Zwiedzamy wnętrza Pałacu Kultury cz. I

Jerzy S. Majewski
22.07.2010 aktualizacja: 2010-07-21 11:01
A A A Drukuj
Pałac Kultury i Nauki. Główne wejście - monumentalny hol pałacowy / Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta Pałac Kultury i Nauki / Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Pałac Kultury i Nauki. Płótno 'Moja podświadoma Warszawa' w cenie 150 tys. dolarów / Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Główne wejście do wieżowca znajduje się od strony placu Defilad. Jeszcze nie tak dawno, jak w amerykańskich biurowcach z lat 30., były tu drzwi obrotowe. Kilka lat temu zostały usunięte - zastąpiono je szklanymi i otwieranymi automatycznie.
Kilka kroków i już jesteśmy w monumentalnym holu pałacowym. Tu z reguły panuje duży ruch i możemy poczuć się zagubieni. Wprawdzie dziś hol nie wydaje się wielki, ale w chwili powstania było to jedno z największych tego rodzaju wnętrz w Warszawie. Wciąż jednak uderza surową monumentalnością, której nadaje mu oblicowanie ścian jasnym piaskowcem.

Kiedy tylko znajdziemy się w holu i miniemy współczesną ladę recepcyjną, zaczniemy piąć się ku górze po kilkunastu schodach z płyt różowego i szarego granitu. Ale przed sobą widzimy kamienną ścianę, przed którą niegdyś stał pomnik Przyjaźni autorstwa wybitnej polskiej artystki Aliny Szapocznikow (1926-73) - w swoim bogatym dorobku ma ona również krótki epizod ze sztuką socrealizmu. Trzymetrowej wysokości monument stanął na wprost wejścia, na niskim cokole. Przedstawiał dwie postacie w braterskim uścisku, trzymające zwinięty sztandar. W 1992 r., na fali porządków po komunizmie, ówczesny dyrektor Pałacu Kultury zarządził wyrzucenie Przyjaźni na złom. - To stało się pewnej nocy. Gdy rano pracownicy weszli do budynku, rzeźby już nie było. Zdjęto również ze ściany mosiężne litery. Do dziś są przechowywane w pałacu - mówi Hanna Szczubełek, kronikarka PKiN.

Podczas demontażu posągom odjęto ręce i sztandar, bo inaczej nie można go było wynieść przez drzwi Pałacu. Pomnik trafił na prywatną posesję Zbigniewa Bogusza w Józefowie koło Otwocka.

Stojąc w holu, zwróćmy jeszcze uwagę na monumentalną oprawę potrójnych drzwi wejściowych. Wraz z oprawami okien i kaloryferów tworzą przemyślnie zaprojektowaną kompozycję z kamienia, szkła i złocistego mosiądzu. Przyjrzyjmy się portalom drzwi wejściowych o misternej, klasycyzującej dekoracji i delikatnemu rysunkowi kraty osłaniającej grzejniki. Kojarzą się one bardziej ze sztuką art déco lat 20. niż z socrealizmem.

Zadrzyjmy głowę do góry, by wypatrzyć <b>latarnie z kutego i czernionego żelaza</b>. Powstały w spółdzielni Brąz Dekoracyjny i sprawiają wrażenie wykonanych ręką kowala. Kojarzą się z latarniami ulicznymi podobnymi do tych, jakie w latach 1953-55 montowano na uliczkach rekonstruowanego właśnie Starego i Nowego Miasta.

Zaskakująca panorama Warszawa wisi na ścianie przed wejściem do Sali Ratuszowej. To płótno "Moja podświadoma Warszawa" pędzla australijskiego malarza Charlesa Bilicha z 1988 r. Wzbudziło wielkie kontrowersje i stało się przedmiotem burzy medialnej. Jednak nie z powodu wątpliwych wartości artystycznych. Szokowała suma, za jaką obraz zapłaciła miejska spółka Holding Wars - 150 tys. dol.!

Z holu pałacowego po schodach na wprost wejdziemy do <b>holu windowego</b>. Na co dzień, poza wjazdem na taras XXX piętra, nie jest wykorzystywany. Zachwycą nas tu ściany z białego marmuru kaukaskiego oraz posadzki z czarnego marmuru z podkrakowskiego Dębnika i czerwonego marmuru Salieti. To stosunkowo wąskie pomieszczenie jest bardzo wysokie, a tajemniczości i zarazem monumentalności dodaje mu sufit oświetlony ukrytymi źródłami światła. Samo wnętrze w porównaniu z innymi, reprezentacyjnymi salami pałacu, mimo użycia drogich materiałów wykończeniowych, wydaje się być dość ascetyczne, choć monumentalne.

Podziel się