To oni zburzyli Warszawę - jak powstało "Miasto ruin"

Rozmawiał Tomasz Urzykowski
30.07.2010 aktualizacja: 2011-03-25 19:47
A A A Drukuj
Jeden z kadrów filmu fot. Platge Image
  • Współtwórcy filmu 'Miasto ruin' (od lewej): Krzysztof Jaszczyński i Ryszard Mączewski z fundacji warszawa1939.pl w jej siedzibie na Bielanach
Od niedzieli w Muzeum Powstania Warszawskiego pokazy "Miasta ruin" - trwającej pięć minut i sześć sekund trójwymiarowej animacji przelotu nad zburzoną stolicą. Film w reżyserii Damiana Nenowa nie powstałby bez pomocy dwóch varsavianistów z fundacji Warszawa 1939.pl
ZOBACZ TAKŻE
Jak panowie, pasjonaci przedwojennej Warszawy, trafili do produkcji filmu w wersji 3D o mieście w ruinie?

Ryszard Mączewski: Propozycja wyszła z Muzeum Powstania Warszawskiego. Miało pomysł na zrobienie tego filmu i szukało konsultantów historycznych.

Krzysztof Jaszczyński: Pokazano nam przygotowaną przez studio Platige Image animację przelotu nad zburzoną katedrą św. Jana w stanie z 1945 r., ale jeszcze przed zawaleniem się południowej ściany podczas odgruzowywania świątyni.

R.M.: Po pokazie Piotr Śliwowski [szef projektu ze strony Muzeum] spytał, czy zechcemy wziąć udział w przedsięwzięciu na dużo większą skalę, bo obejmującym nie tylko jeden budynek, ale całe miasto.

>>> Przeczytaj o filmie "Miasto Ruin"

Dlaczego Muzeum zwróciło się z tym właśnie do panów?

K.J.: Niewątpliwie to zasługa naszej strony internetowej www.warszawa1939.pl , na której jednak wcale nie ma ruin. Historię miasta doprowadzamy na niej do wybuchu wojny.

R.M.: Niedługo strona będzie obchodzić dziesięciolecie istnienia. Z początku była moim jednoosobowym dziełem, w 2003 r. dołączył Krzysztof. Teraz pokazujemy tu zdjęcia ponad 2,5 tys. budynków z 10 tys., które stały w historycznym centrum Warszawy. To prawdopodobnie największy w internecie zbiór tak metodycznie pokazujący miasto do roku 1939. Dla wielu osób zainteresowanych tamtą Warszawą jest jakimś punktem odniesienia.



Panowie nie mają wykształcenia historycznego?

K.J.: Ja jestem doktorem chemii.

R.M.: A ja księgowym. Taki mam zawód wyuczony i wykonywany. Prowadzenie strony internetowej to moje hobby, czyli coś dodatkowego po pracy zawodowej.

Jaka była panów rola w przygotowaniu filmu?

K.J.: Dostaliśmy trasę przelotu samolotu nad Warszawą i naszym zadaniem było wybranie ok. 45 stojących wzdłuż niej charakterystycznych obiektów, które zostaną wiernie odtworzone i będą elementami przyciągającymi uwagę widza. Coś jak w znanej reklamie "Kobieta z lampartem". Wiadomo było, że nie da się zrekonstruować ze szczegółami kilkudziesięciu tysięcy budynków w całym mieście, a należy pokazać przynajmniej te najważniejsze. Zgodnie z koncepcją pana Śliwowskiego samolot miał przelecieć nad Warszawą drogą, którą podczas Powstania Warszawskiego pokonywały alianckie liberatory niosące pomoc dla walczących. Maszyny leciały wzdłuż Wisły z południa na północ, a przed wieżą katedry robiły skręt i obniżały pułap, by znaleźć się nad Miodową i pl. Krasińskich, gdzie zrzucały ładunek i natychmiast uciekały w górę. My zaproponowaliśmy korektę tej trasy, żeby samolot przeleciał nad Rynkiem Starego Miasta, a widzowie zobaczyli zniszczoną Starówkę. Poprawka została przyjęta.

Kiedy zaczęła się praca nad filmem?

K.J.: Dołączyliśmy do zespołu w wiosną 2009 r. Ale już wcześniej ludzie z Muzeum Powstania i Platige Image zdecydowali, że podstawą odtworzenia Warszawy z 1945 r. będzie wydobyty z Głównego Zarządu Geodezji i Kartografii Wojskowej radziecki fotoplan miasta. Składa się z ponad 600 zdjęć lotniczych zrobionych w 1947 r. W oparciu o niego graficy zaczęli rysować dawną siatkę ulic. Problem w tym, że w 1947 r. trwała już odbudowa Warszawy i przebijano nowe ulice, zwłaszcza na terenie dawnego getta. Zaproponowaliśmy więc korzystanie z innego radzieckiego fotoplanu z 1945 r. Na nim zaznaczyliśmy najważniejsze obiekty do dokładnego odtworzenia, np.: cerkiew przy Szwoleżerów, szkołę przy Czerniakowskiej, zespół budynków Legii, Zamek Ujazdowski, kościół na Solcu, most i wiadukt Poniatowskiego, Muzeum Narodowe, budynki wzdłuż Wybrzeża Kościuszkowskiego, Stare Miasto.

Odbył się nawet przelot twórców filmu nad Warszawą śmigłowcem udostępnionym przez 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego.

R.M.: Chodziło o ustalenie, w którym miejscu powinno się zacząć film, żeby nie zanudzić widza zbyt długim przelotem nad Wisłą. W pierwotnej wersji miał się on zaczynać aż nad Górą Kalwarią. Gdy lecieliśmy helikopterem, okazało się, że tak naprawdę ciekawie robi się dopiero na wysokości Stacji Pomp Rzecznych przy Czerniakowskiej. Cały Łuk Siekierkowski to pustka, Łazienek w ogóle nie widać znad Wisły, Belweder ginie gdzieś na horyzoncie. Zamek Ujazdowski, choć ma potężną bryłę, jest tak daleko od Wisły, że w ogóle się nie wyróżnia na tle panoramy miasta. Co innego budynki nad Wisłą, jak chociażby kościół na Solcu czy willa Wodociągów przy obecnej Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

K.J.: Po przelocie helikopterem do naszej listy ważnych budynków zostały dołożone kolejne obiekty, np. mury obronne Starówki. Stare Miasto legło kompletnie w gruzach, a mury - zwłaszcza na odcinku odbudowywanym w latach 30. przez Jana Zachwatowicza - były nietknięte. Ostatecznie liczba obiektów do dokładnego odtworzenia wzrosła do ok. 100. Doszły m.in. Mansjonaria przy pl. Zamkowym i nieistniejący dziś potężny gmach PKO na Gnojnej Górze, który mimo wojennych zniszczeń był jeszcze bardzo dobrze widoczny w 1945 r.

Zobacz jakie budynki i obiekty widać na filmie "Miasto Ruin":


Podziel się