Akcja na ratunek skrzydlatym wiatom

Jerzy S. Majewski
25.04.2010 aktualizacja: 2010-04-25 17:33
A A A Drukuj
Pikieta w obronie przystanków kolejowych na linii otwockiej Fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta
  • Pikieta w obronie przystanków kolejowych na linii otwockiej
  • Pikieta w obronie przystanków kolejowych na linii otwockiej
  • Pikieta w obronie przystanków kolejowych na linii otwockiej
- Nie budujmy pseudonowoczesności na gruzach naszej tożsamości kulturowej - apelował podczas sobotniej pikiety na stacji kolejowej w Międzylesiu Andrzej Rukowicz, architekt wnętrz i obrońca zabytków
Przeciwko planom rozbiórki modernistycznych przystanków na linii otwockiej protestowali mieszkańcy miejscowości wzdłuż linii - od Wawra po Otwock. Plany te wzburzyły nie tylko mieszkańców linii otwockiej, ale też miłośników komunikacji szynowej, obrońców zabytków, historyków sztuki, architektów.

Kilka dni temu wojewódzka konserwator zabytków Barbara Jezierska ogłosiła wszczęcie procedury wpisu przystanków do rejestru zabytków. Potrwa ona jednak co najmniej kilka miesięcy.

11 lat temu nie udało się obronić podobnych przystanków na linii mińskiej, a ich miejsce skrzydlatych wiat z poczekalniami zajęły prymitywne blaszaki i kontenery,

Organizator pikiety Romuald Solnicki na peronie zbierał podpisy pod listem w obronie przystanków, który zostanie przekazany wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków. Nad głowami zebranych powiewały transparenty: "Brońmy naszych stacji" i "Wiaty muszą zostać" , a dr. Zbigniew Tucholski z katedry Transportu Szynowego Politechniki Śląskiej mówił, jak nowatorska była konstrukcja przystanków. - Sama sieć podmiejskich kolei elektrycznych wzorowana była na najnowocześniejszych rozwiązaniach europejskich, m.in. berlińskim S-Bahnie - opowiadał.

- Przed wojną na linii w Radości spędzałem wszystkie lata. Te przystanki były przepiękne. Zadbane, ogrodzone, tak, że można był wejść na nie jedynie z ważnym biletem - wspominał Wojciech Popławski, dziś mieszkaniec linii, który przyszedł poprzeć protest.

Na darmową kawę uczestników pikiety zaprosił Mariusz Umecki do Café Peron znajdującej się tuż obok stacji. Nazwa kawiarni nie jest dziełem przypadku. - Stacja w Międzylesiu o skrzydlatej wiacie jest tak charakterystycznym elementem naszego dziedzictwa, że kawiarni nie mogłem nazwać inaczej - wyjaśnił.

Przeczytaj także: Będą protestować przeciw burzeniu przedwojennych wiat



Podziel się