku, przez wiele lat leczył w warszawskim szpitalu ewangelickim na Lesznie.
Jak ustalili autorzy niezwykle skrupulatnie opracowanego monumentalnego wydania młodzieńczych listów Chopina, Jan Matuszyński 22 sierpnia 1830 r. na zaproszenie Chopina stawił się w jego mieszkaniu w Pałacu Krasińskich (dziś w tym miejscu znajduje się zrekonstruowany salonik Chopinów) i próbował poloneza C-dur na fortepian i wiolonczelę. Wszystko to w obecności uznanych profesorów: samego Józefa Elsnera, niemieckiego kompozytora Maurycego Ernemanna i Wojciecha Żywnego.
A w głębi dwór
Przy Chłodnej Matuszyński zamieszkał w czasach studenckich. Na pewno w latach 1826-27. Była to wtedy główna ulica wylotowa z Warszawy na zachód i kończyła się rogatkami wolskimi.
Wyobraźmy sobie tamten dom. Z centrum, czyli z okolic Senatorskiej, najłatwiej było tu przyjść Elektoralną. Im bliżej rogatek przy Chłodnej, tym bruk był coraz gorszy. W wiosenne roztopy ulica tonęła w błocie, a obywatele w zaciszu domowym wieszali psy na księciu Konstantym i prezydencie miasta Karolu Woydzie, którzy karali właścicieli domów za nieporządki, ale sami do remontu ulicy się nie kwapili.
Na wysokości placu pod Lwem mijało się ładną klasycystyczną kamienicę pod późniejszym nr. 6. ożywioną niszą z kolumnami. Wreszcie docierało się do niepozornej posesji pod 14. Była wąska, z maleńkim domkiem od frontu i ciągnącym się za nim wąskim i długim podwórkiem.
Wejdźmy na nie. Z prawej strony stała parterowa oficyna, która dotrwała do 1944 r. Z lewej jakieś szopy. Zapewne czuć tu było sianem, obrokiem, końmi stojącymi w stajniach, dymem z kominów i zapachami kuchennymi. Dochodzimy do niskiego, murowanego domu zamykającego podwórko. Wyglądał jak dworek. Może pamiętał jeszcze wiek XVIII. Z tyłu za "dworkiem" rosły drzewa. Przy odrobinie wyobraźni można było się tu poczuć jak na wsi. Zapewne z sąsiednich posesji dochodziły wiejskie odgłosy: chrumkanie, gęganie, rżenie koni i pianie koguta.
Czy Matuszewski mieszkał przy Chłodnej jeszcze w 1830 r., nie wiemy. Tak samo jak tego, czy na Chłodnej bywał u niego Fryderyk Chopin. Gdy wybuchło powstanie listopadowe, Matuszyński, który w 1830 r. zdobył dyplom, został lekarzem batalionowym 5. Pułku Strzelców Konnych, później zaś pułku grenadierów. Z kolei funkcję lekarza sztabowego pełnił jego ojciec, który zmarł niedługo po bitwie pod Olszynką Grochowską w marcu 1831 r. Dodajmy tu, że Jan Matuszyński już pod koniec powstania 4 października tego roku został uhonorowany Złotym Krzyżem Virtuti Militari.
Śmierć w rękach Chopina
Dalsze jego losy to już dzieje tułaczki. Internowany z wojskiem w Prusach osiadł na jakiś czas w Malborku, gdzie był lekarzem wojskowym. Trafił do uniwersyteckiej Tybingi w Badenii, gdzie studiował i się doktoryzował. Wreszcie w 1834 r. znalazł się w Paryżu. Tam ponownie spotkał się z Chopinem. Z tego spotkania szczególnie rad był jego ojciec Mikołaj. Cieszył się, że chorowity Fryderyk będzie miał nie tylko przyjaciela, ale też lekarza.
Los chadza jednak krętymi ścieżkami. Kilka lat później to Matuszyński rozchoruje się na gruźlicę i umrze w 1842 r. Umierającego Chopin przeniósł do domu przy placu Pigalle 16, gdzie mieszkała też George Sand. Pisała ona w liście do Pauline Viardot: "Polski przyjaciel, doktor, dawny kolega szkolny Chopina umarł w naszych ramionach po wolnej i okrutnej agonii, która sprawiła biednemu Chopinowi takie cierpienie, jakby sam je doznawał".
Dom przy Chłodnej 14 bez większych zmian przetrwał aż do sierpnia 1944 r. W połowie XIX w. działała tu m.in. fabryka nożownicza. Na dwa lata przed drugą wojną światową władze zatwierdziły budowę nowej oficyny. Zdaje się, że stanęła ona w głębi posesji z prawej strony podwórka.
Sama posesja po zbudowaniu na przełomie XIX i XX w. ogromnej, ceglanej ściany szczytowej kamienicy przy Chłodnej 16 jakby zapadła się w szczelinę między domami.
Gdy podczas drugiej wojny światowej Niemcy utworzyli getto, nieruchomość znalazła się w jego granicach, by potem wrócić do "dzielnicy aryjskiej". Zagładę budynku przyniósł niemiecki atak 5 sierpnia 1944 r.
Po wojnie właściwie nie było tu już czego odbudowywać. O ile wypalone mury sąsiednich kamienic stały, to zabudowa przy Chłodnej 14 była zupełnie zniszczona. Pozostały tylko ściany szczytowe i silnie popękane ścinany wewnętrzne. Na zlecenie Pogotowia Budowlanego Biura Odbudowy Stolicy rozebrano je w kwietniu 1946 r. Dziś w tym miejscu wznosi się fragment długiego socrealistycznego bloku mieszkalnego.
Orfeusz u bernardynów
Matuszyński był szkolnym kolegą Chopina w Liceum Warszawskim. Chodzili do jednej klasy. Razem muzykowali. Los obdarował Janka talentem muzycznym. Grał pięknie na flecie i już jako 14-latek wystąpił publicznie u ojców bernardynów przy Krakowskim Przedmieściu. Jego gra musiała zachwycić, bo nazajutrz 9 maja 1823 r. "Kurier Warszawski" donosił o koncercie w kościele św. Anny: "14-letni Matuszyński, syn tutejszego obywatela, grał koncert na fletorewersie. Pewność i czystość tonów, biegłość i czucie przekonywają znawców, że ten młodzieniec może przy dalszej pracy wyrównać doskonałym artystom. Oprócz wrodzonej zdatności winien swój talent zacnemu nauczycielowi panu Ziernstein pierwszemu fletrowersiście Teatru Narodowego".
Błyskotliwej kariery muzycznej Matuszyński jednak nie zrobił, bo po zdaniu matury w 1827 r. zapisał się na Wydział Lekarski Uniwersytetu Warszawskiego i został medykiem. Nie był to wybór zaskakujący. Jego ojciec, przybysz z Pszczyny na Śląsku, przez wiele lat leczył w warszawskim szpitalu ewangelickim na Lesznie.
Jak ustalili autorzy niezwykle skrupulatnie opracowanego monumentalnego wydania młodzieńczych listów Chopina, Jan Matuszyński 22 sierpnia 1830 r. na zaproszenie Chopina stawił się w jego mieszkaniu w Pałacu Krasińskich (dziś w tym miejscu znajduje się zrekonstruowany salonik Chopinów) i próbował poloneza C-dur na fortepian i wiolonczelę. Wszystko to w obecności uznanych profesorów: samego Józefa Elsnera, niemieckiego kompozytora Maurycego Ernemanna i Wojciecha Żywnego.
A w głębi dwór
Przy Chłodnej Matuszyński zamieszkał w czasach studenckich. Na pewno w latach 1826-27. Była to wtedy główna ulica wylotowa z Warszawy na zachód i kończyła się rogatkami wolskimi.
Wyobraźmy sobie tamten dom. Z centrum, czyli z okolic Senatorskiej, najłatwiej było tu przyjść Elektoralną. Im bliżej rogatek przy Chłodnej, tym bruk był coraz gorszy. W wiosenne roztopy ulica tonęła w błocie, a obywatele w zaciszu domowym wieszali psy na księciu Konstantym i prezydencie miasta Karolu Woydzie, którzy karali właścicieli domów za nieporządki, ale sami do remontu ulicy się nie kwapili.
Na wysokości placu pod Lwem mijało się ładną klasycystyczną kamienicę pod późniejszym nr. 6. ożywioną niszą z kolumnami. Wreszcie docierało się do niepozornej posesji pod 14. Była wąska, z maleńkim domkiem od frontu i ciągnącym się za nim wąskim i długim podwórkiem.
Wejdźmy na nie. Z prawej strony stała parterowa oficyna, która dotrwała do 1944 r. Z lewej jakieś szopy. Zapewne czuć tu było sianem, obrokiem, końmi stojącymi w stajniach, dymem z kominów i zapachami kuchennymi. Dochodzimy do niskiego, murowanego domu zamykającego podwórko. Wyglądał jak dworek. Może pamiętał jeszcze wiek XVIII. Z tyłu za "dworkiem" rosły drzewa. Przy odrobinie wyobraźni można było się tu poczuć jak na wsi. Zapewne z sąsiednich posesji dochodziły wiejskie odgłosy: chrumkanie, gęganie, rżenie koni i pianie koguta.
Czy Matuszewski mieszkał przy Chłodnej jeszcze w 1830 r., nie wiemy. Tak samo jak tego, czy na Chłodnej bywał u niego Fryderyk Chopin. Gdy wybuchło powstanie listopadowe, Matuszyński, który w 1830 r. zdobył dyplom, został lekarzem batalionowym 5. Pułku Strzelców Konnych, później zaś pułku grenadierów. Z kolei funkcję lekarza sztabowego pełnił jego ojciec, który zmarł niedługo po bitwie pod Olszynką Grochowską w marcu 1831 r. Dodajmy tu, że Jan Matuszyński już pod koniec powstania 4 października tego roku został uhonorowany Złotym Krzyżem Virtuti Militari.
Śmierć w rękach Chopina
Dalsze jego losy to już dzieje tułaczki. Internowany z wojskiem w Prusach osiadł na jakiś czas w Malborku, gdzie był lekarzem wojskowym. Trafił do uniwersyteckiej Tybingi w Badenii, gdzie studiował i się doktoryzował. Wreszcie w 1834 r. znalazł się w Paryżu. Tam ponownie spotkał się z Chopinem. Z tego spotkania szczególnie rad był jego ojciec Mikołaj. Cieszył się, że chorowity Fryderyk będzie miał nie tylko przyjaciela, ale też lekarza.
Los chadza jednak krętymi ścieżkami. Kilka lat później to Matuszyński rozchoruje się na gruźlicę i umrze w 1842 r. Umierającego Chopin przeniósł do domu przy placu Pigalle 16, gdzie mieszkała też George Sand. Pisała ona w liście do Pauline Viardot: "Polski przyjaciel, doktor, dawny kolega szkolny Chopina umarł w naszych ramionach po wolnej i okrutnej agonii, która sprawiła biednemu Chopinowi takie cierpienie, jakby sam je doznawał".
Dom przy Chłodnej 14 bez większych zmian przetrwał aż do sierpnia 1944 r. W połowie XIX w. działała tu m.in. fabryka nożownicza. Na dwa lata przed drugą wojną światową władze zatwierdziły budowę nowej oficyny. Zdaje się, że stanęła ona w głębi posesji z prawej strony podwórka.
Sama posesja po zbudowaniu na przełomie XIX i XX w. ogromnej, ceglanej ściany szczytowej kamienicy przy Chłodnej 16 jakby zapadła się w szczelinę między domami.
Gdy podczas drugiej wojny światowej Niemcy utworzyli getto, nieruchomość znalazła się w jego granicach, by potem wrócić do "dzielnicy aryjskiej". Zagładę budynku przyniósł niemiecki atak 5 sierpnia 1944 r.
Po wojnie właściwie nie było tu już czego odbudowywać. O ile wypalone mury sąsiednich kamienic stały, to zabudowa przy Chłodnej 14 była zupełnie zniszczona. Pozostały tylko ściany szczytowe i silnie popękane ścinany wewnętrzne. Na zlecenie Pogotowia Budowlanego Biura Odbudowy Stolicy rozebrano je w kwietniu 1946 r. Dziś w tym miejscu wznosi się fragment długiego socrealistycznego bloku mieszkalnego.
Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim
Najczęściej czytane24 htydzień
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Ašroda w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie





