Po praskiej parowozowni została tylko kupa gruzu
2010-07-24
aktualizacja: 2010-07-25 21:25
Firmie Budrem z Ostrowa Wielkopolskiego wystarczyło kilka godzin, by całkowicie zniszczyć starą parowozownię na Pradze. Nic nie pomogła interwencja konserwatorów i obrońców zabytków. Z cennej XIX-wiecznej hali pozostała góra gruzu i pogiętych stalowych konstrukcji.
ZOBACZ TAKŻE
- Ruch w obronie konserwatora. Wstawią się u ministra (28-08-10, 14:00)
- Konserwator zwolniona za parowozownię. PINB upomniany (27-08-10, 08:00)
- Praska parowozownia została zniszczona bezprawnie? (03-08-10, 11:00)
- Jaka była Polska za Gierka? Zobacz na zdjęciach (29-07-10, 09:00)
- Stolica upokorzona. Kto winien zburzenia parowozowni? (27-07-10, 21:59)
- Czy to już koniec praskiej parowozowni? (18-06-10, 07:00)
- Rok po barbarzyńskiej rozbiórce: żądamy wywłaszczenia (25-04-10, 15:16)
- Warszawa: kontrola po zburzeniu parowozowni (18-05-09, 16:03)
Rozbiórka zaczęła się w sobotę rano. Teren parowozowni przy Wileńskiej 14 otoczył kordon ochroniarzy w odblaskowych kamizelkach, by nikt nieproszony nie przedostał się na plac. Do zburzonej już częściowo w zeszłym roku hali podjechały dwie potężne koparki i wbiły łyżki w zachowane jeszcze fragmenty ścian i stalowych podpór. Na miejscu zjawili się obrońcy zabytków, a po nich przedstawiciele służb konserwatorskich. W maju 2009 r. udało im się siłą zatrzymać koparki. Tym razem firma rozbiórkowa była przygotowana na odparcie protestujących. Zignorowała też nakaz wstrzymania robót doręczony przez zastępcę stołecznego konserwatora zabytków Artura Zbiegieniego. Gdy około godz. 12 na Wileńską przyjechała wojewódzka konserwator zabytków Barbara Jezierska, hali już nie było.
- Jest decyzja nadzoru budowlanego o natychmiastowej rozbiórce ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa ludzi - tłumaczył stojącym przed bramą parowozowni dziennikarzom kierujący pracami Marek Sierodzki. Dokumentu nie pokazał, twierdząc, że zostawił go w swoim biurze w Wyszkowie.
Wszystko jednak wskazuje na to, że inwestor wystąpił do wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego z wnioskiem o wydanie nakazu rozbiórki i kilka dni temu taki nakaz otrzymał.
- Jeśli jest zagrożenie, to nadzór budowlany może zdecydować o natychmiastowej rozbiórce nawet obiektu zabytkowego. Nie chcę komentować decyzji innego urzędu. Zastanawiam się tylko, komu zagrażał ten budynek? Kręcącym się po placu złomiarzom? - nie kryła zdziwienia Barbara Jezierska.
Praska parowozownia powstała w latach 1860-62. Była najstarszym zachowanym obiektem na terenie warszawskiego węzła kolejowego. Konstrukcja jej dachu i podpierających ją słupów z nitowanych blachownic stanowiła unikat w skali Polski. Kilka lat temu od PKP nieczynną od dawna parowozownię kupiła firma Budrem z Ostrowa Wielkopolskiego. Pozwolenie na rozbiórkę wydał jej w 2007 r. wydział architektury Pragi-Północ, nie pytając nawet o zdanie konserwatora. W 2008 r. firma wystarała się o warunki zabudowy dla nowych domów na tym terenie. W maju zeszłego roku przystąpiła do burzenia XIX-wiecznej hali, choć miesiąc wcześniej wojewódzki konserwator zabytków wszczął procedurę wpisu parowozowni do rejestru, co już wstrzymuje wszelkie prace. Ostatecznie parowozownia znalazła się w rejestrze w chwili, gdy koparka już ją częściowo zburzyła. Przeciw uznaniu budowli za zabytek Budrem odwołał się do generalnego konserwatora, który jednak podtrzymał decyzję o wpisie hali do rejestru. Inwestor postanowił więc walczyć w sądzie. W zeszłym miesiącu wojewódzki sąd administracyjny przyznał mu rację i parowozownia znów znalazła się poza ochroną. Służby konserwatorskie nie dostały jeszcze uzasadnienia wyroku.
- Na tym moja rola się kończy. Można jeszcze walczyć o to, by deweloper odtworzył parowozownię, ale nie będzie ona już zabytkiem - przyznała Barbara Jezierska.
- Inwestor wykorzystał wszelkie możliwości, żeby zniszczyć ten cenny zabytek - stwierdził dr Zbigniew Tucholski z Katedry Transportu Szynowego Politechniki Śląskiej, szef Polskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Wąskotorowych. - Jeśli to jeszcze możliwe, powinno się przynajmniej zabrać z rumowiska niektóre elementy stalowej konstrukcji hali i umieścić w Muzeum Kolejnictwa lub Muzeum Techniki.
- Jest decyzja nadzoru budowlanego o natychmiastowej rozbiórce ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa ludzi - tłumaczył stojącym przed bramą parowozowni dziennikarzom kierujący pracami Marek Sierodzki. Dokumentu nie pokazał, twierdząc, że zostawił go w swoim biurze w Wyszkowie.
Wszystko jednak wskazuje na to, że inwestor wystąpił do wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego z wnioskiem o wydanie nakazu rozbiórki i kilka dni temu taki nakaz otrzymał.
- Jeśli jest zagrożenie, to nadzór budowlany może zdecydować o natychmiastowej rozbiórce nawet obiektu zabytkowego. Nie chcę komentować decyzji innego urzędu. Zastanawiam się tylko, komu zagrażał ten budynek? Kręcącym się po placu złomiarzom? - nie kryła zdziwienia Barbara Jezierska.
Praska parowozownia powstała w latach 1860-62. Była najstarszym zachowanym obiektem na terenie warszawskiego węzła kolejowego. Konstrukcja jej dachu i podpierających ją słupów z nitowanych blachownic stanowiła unikat w skali Polski. Kilka lat temu od PKP nieczynną od dawna parowozownię kupiła firma Budrem z Ostrowa Wielkopolskiego. Pozwolenie na rozbiórkę wydał jej w 2007 r. wydział architektury Pragi-Północ, nie pytając nawet o zdanie konserwatora. W 2008 r. firma wystarała się o warunki zabudowy dla nowych domów na tym terenie. W maju zeszłego roku przystąpiła do burzenia XIX-wiecznej hali, choć miesiąc wcześniej wojewódzki konserwator zabytków wszczął procedurę wpisu parowozowni do rejestru, co już wstrzymuje wszelkie prace. Ostatecznie parowozownia znalazła się w rejestrze w chwili, gdy koparka już ją częściowo zburzyła. Przeciw uznaniu budowli za zabytek Budrem odwołał się do generalnego konserwatora, który jednak podtrzymał decyzję o wpisie hali do rejestru. Inwestor postanowił więc walczyć w sądzie. W zeszłym miesiącu wojewódzki sąd administracyjny przyznał mu rację i parowozownia znów znalazła się poza ochroną. Służby konserwatorskie nie dostały jeszcze uzasadnienia wyroku.
- Na tym moja rola się kończy. Można jeszcze walczyć o to, by deweloper odtworzył parowozownię, ale nie będzie ona już zabytkiem - przyznała Barbara Jezierska.
- Inwestor wykorzystał wszelkie możliwości, żeby zniszczyć ten cenny zabytek - stwierdził dr Zbigniew Tucholski z Katedry Transportu Szynowego Politechniki Śląskiej, szef Polskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Wąskotorowych. - Jeśli to jeszcze możliwe, powinno się przynajmniej zabrać z rumowiska niektóre elementy stalowej konstrukcji hali i umieścić w Muzeum Kolejnictwa lub Muzeum Techniki.
-
Re: Znów rozbierają praską parowozownię
sportif
24.07.10, 22:38
ostatnimi czasy ilekroć tam przejeżdżałem, to nie mogłem się nadziwić, że tobadziewie jeszcze tam stoi. Za każdym razem coraz w gorszym stanie, 20 lat temujeszcze obite blachą i jakoś tam »
-
Po praskiej parowozowni została tylko kupa gruzu
bru-ner
25.07.10, 00:43
Może działkę odziedziczył jak zwykle po wujku pan Waltz, przypadkowo mąż PaniG... »
-
Uff, tym razem sie im nie udalo!!!
snowbird1
26.07.10, 05:21
ale obronne sepy juz czychaja nad dworcem PKP w Katowicach.rzekomo zabytek (gierkowski) jak cholera. Jak im sieteraz uda (pretekstem sa jakies betonowe kielichy aletak naprawde chodzi o »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



