Pałac Kultury w filmie
22.07.2010
aktualizacja: 2010-07-23 07:53
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie / Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta
Pałacu trudno nie zauważyć. Nic dziwnego, że od początku przyciągał filmowców. Najpierw dokumentalistów rejestrujących sceny z otwarcia wieżowca w lipcu 1955 r., defiladę wojskową na placu Defilad (wówczas przez chwilę Stalina) i przemarsz V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów. Potem w Pałacu i wokół niego zaczęto kręcić filmy. Czasem pojawia się jako tło, czasem jest wpisany w absurdalne sceny wielu polskich komedii.
ZOBACZ TAKŻE
- Magda Cielecka gwiazdą filmu o Powstaniu Warszawskim (02-08-10, 17:09)
- Zwiedzamy wnętrza Pałacu Kultury cz. I (22-07-10, 14:00)
- Zwiedzamy wnętrza Pałacu Kultury cz. II (22-07-10, 14:00)
- Sala Kongresowa (22-07-10, 14:00)
- Miejsca niedostępne dla zwiedzających (22-07-10, 14:00)
- "Solidarność" zawisła na Pałacu Kultury (30-08-10, 20:00)
Pustawe jeszcze otoczenie PKiN z maleńkimi drzewami i wielką, niczym niezabudowaną przestrzenią, oglądamy w filmie " Rozwodów nie będzie" oraz w kultowym dziś obrazie Andrzeja Wajdy "Niewinni czarodzieje" z 1960 r. W równie kultowej komedii Stanisława Barei " Poszukiwany, poszukiwana" z 1972 r. na murku fontanny przed Pałacem Kultury, chyba po raz pierwszy w naszym kinie, dochodzi do rozmów na temat erotycznych fascynacji damsko-damskich, a w komedii "Rozmowy kontrolowane" Pałac rozpada się w gruz. Wreszcie w trzeciej serii serialu "Ekstradycja" (1998, reż. Wojciech Wójcik) PKiN usiłuje wykupić mafia, w czym przeszkadza jej dzielny komisarz Olgierd Halski, który wprawdzie został wyrzucony z policji, ale podjął współpracę z grupą X tajnych służb.
Pałac miga nam w kolejnych serialach i telewizyjnych operach mydlanych i zapewne będzie przyciągał filmowców wciąż i wciąż. My oprowadzamy też po innych filmowych plenerach Pałacu.
Zobacz fragment "Rozmów kontrolowanych". W drugiej części filmu Ryszard Ochódzki "burzy" Pałac Kultury
Komedie Barei
W Sali Skłodowskiej-Curie rozgrywa się jedna z najbardziej absurdalnych scen komedii Stanisława Barei "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" . To parodia teleturniejów telewizyjnych lat 70., kiedy to rywalizowały ze sobą zakłady pracy, a spontaniczność zastępowana była drobiazgowo przygotowanym scenariuszem. Oczywiście słusznym ideowo. Ten z filmu Barei urządzany jest pod hasłem "Służba zdrowia marginesowi społecznemu mówi nie". W teleturnieju współzawodniczą ze sobą załogi chirurgów ze szpitali w Kutnie i Gorzowie, wykonujący na sali operację na czas.
- Z losowaniem pacjentów to wielka lipa. Dali nam takiego grubasa, że od razu wiedziałem, że przegramy. Zanim przebiłem się przez tkankę tłuszczową, to oni zaczęli już operować - mówi jeden z lekarzy z przegranego zespołu.
Gdy prezenter pyta siedzącą na widowni salową Walentynę Wnuk o piosenkę, jakiej chciałaby wysłuchać, ta czyta z kartki: - Piosenkę pana Korkoracza o zdrowiu bym chciała najbardziej usłyszeć.
Restauracja Kongresowa
Restauracja Kongresowa przed 1989 r. wielokrotnie zagrała w filmie. Była przecież jednym z niewielu miejsc w Warszawie, gdzie kwitło życie nocne. W komedii "Rozwodów nie będzie" (reż. Jerzy Stawiński, 1963 r.) do restauracji nie wchodzimy. Bohatera noweli filmowej, granego przez Władysława Kowalskiego, z determinacją szukającego toalety, przed wejściem zatrzymuje portier.
- Panie, w takim ubraniu do lokalu kategorii S?
- Ja tylko na chwilę do toalety.
- Toaleta tylko dla gości - mówi portier. I wskazuje ręką kierunek: - Tam za krzakami.
W serialu kryminalnym "07 zgłoś się" Leon Niemczyk, jako dyrektor fabryki odzieżowej Leon Skotnicki, nocą przyprowadza na dancing delegację z Węgier. - Czy w Warszawie jest tylko jedna striptizerka? - pytają Węgrzy. I wyjaśniają, że tę samą dziewczynę widzieli dzień wcześniej właśnie w Kongresowej.
Striptizerki są zresztą stałym motywem kręconych tam filmów. W " Człowieku z marmuru" Andrzeja Wajdy dyrektor lokalu, dawny działacz partyjny i ubek, rozmawia tu o Birkucie z Agnieszką graną przez Krystynę Jandę. Początkowo bierze ją za kandydatkę do striptizu, która przyszła na casting.
W serialu Stanisława Barei "Alternatywy 4" Wojciech Pokora, grający "docenta marcowego", śledzi aż do Kongresowej swoją sąsiadkę Ewę Majewską. Tam odkrywa jej tajemnicę - dziewczyna tańczy jako striptizerka. Docent, chowający się za rozłożoną płachtą gazety "Business News", brany jest przez prostytutki za anglojęzycznego biznesmena. Dwie panie lekkich obyczajów przysiadają się do niego, spierając się o "łup".
- On jest mój! - mówi jedna.
- Fifty-fifty - słyszy w odpowiedzi.
Komentują też występ Ewy Majewskiej: - Powiedz mu, że tamta to nie ma piersi, tylko dwa piegi.
Po raz kolejny Wojciech Pokora zagląda do Kongresowej w komedii Stanisława Barei "Brunet wieczorową porą" . Scena finałowa. Pokora jest mordercą, który ucieka przed Krzysztofem Kowalewskim (grającym Michała Romana). Informuje kierownika sali, że do Kongresowej za chwilę wpadnie kontrola. Ten natychmiast wydaje dyspozycje: - Wszystkie lewe koniaki do Wisły. Żadnych niedolewek. Gramatura pełna. Obsługa uprzejma.
Pałac miga nam w kolejnych serialach i telewizyjnych operach mydlanych i zapewne będzie przyciągał filmowców wciąż i wciąż. My oprowadzamy też po innych filmowych plenerach Pałacu.
Zobacz fragment "Rozmów kontrolowanych". W drugiej części filmu Ryszard Ochódzki "burzy" Pałac Kultury
Komedie Barei
W Sali Skłodowskiej-Curie rozgrywa się jedna z najbardziej absurdalnych scen komedii Stanisława Barei "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" . To parodia teleturniejów telewizyjnych lat 70., kiedy to rywalizowały ze sobą zakłady pracy, a spontaniczność zastępowana była drobiazgowo przygotowanym scenariuszem. Oczywiście słusznym ideowo. Ten z filmu Barei urządzany jest pod hasłem "Służba zdrowia marginesowi społecznemu mówi nie". W teleturnieju współzawodniczą ze sobą załogi chirurgów ze szpitali w Kutnie i Gorzowie, wykonujący na sali operację na czas.
- Z losowaniem pacjentów to wielka lipa. Dali nam takiego grubasa, że od razu wiedziałem, że przegramy. Zanim przebiłem się przez tkankę tłuszczową, to oni zaczęli już operować - mówi jeden z lekarzy z przegranego zespołu.
Gdy prezenter pyta siedzącą na widowni salową Walentynę Wnuk o piosenkę, jakiej chciałaby wysłuchać, ta czyta z kartki: - Piosenkę pana Korkoracza o zdrowiu bym chciała najbardziej usłyszeć.
Restauracja Kongresowa
Restauracja Kongresowa przed 1989 r. wielokrotnie zagrała w filmie. Była przecież jednym z niewielu miejsc w Warszawie, gdzie kwitło życie nocne. W komedii "Rozwodów nie będzie" (reż. Jerzy Stawiński, 1963 r.) do restauracji nie wchodzimy. Bohatera noweli filmowej, granego przez Władysława Kowalskiego, z determinacją szukającego toalety, przed wejściem zatrzymuje portier.
- Panie, w takim ubraniu do lokalu kategorii S?
- Ja tylko na chwilę do toalety.
- Toaleta tylko dla gości - mówi portier. I wskazuje ręką kierunek: - Tam za krzakami.
W serialu kryminalnym "07 zgłoś się" Leon Niemczyk, jako dyrektor fabryki odzieżowej Leon Skotnicki, nocą przyprowadza na dancing delegację z Węgier. - Czy w Warszawie jest tylko jedna striptizerka? - pytają Węgrzy. I wyjaśniają, że tę samą dziewczynę widzieli dzień wcześniej właśnie w Kongresowej.
Striptizerki są zresztą stałym motywem kręconych tam filmów. W " Człowieku z marmuru" Andrzeja Wajdy dyrektor lokalu, dawny działacz partyjny i ubek, rozmawia tu o Birkucie z Agnieszką graną przez Krystynę Jandę. Początkowo bierze ją za kandydatkę do striptizu, która przyszła na casting.
W serialu Stanisława Barei "Alternatywy 4" Wojciech Pokora, grający "docenta marcowego", śledzi aż do Kongresowej swoją sąsiadkę Ewę Majewską. Tam odkrywa jej tajemnicę - dziewczyna tańczy jako striptizerka. Docent, chowający się za rozłożoną płachtą gazety "Business News", brany jest przez prostytutki za anglojęzycznego biznesmena. Dwie panie lekkich obyczajów przysiadają się do niego, spierając się o "łup".
- On jest mój! - mówi jedna.
- Fifty-fifty - słyszy w odpowiedzi.
Komentują też występ Ewy Majewskiej: - Powiedz mu, że tamta to nie ma piersi, tylko dwa piegi.
Po raz kolejny Wojciech Pokora zagląda do Kongresowej w komedii Stanisława Barei "Brunet wieczorową porą" . Scena finałowa. Pokora jest mordercą, który ucieka przed Krzysztofem Kowalewskim (grającym Michała Romana). Informuje kierownika sali, że do Kongresowej za chwilę wpadnie kontrola. Ten natychmiast wydaje dyspozycje: - Wszystkie lewe koniaki do Wisły. Żadnych niedolewek. Gramatura pełna. Obsługa uprzejma.
1
2
następne »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]

