Zwiedzamy wnętrza Pałacu Kultury cz. II

Jerzy S. Majewski
22.07.2010 aktualizacja: 2010-07-21 11:26
A A A Drukuj
Pałac Kultury i Nauki. Sala Rudniewa - nazwana tak na cześć głównego projektanta Pałacu / Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta Pałac Kultury i Nauki / Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Pałac Kultury i Nauki. Sala Marii Curie-Skłodowskiej / Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Pałac Kultury i Nauki. Sala Marmurowa z dekoratorskim sufitem / Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Pałac Kultury i Nauki. Klatka schodowa nazywana przez pracowników Pałacu kaplicą.
Na ścianie złocona alegoria, przed którą czasem klękali zwiedzający.
  • Pałac Kultury i Nauki. Galerie socrealistycznych cnót wymalowane na fasecie z ozdobnym fryzem nad Salą Rudniewa - Chemia / Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Gdy przed laty pisano o Pałacu Kultury, zawsze bawiono się w magię liczb: 46 tys. użytych cegieł, 86 tys. m kw. elewacji z kamienia i 74 tys. m kw. elewacji ceramicznych, 230,68 m wysokości wraz z iglicą, 42 kondygnacje. Zmierzono nawet wagę całkowitą budynku: 600 tys. ton! Te liczby wywierały wrażenie. W pamięci utkwiło mi inne porównanie. Liczba pomieszczeń jest tak wielka (2,3 tys.), że trzeba by wielu lat, gdyby chcieć zamieszkać w każdym pomieszczeniu przez jeden dzień.
Chyba niewiele jest osób, które były we wszystkich salach, pokojach i pomieszczeniach Pałacu. Wiele z nich jest niedostępnych. Inne można zobaczyć przy okazji rozmaitych imprez. Oprowadzamy po pomieszczeniach, niekiedy bardzo reprezentacyjnych.

Z holu wejściowego po schodkach skręcamy w lewo. Tak trafiamy do ogromnej Sali Marmurowej. Tu często odbywają się wystawy lub targi. Pusta sala sprawia wrażenie ogromnego wnętrza zagubionego w Pałacu satrapy (Sala Marmurowa ma swoją bliźniaczkę - Salę Ratuszową - po drugiej stronie holu). Kroki odbijają się od ścian. Filary i ściany obłożono charakterystycznym, szarym marmurem ze Sławniowic. Zachwycą nas posadzki ułożone w symetryczne wzory i cztery efektowne kandelabry. Spójrzmy też do góry, by przyjrzeć się dekoracyjnym sufitom z misterną dekoracją sztukatorską oraz ogromnym świetlikiem. Neoklasycystyczny charakter mają cztery kryształowe kandelabry. Są ogromne i bardzo efektowne. To właśnie tu 31 lipca 1955 r. wydano wielkie przyjęcie z okazji otwarcia V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów. W kronice Pałacu Kultury znajdziemy długą listę zaproszonych, młodzieżowych działaczy komunistycznych z obydwu stron żelaznej kurtyny. Dziś ich nazwiska nikomu nic nie mówią.

Dochodząc do końca Salą Marmurową, skręćmy na prawo. Dotrzemy do pomieszczenia o ścianie ozdobionej zdumiewającymi dekoracjami ze szkła i stali chromowanej. To dawna sala radzieckiej restauracji Trojka. Błyszczące kawałki szkła i metal sprawiają wrażenie ogromnej zbroi uplecionej z dziesiątków srebrnych płytek z rozetkami. Niezwykły jest też sufit kasetonowy - budzi skojarzenia z renesansowymi sufitami wawelskimi. W Trojce, póki istniała, najbardziej popularne były bliny i wódeczka. Przed październikiem 1956 r. była to restauracja elitarna, dla dyplomatów i obsługi oficjalnych delegacji. Potem mogli już tu przychodzić wszyscy. Bywalcy lubili popić i zamroczeni gubili się między filarami Sali Marmurowej.

Wracamy w stronę Sali Marmurowej i skręcamy na prawo. Znajdziemy się na monumentalnej klatce schodowej. Rozmiarami nie ustępuje ona tym w pałacach możnowładców. Pracownicy Pałacu wnętrze to nazywają kaplicą.

Ponad portalem, wiodącym w kierunku Sali Kongresowej, widnieje socrealistyczna płaskorzeźba, która przez delegacje pracownic Państwowych Gospodarstw Chłopskich brana była za wyobrażenie świętych. Do dziś opowiadane są anegdoty, jak przed wyzłacaną alegorią chłoporobotnicy zdejmowali czapki, a kobieciny w chustach nabożnie przyklękały. Zachowały się też pisane przez nich listy. Przytacza je Dobrosława Grzybkowska w artykule "Pałac Kultury jako obiekt kultowy". Czytamy w nim np.: "Kochany Pałacu. Pomóż mi. Sąsiad zajął mi miedzę".

Markistowski pokój ratujący życie

Spójrzmy na płaskorzeźbę. To zawiła alegoria "Pokoju marksistowskiego niosącego ludziom Życie" autorstwa Georgija Iwanowicza Motowiłowa, a wykonana w fabryce im. Bułganina w Moskwie. Jest szkliwiona i mocno wyzłocona. Sakralny charakter wnętrza dostrzegli realizatorzy teledysku popularnego w latach 80. brytyjskiego artysty Sala Solo, lidera zespołu Classix Noveaux. W 1984 r. na marmurowych schodach z chłopięcym chórem Towarzystwa Śpiewaczego "Lutnia" Sal Solo wykonał jeden ze swoich największych przebojów "San Damiano". Zrealizowany w Pałacu Kultury teledysk pokazywały wszystkie telewizje muzyczne świata. Nakręcił go polski reżyser Ryszard Karpiński. Z kolei Hanna Kral w książce z 1981 r. "Jesteśmy w Warszawie" o płaskorzeźbie pisała: "Do osób klękających jak w kościele przed płaskorzeźbą, która symbolizuje pokój i dobrobyt, wzywa się lekarza, moim zdaniem zupełnie niesłusznie zresztą. Jest to rzeźba ogromna, pełna złoceń, z kobietą symbolizującą ojczyznę, gołębiem (pokój), snopem (urodzaj), dzieckiem (macierzyństwo), fanfarami (zwycięstwo) i wieloma innymi symbolami jeszcze. (...) A kiedy poza nią otwierają się drzwi i widać rzęsiście oświetloną Salę im. Tiereszkowej, to robi się tak podniośle i tak wspaniale, że każdy ma ochotę przyklęknąć, po co więc lekarz zaraz".

Tak wstępujemy do Sali Marii Curie-Skłodowskiej. Jej wystrój nie zmienił się ani jotę od chwili otwarcia Pałacu Kultury i Nauki. W oczy rzucają się przede wszystkim dwa rzędy kolumn oraz potężny plafon świetlny ciągnący się wzdłuż centralnej części sali. Tu po raz pierwszy natykamy się na ogromną, drewnianą posadzkę. Intensywnie pachnie pasta do podłogi. Depcząc ją, łatwo sobie wyobrazić dziesiątki robotników froterujących świeżo wypastowane podłogi tuż przed otwarciem PKiN. Podobną scenę oglądać możemy w socrealistycznej komedii z lat 50. "Przygoda na Mariensztacie".

W połowie długości sali, po prawej stronie, schodkami w dół zejdziemy do Sali Gagarina Tu znajdziemy toalety, tutaj też czeka się na seans w dawnej sali kina Wiedza (dziś Kinoteka). Obok wypatrzymy wejście do sali rady miasta. Nie należy do najpiękniejszych w Pałacu, jest jednak jedną z najważniejszych. Teoretycznie powinna panować tu atmosfera powagi. Kto jednak uczestniczył w sesji rady miasta wie, że bardzo często jest to miejsce zażartych kłótni polityków i często niewybrednych żartów. Pierwotnie była to sala koncertowa.

Zawróćmy i Salą Skłodowskiej idźmy do końca. Skręcamy w lewo i dochodzimy do kolejnego, ogromnego wnętrza ozdobionego malowidłami. To Sala Broniewskiego. Ściany o powierzchni 410 m kw. błyszczą piaskowobeżowym stiukiem, a ożywione są imponującym portalem wiodącym do Sali Rudniewa. Na fasecie z ozdobnym fryzem wymalowanym na zielonym tle ujrzymy unikatową galerię ośmiu socrealistycznych cnót wyobrażonych przez młode kobiety. Znalazły się one wewnątrz ozdobnych kartuszy.

Pałacowe alegorie



Nad przedsionkiem widnieje personifikacja Architektury. To młoda kobieta w powłóczystych szatach siedząca na tle Pałacu Kultury i Nauki. Dziewczyna zaskakuje delikatnymi rysami twarzy i szatami podkreślającymi jej wdzięki. Kojarzy się bardziej z oddającą się rozkoszom studentką warszawskiego wydziału architektury niż socrealistyczną alegorią.

Teraz patrzmy na kolejne alegorie od lewej strony.

* Ponad portalem drzwi wiodących do Sali Rudniewa mamy personifikację Geometrii. Młoda dziewczyna kreśli dowód na twierdzenie Pitagorasa.

* Personifikacja Chemii. Sylwetka tej postaci jest bliższa ideałowi socrealizmu - niewiasta wyobrażająca chemię siedzi dość sztywno. Można odnieść wrażenie, że obawia się wybuchu destylatów bulgoczących w retortach.

* Bardzo przyzwoicie odziana jest personifikacja Sztuki. Kusi jednak nogą odsłoniętą do wysokości kolana. Siedzi obok ogromnej palety i kamiennego popiersia, sprawiając wrażenie muzy jakiegoś artysty.

* Młot, ogromne koło zębate i łożysko kulkowe - to tradycyjne atrybuty personifikacji Przemysłu. Muskulatura wyobrażonej tu niewiasty każe wierzyć, że poradzi sobie ona z trzymanym w ręku młotem.

* Alegoria rolnictwa była szczególnie chętnie wyobrażana w malarstwie i rzeźbie socrealizmu. Najczęściej ukazywano niewiasty tonące w obfitości darów uspołecznionego ogrodnictwa. W tym przypadku alegoria ma szaleńczo zmierzwione włosy, a w ręku trzyma ułamaną gałąź.

* Wprawdzie praw fizyki nie da się zmienić, ale w epoce, gdy obowiązywała nauka stalinowska, eksponowanie wzoru Alberta Einsteina na zależność między całkowitą energią ciała i jego masa relatywistyczną E =mc2 mogło zaskakiwać. Wzór ten jest atrybutem alegorii Fizyki.

*O podróżach marzy oparta o globus personifikacja Geografii. Niestety, w stalinowskim świecie odciętym od Zachodu żelazną kurtyną problemem było nie tylko podróżowanie nawet między krajami demokracji ludowej.

Sala architekta Pałacu

Stojąc pod imponującymi drzwiami do Sali Rudniewa, chwyćmy za klamkę. Może uda się nam zajrzeć do wnętrza. Sala nazwana została na cześć Lwa Rudniewa, głównego projektanta Pałacu. To właśnie tu najlepiej zachował się pierwotny wystrój w Pałacu Kultury i Nauki.

Pomyślana była jako sala prezydium Polskiej Akademii Nauk. Otacza ją półkolista kolumnada. Przyjrzyjmy się drewnianym meblom: stołowi prezydialnemu, mównicy, dziesięciu fotelom, sześciu pulpitom ustawionym w półkole, krzesłom i kabinom tłumaczy. Kryształowe żyrandole pomiędzy kolumnami to dzieła polskiego wzornictwa. Zachwycają też żyrandole w kształcie eterycznych bukietów. Gdyby wystawiono je w luksusowym magazynie oświetlenia, pewnie osiągnęłyby zawrotną cenę i uznano by je za przykład najnowszego designu. Te cacuszka rozświetlające przestrzeń między kolumnami i zwisające spod belkowania są dziełem zespołu polskich projektantów Haliny Jastrzębowskiej, Wandy Zawistowskiej-Manteuffel i Henryka Gałczyńskiego. Żyrandole tego zespołu projektantów, podobnie jak w innych pomieszczeniach PKiN, trudno uznać za przykłady socrealizmu. To raczej indywidualne dzieła sztuki dekoracyjnej.

Idąc dalej, dojdziemy do Sali Starzyńskiego, która jest niemal identyczna jak Sala Curie-Skłodowskiej. Na jej końcu wypatrzymy schody. Nie wchodzimy jednak na nie. Skręćmy w lewo, by minąć 300-metrową Salę Kruczkowskiego. Od lewej przylega do ośmiobocznego przedsionka holu windowego. Po prawej widzimy skromne drzwi wiodące do Galerii Jubileuszowej stworzonej w 2005 r. z okazji jubileuszu 50-lecia Pałacu. Co miesiąc urządzane są w niej wystawy malarstwa lub rzeźby (wstęp wolny w godz. 10-17, codziennie).

Tą samą windą lub tymi samymi schodami, którymi weszliśmy na górę, przez Salę Marmurową, wrócimy do holu budynku.

Podziel się

  • Zwiedzamy wnętrza Pałacu Kultury cz. II jurekopy 22.07.10, 22:39

    jedna drobna uwaga, do sali Gagarina i sali Warszawskiej wchodzimy z saliStarzyńskiego, sala Skłodowskiej prowadzi jedynie do sali Broniewskiego i saliKruczkowskiego»