Wydał majątek, żeby zamieszkać w trzech pokojach z wanną
09.07.2010
aktualizacja: 2010-07-08 19:09
fot. Wojciech Surdziel / AG
By zamieszkać w trzech pokojach z wanną - poeta Kazimierz Wierzyński musiał w 1923 r. wydać majątek na zapłacenie odstępnego. Pomógł mu w tym bogaty przedsiębiorca rozczytujący się w wierszach artysty.
ZOBACZ TAKŻE
- W tym Pałacu przechowywali miecze z Grunwaldu (16-07-10, 15:00)
- Sanktuarium w Rokitnie kiedyś oblegane, dziś zapomniane (02-07-10, 16:00)
- Narbutta 29, czyli krótka historia pierwszego radia (25-06-10, 16:00)
- Jaki był Plac Trzech Krzyży? Zawsze z kościołem pośrodku (18-06-10, 17:00)
- Dyskretny urok burżuazji przy Królewskiej (11-06-10, 15:00)
- Warszawa Nieodbudowana: ten kościół zna każdy w Polsce (04-06-10, 16:00)
- Warszawa nieodbudowana: Niemiecki ogień w rajskim ogrodzie (30-07-10, 15:00)
Był rok 1929, gdy Wierzyński wrócił z Ameryki. Obejrzał tam 20 wielkich miast. Zjechał kontynent od Atlantyku po Pacyfik. Zwiedzał Nowy Jork, tajne kluby, w których mimo obowiązującej prohibicji pito na umór, i wytwórnie filmowe Hollywoodu, gdzie doszedł do wniosków budzących dziś zdziwienie: "Wielka góra rodziła i rodzi - moim zdaniem - małą, mizerną mysz. Film hollywoodzki nie bardzo przysługuje się sztuce i nie bardzo Ameryce. Poza kilkoma wyjątkami nie będzie z pewnością chlubą naszej epoki" - pisał.
Dotarł do Meksyku, który zaskoczył go skrajną nędzą. Wreszcie wrócił do Warszawy. Z ciężkimi walizkami wspiął się do swego mieszkania na czwarte piętro bez windy. Wyjrzał przez okno. Zobaczył przed sobą gołą ścianę szczytową sąsiedniej kamienicy i popadł w melancholię.
Księżyc ratunkowy
"Mocny wiatr tamtych przestrzeni z wolna przestawał szumieć mi w uszach, należało opędzić się od uczucia klaustrofobii i w równowadze ducha zasiąść przy dawnym biurku" - czytamy w "pamiętniku poety" Patrząc przez okno, jego wzrok uciekał ku górze. Ponad mroczne podwórko studnię. A tam w pogodne dni było widać błękit nieba z sunącymi armadami chmur albo nocą błyszczący księżyc. I wtedy, myślał, że jest on jak zwornik łączący jego życie tu, w kamienicy o skrzypiących schodach, chłodzie i zapachu wilgoci bijącym z głębiny podwórka studni - z szerokim światem pędzącej ku nowoczesności Ameryki.
Patrząc na księżyc zza swego biurka, napisał wiersz. Chyba jedyny taki o warszawskiej kamienicy, jej podwórku i księżycu pozwalającym wyrwać się daleko, daleko.
"Nie mam ogrodu i przy furcie
Stare nie pachną mi jabłonie,
To jedno chyba, że nasturcje
Żona zasiała na balkonie.
Widoku nie mam też żadnego:
Naprzeciw stoi mur podwórza,
Kominy czarne nieba strzegą,
Księżyc z kominów się wynurza.
On jeden tylko mnie uwodzi,
Zielony w niebie staw platyny -
Na dachach domów, w srebrnej łodzi,
Wysoką falą za nim płynę
Dotarł do Meksyku, który zaskoczył go skrajną nędzą. Wreszcie wrócił do Warszawy. Z ciężkimi walizkami wspiął się do swego mieszkania na czwarte piętro bez windy. Wyjrzał przez okno. Zobaczył przed sobą gołą ścianę szczytową sąsiedniej kamienicy i popadł w melancholię.
Księżyc ratunkowy
"Mocny wiatr tamtych przestrzeni z wolna przestawał szumieć mi w uszach, należało opędzić się od uczucia klaustrofobii i w równowadze ducha zasiąść przy dawnym biurku" - czytamy w "pamiętniku poety" Patrząc przez okno, jego wzrok uciekał ku górze. Ponad mroczne podwórko studnię. A tam w pogodne dni było widać błękit nieba z sunącymi armadami chmur albo nocą błyszczący księżyc. I wtedy, myślał, że jest on jak zwornik łączący jego życie tu, w kamienicy o skrzypiących schodach, chłodzie i zapachu wilgoci bijącym z głębiny podwórka studni - z szerokim światem pędzącej ku nowoczesności Ameryki.
Patrząc na księżyc zza swego biurka, napisał wiersz. Chyba jedyny taki o warszawskiej kamienicy, jej podwórku i księżycu pozwalającym wyrwać się daleko, daleko.
"Nie mam ogrodu i przy furcie
Stare nie pachną mi jabłonie,
To jedno chyba, że nasturcje
Żona zasiała na balkonie.
Widoku nie mam też żadnego:
Naprzeciw stoi mur podwórza,
Kominy czarne nieba strzegą,
Księżyc z kominów się wynurza.
On jeden tylko mnie uwodzi,
Zielony w niebie staw platyny -
Na dachach domów, w srebrnej łodzi,
Wysoką falą za nim płynę
1
2
następne »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


