Zawirowanie wokół dębów pamięci ofiar Katynia
09.04.2010
aktualizacja: 2010-04-09 01:16
Drzewa posadzą podczas osobnych uroczystości prezydent Warszawy i głowa państwa. Właśnie się okazało, że Lech Kaczyński zrobi to pierwszy.
ZOBACZ TAKŻE
- Zaprezentowano projekt Muzeum Katyńskiego [wideo] (08-04-10, 19:35)
- Katyński dąb będzie rósł w Ogrodzie Saskim (01-04-10, 10:00)
- Kaczyński uhonorował byłego prezydenta Warszawy (29-03-10, 06:00)
- Już zbierają podpisy na Kaczyńskiego w Warszawie (26-04-10, 15:22)
- Dyrektor muzeum kandydatem na prezydenta Warszawy? (26-04-10, 08:00)
- Kłopoty z ponownym ustawieniem popiersia Ludwika Waryńskiego (25-03-10, 06:00)
- Kaczyński wskaże kandydata na prezydenta Warszawy w maju (12-03-10, 10:00)
SERWISY
SONDAŻ
- Jesteśmy zaskoczeni decyzją Pałacu, rocznica powinna jednoczyć, a nie dawać pretekst do sadzenia dwóch drzew - komentuje Jarosław Jóźwiak, wiceszef gabinetu prezydent Warszawy.
Dotąd - przypomina wicedyrektor - prezydent Warszawy miała być jedynym politykiem, który posadzi symboliczne drzewo podczas obchodów 70. rocznicy zbrodni katyńskiej 13 kwietnia.
- To było uzgodnione z Federacją Rodzin Katyńskich - podkreśla.
Tymczasem od początku tygodnia do urzędników ratusza docierała korespondencja z Pałacu Prezydenckiego, która kompletnie ich zaskoczyła. Dowiedzieli się, że prezydent Lech Kaczyński też zamierza sadzić drzewo symbol. Na uroczystość jako gościa zaprasza Hannę Gronkiewicz-Waltz.
Według kalendarza obchodów, który też przysłała Kancelaria Prezydenta, sadzenie miało się odbyć 13 kwietnia w ogrodach Pałacu Prezydenckiego.
Jednak na oficjalnym zaproszeniu od prezydenta jest data 12 kwietnia.
Pani prezydent została więc zaproszona do ogrodów dzień przed tym, kiedy sama wystąpi w roli sadzącej pamiątkowy dąb.
- Muszę przyznać, że inicjatywa Kancelarii Prezydenta nas zdumiała - komentuje Jóźwiak. - Na konferencji prasowej przed świętami podaliśmy, że pani prezydent z ministrem Przewoźnikiem, sekretarzem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, będzie sadziła dąb. A w ostatniej chwili dowiadujemy się, że to samo dzień wcześniej zamierza prezydent Kaczyński. Będą więc dwa drzewa sadzone ku pamięci tych samych ofiar. A przecież ta rocznica powinna jednoczyć Polaków.
Ratusz zaczął już w lutym
Jóźwiak opowiada o tygodniach przygotowań uroczystości według scenariusza Andrzeja Przewoźnika. Prace zaczęły się już w lutym. Jóźwiak wylicza, co ustalono: rodzaj drzewa ("wybieraliśmy między bukiem czerwonym a 8 metrowym dębem piramidalnym"), lokalizację, czyli Ogród Saski na tyłach Grobu Nieznanego Żołnierza ("tu jest szczególne miejsce, dlatego w jego sąsiedztwie będzie rosło drzewo, symbol życia), oraz oprawę uroczystości.
Ratusz zgromadził komplet pozwoleń, w tym od konserwatora zabytków. Przy okazji wytropił, że podobnej procedury nie dopełniła Kancelaria Prezydenta, choć chce sadzić na terenie podlegającym konserwatorowi. To, jak mówią w PO, z pośpiechu, który zapanował w Pałacu, gdy podjęto tam decyzję o sadzeniu konkurencyjnego drzewa.
Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków: - Nie mamy pisma z Kancelarii. Nie wiemy, gdzie drzewo jest planowane, czy nie będzie kolidować z architekturą, nie znamy rozmiarów - wylicza. - Wyślemy pismo z informacją, że wszelkie nasadzenia w ogrodach prezydenckich powinny odbywać się za zgodą konserwatora. Chcemy zapobiec sytuacji niewygodnej chyba dla wszystkich.
Konserwator nie doszukuje się złej woli. Jak mówi, w Pałacu właśnie "zmieniła się osoba, która odpowiada za ogród".
Za radą ogrodników
- To ratusz chce zablokować sadzenie naszego dębu w ogrodach prezydenckich za pomocą konserwatora zabytków - ocenia sytuację prezydencki minister Jacek Sasin. - Sprawdzałem, żadne uzgodnienia nie są nam potrzebne.
I uzupełnia: - W zeszłym roku dostaliśmy zgodę na wycięcie z ogrodów prezydenckich pięciu drzew, a potem nakaz z wydziału ochrony środowiska, by do końca kwietnia posadzić dwa nowe. Dąb pamięci to wykonanie zalecenia w 50 proc. - oblicza.
Minister zapewnia, że nie ma mowy o rywalizacji. Ani o ukrywaniu planów Lecha Kaczyńskiego przed organizatorami uroczystości w Ogrodzie Saskim. Podkreśla, że uroczystość organizowana przez prezydenta to część trwającej od dwóch lat ogólnopolskiej akcji sadzenia ok. 22 tys. drzew upamiętniających ofiary Katynia.
- Włączamy się do niej, podejmując inicjatywę "dąb w ogrodzie prezydenckim" - uzupełnia minister.
Dodaje, że prezydent zamierzał zasadzić drzewo 5 marca, w rocznicę podjęcia decyzji przez KC WKP(b) o zamordowaniu polskich oficerów. - Zamysł odradzili ogrodnicy. Ziemia była zamarznięta - mówi.
Termin sadzenia z 13 na 12 kwietnia minister zmienił osobiście. - Właśnie dlatego, by nie wyglądało, że się z kimś ścigamy - tłumaczy. I uspokaja warszawską PO: - Prezydent Kaczyński przyjął zaproszenie na 13 kwietnia i pojawi się podczas uroczystości, także przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
O tym, że dzień wcześniej ma sadzić dąb, nie słyszały przedstawicielki Rodzin Katyńskich, które w sobotę lecą z głową państwa do Smoleńska. - Mam zaproszenie do Ogrodu Saskiego, ale o tym drugim dębie nic nie wiem - mówi Bożena Mamontowicz-Łojek. Choć według niej upamiętniania Katynia nigdy za dużo. - Dąb w ogrodzie prezydenckim ma swoją rangę. Ale nie chcę, by stało się to elementem niezdrowej polityki. Oba dęby powinny być posadzone jednego dnia, o tej samej porze.
- Albo jeden dąb, albo drugi - dodaje Katarzyna Piskorska. - Dąb w Ogrodzie Saskim ma większe znaczenie. Tamtego z ogrodu prezydenckiego prawie nikt nie będzie oglądał - zauważa.
Dotąd - przypomina wicedyrektor - prezydent Warszawy miała być jedynym politykiem, który posadzi symboliczne drzewo podczas obchodów 70. rocznicy zbrodni katyńskiej 13 kwietnia.
- To było uzgodnione z Federacją Rodzin Katyńskich - podkreśla.
Tymczasem od początku tygodnia do urzędników ratusza docierała korespondencja z Pałacu Prezydenckiego, która kompletnie ich zaskoczyła. Dowiedzieli się, że prezydent Lech Kaczyński też zamierza sadzić drzewo symbol. Na uroczystość jako gościa zaprasza Hannę Gronkiewicz-Waltz.
Według kalendarza obchodów, który też przysłała Kancelaria Prezydenta, sadzenie miało się odbyć 13 kwietnia w ogrodach Pałacu Prezydenckiego.
Jednak na oficjalnym zaproszeniu od prezydenta jest data 12 kwietnia.
Pani prezydent została więc zaproszona do ogrodów dzień przed tym, kiedy sama wystąpi w roli sadzącej pamiątkowy dąb.
- Muszę przyznać, że inicjatywa Kancelarii Prezydenta nas zdumiała - komentuje Jóźwiak. - Na konferencji prasowej przed świętami podaliśmy, że pani prezydent z ministrem Przewoźnikiem, sekretarzem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, będzie sadziła dąb. A w ostatniej chwili dowiadujemy się, że to samo dzień wcześniej zamierza prezydent Kaczyński. Będą więc dwa drzewa sadzone ku pamięci tych samych ofiar. A przecież ta rocznica powinna jednoczyć Polaków.
Ratusz zaczął już w lutym
Jóźwiak opowiada o tygodniach przygotowań uroczystości według scenariusza Andrzeja Przewoźnika. Prace zaczęły się już w lutym. Jóźwiak wylicza, co ustalono: rodzaj drzewa ("wybieraliśmy między bukiem czerwonym a 8 metrowym dębem piramidalnym"), lokalizację, czyli Ogród Saski na tyłach Grobu Nieznanego Żołnierza ("tu jest szczególne miejsce, dlatego w jego sąsiedztwie będzie rosło drzewo, symbol życia), oraz oprawę uroczystości.
Ratusz zgromadził komplet pozwoleń, w tym od konserwatora zabytków. Przy okazji wytropił, że podobnej procedury nie dopełniła Kancelaria Prezydenta, choć chce sadzić na terenie podlegającym konserwatorowi. To, jak mówią w PO, z pośpiechu, który zapanował w Pałacu, gdy podjęto tam decyzję o sadzeniu konkurencyjnego drzewa.
Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków: - Nie mamy pisma z Kancelarii. Nie wiemy, gdzie drzewo jest planowane, czy nie będzie kolidować z architekturą, nie znamy rozmiarów - wylicza. - Wyślemy pismo z informacją, że wszelkie nasadzenia w ogrodach prezydenckich powinny odbywać się za zgodą konserwatora. Chcemy zapobiec sytuacji niewygodnej chyba dla wszystkich.
Konserwator nie doszukuje się złej woli. Jak mówi, w Pałacu właśnie "zmieniła się osoba, która odpowiada za ogród".
Za radą ogrodników
- To ratusz chce zablokować sadzenie naszego dębu w ogrodach prezydenckich za pomocą konserwatora zabytków - ocenia sytuację prezydencki minister Jacek Sasin. - Sprawdzałem, żadne uzgodnienia nie są nam potrzebne.
I uzupełnia: - W zeszłym roku dostaliśmy zgodę na wycięcie z ogrodów prezydenckich pięciu drzew, a potem nakaz z wydziału ochrony środowiska, by do końca kwietnia posadzić dwa nowe. Dąb pamięci to wykonanie zalecenia w 50 proc. - oblicza.
Minister zapewnia, że nie ma mowy o rywalizacji. Ani o ukrywaniu planów Lecha Kaczyńskiego przed organizatorami uroczystości w Ogrodzie Saskim. Podkreśla, że uroczystość organizowana przez prezydenta to część trwającej od dwóch lat ogólnopolskiej akcji sadzenia ok. 22 tys. drzew upamiętniających ofiary Katynia.
- Włączamy się do niej, podejmując inicjatywę "dąb w ogrodzie prezydenckim" - uzupełnia minister.
Dodaje, że prezydent zamierzał zasadzić drzewo 5 marca, w rocznicę podjęcia decyzji przez KC WKP(b) o zamordowaniu polskich oficerów. - Zamysł odradzili ogrodnicy. Ziemia była zamarznięta - mówi.
Termin sadzenia z 13 na 12 kwietnia minister zmienił osobiście. - Właśnie dlatego, by nie wyglądało, że się z kimś ścigamy - tłumaczy. I uspokaja warszawską PO: - Prezydent Kaczyński przyjął zaproszenie na 13 kwietnia i pojawi się podczas uroczystości, także przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
O tym, że dzień wcześniej ma sadzić dąb, nie słyszały przedstawicielki Rodzin Katyńskich, które w sobotę lecą z głową państwa do Smoleńska. - Mam zaproszenie do Ogrodu Saskiego, ale o tym drugim dębie nic nie wiem - mówi Bożena Mamontowicz-Łojek. Choć według niej upamiętniania Katynia nigdy za dużo. - Dąb w ogrodzie prezydenckim ma swoją rangę. Ale nie chcę, by stało się to elementem niezdrowej polityki. Oba dęby powinny być posadzone jednego dnia, o tej samej porze.
- Albo jeden dąb, albo drugi - dodaje Katarzyna Piskorska. - Dąb w Ogrodzie Saskim ma większe znaczenie. Tamtego z ogrodu prezydenckiego prawie nikt nie będzie oglądał - zauważa.
Przeczytaj także: Libeskind prosi o pomoc Hannę Gronkiewicz-Waltz
-
Kolejna swiadectwo jak zalosnie smieszne sa nasze
1stanczyk
09.04.10, 13:37
postsolidarnościowe pomioty.Niedługo spowodują taka sytuacje w naszym kraju, ze ci którzy byli, isłusznie, dumni ze swego nawet najbardziej skromnego wkładu w dziejoweprzemiany w naszym »
-
czemu mnie to dziwi?
blanzeflor
09.04.10, 13:52
Lech "żenada" Kaczyński znów w akcji»
-
Re: Zawirowanie wokół dębów pamięci ofiar Katynia
mapokl
09.04.10, 14:43
Nasz prezydent jest po prostu samotny. Nie wiem czy zauważyliście, ale od czasu jego pamiętnej wyprawy do Gruzji, niezostał zaproszony na żadną ważniejszą uroczystość poza granicami kraju »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




