Zabytkowy wagon sprzedany za bezcen. Dlaczego?
06.11.2010
aktualizacja: 2010-11-07 13:37
Poniżej ceny złomu Muzeum Kolejnictwa sprzedało zabytkowy wąskotorowy wagon. Zamiast wozić turystów z Sochaczewa do Puszczy Kampinoskiej, będzie on teraz martwym eksponatem przy ścieżce rowerowej na Dolnym Śląsku.
ZOBACZ TAKŻE
- Lisy zamieszkały w muzeum. "Prosimy nie dokarmiać" (22-09-10, 09:00)
- Mazowsze i PKP walczą o kolejowe muzeum (23-06-10, 10:00)
- Muzeum Kolejnictwa na Woli: rozbudowa czy przenosiny? (19-06-10, 12:00)
- Parowozy z Muzeum Kolejnictwa odjadą na Bielany? (02-02-10, 08:00)
- Muzeum Kolejnictwa jak prowincjonalny dom kultury? (28-11-09, 11:00)
SERWISY
- Rozmowy o zakupie tego wagonu prowadziliśmy z muzeum prawie rok. W końcu nam go sprzedało za symboliczną kwotę - mówi Łukasz Rokita ze starostwa powiatowego w dolnośląskim Miliczu, które za pasażerski wagon zapłaciło około 4 tys. zł.
Nabytek stanie jako ozdoba przy budowanej 20-kilometrowej ścieżce rowerowej łączącej Sułów, Milicz i Grabownicę. Wytyczono ją wzdłuż trasy zlikwidowanej w latach 90. linii kolejki wąskotorowej. By nawiązać do historii, przy ścieżce zaplanowano ekspozycję taboru. Dotychczas powiat kupował zabytkowy tabor od kolekcjonerów, płacąc za wagony od 27 tys. do 146,4 tys. zł. Z Muzeum Kolejnictwa ubił więc złoty interes.
Wagon sprzedany przez Muzeum Kolejnictwa ma ponad pół wieku. Powstał w końcu lat 50. we wrocławskiej fabryce Pafawag. Wyprodukowała ona wtedy 600 takich wagonów o symbolu 3Aw przeznaczonych dla ZSRR. Większość wyjechała za wschodnią granicę, w Polsce pozostało 75 wagonów. Do dziś ocalało kilkanaście, głównie w skansenach i na liniach muzealnych. W Sochaczewie, gdzie jest oddział Muzeum Kolejnictwa i odbywają się turystyczne przejażdżki do Puszczy Kampinoskiej, udało się zgromadzić cztery. Razem tworzyły skład, który po sprzedaniu wagonu będzie zdekompletowany.
O transakcji nic nie wiedziała Rada Naukowa Muzeum Kolejnictwa. Jej przewodniczący - dr Zbigniew Tucholski, prezes Polskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Wąskotorowych - jest zaskoczony: - To zubażanie muzeum. Ten wagon jest kompletny, ma w pełni zachowane wnętrze, potrzeba niewielkich nakładów, by znów mógł jeździć. Decyzja o jego sprzedaży jest zła. Podjęto ją bez konsultacji z radą. Zbulwersowany jest również ceną: - Za zrujnowany rumuński wagon motorowy powiat w Miliczu zapłacił dziesięć razy więcej.
Zasiadająca w radzie Jolanta Wiśniewska, kierownik Muzeum Warszawskiej Pragi, przypomina, że zgodnie z ustawą o muzeach na zbycie eksponatu znajdującego się w inwentarzu muzeum musi wyrazić zgodę minister kultury.
Problem w tym, że wagon 3Aw, który znalazł się w Sochaczewie w latach 80. lub 90., w inwentarzu Muzeum Kolejnictwa nie figurował. Wpisanie go na listę zbiorów zaniedbała poprzednia dyrekcja. Niedawno Urząd Marszałkowski przeprowadził w muzeum kontrolę i zalecił m.in. uporządkowanie inwentarza. Jeśli wagon jest cenny, ma cechy zabytkowe, to powinien być wpisany do inwentarza. Dlaczego tego nie zrobiono? Jaki był status tego obiektu? Jakie są powody jego sprzedaży? Na co będą przeznaczone pieniądze za ten eksponat? My tego nie wiemy. Zadamy te pytania dyrekcji Muzeum Kolejnictwa na najbliższym posiedzeniu rady - zapowiada Jolanta Wiśniewska.
Przedstawiciele Muzeum Kolejnictwa mają całkiem inne zdanie o stanie wagonu i jego wartości. - To był wrak - mówi Ferdynand Ruszczyc, dyrektor muzeum. Nie chce jednak mówić o szczegółach transakcji. Odsyła do głównego konserwatora w muzeum Adama Gerstmanna. - Sprzedaliśmy go właśnie po cenie złomu, bo tyle był wart. Nie był on w inwentarzu muzeum i nie warto go było tam wpisywać. Nadal mamy trzy podobne wagony, które jeżdżą do Puszczy Kampinoskiej i to wystarczy - ocenia Gerstmann. Jest zdziwiony zarzutami dra Tucholskiego, ale twierdzi że muzeum nie musiało konsultować z radą decyzji o sprzedaży wagonu. - W Miliczu będzie pamiątką po tamtejszej linii kolejowej. Zadeklarowali, że go odrestaurują i zaznaczą, że pochodzi z Muzeum Kolejnictwa - dodaje Adam Gerstmann.
To niejedyny w ostatnim czasie przypadek sprzedaży eksponatu przez Muzeum Kolejnictwa. Podwarszawskie Marki kupiły od niego mocno zdewastowany parowóz wąskotorowy. Zapłaciły 40 tys. zł, drugie tyle wydały na remont. Ustawiona w Markach lokomotywka ma przypominać o istniejącej tu kiedyś kolejce wąskotorowej. Również nie informowano Rady Naukowej Muzeum Kolejnictwa Ministerstwa Kultury.
Nabytek stanie jako ozdoba przy budowanej 20-kilometrowej ścieżce rowerowej łączącej Sułów, Milicz i Grabownicę. Wytyczono ją wzdłuż trasy zlikwidowanej w latach 90. linii kolejki wąskotorowej. By nawiązać do historii, przy ścieżce zaplanowano ekspozycję taboru. Dotychczas powiat kupował zabytkowy tabor od kolekcjonerów, płacąc za wagony od 27 tys. do 146,4 tys. zł. Z Muzeum Kolejnictwa ubił więc złoty interes.
Wagon sprzedany przez Muzeum Kolejnictwa ma ponad pół wieku. Powstał w końcu lat 50. we wrocławskiej fabryce Pafawag. Wyprodukowała ona wtedy 600 takich wagonów o symbolu 3Aw przeznaczonych dla ZSRR. Większość wyjechała za wschodnią granicę, w Polsce pozostało 75 wagonów. Do dziś ocalało kilkanaście, głównie w skansenach i na liniach muzealnych. W Sochaczewie, gdzie jest oddział Muzeum Kolejnictwa i odbywają się turystyczne przejażdżki do Puszczy Kampinoskiej, udało się zgromadzić cztery. Razem tworzyły skład, który po sprzedaniu wagonu będzie zdekompletowany.
O transakcji nic nie wiedziała Rada Naukowa Muzeum Kolejnictwa. Jej przewodniczący - dr Zbigniew Tucholski, prezes Polskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Wąskotorowych - jest zaskoczony: - To zubażanie muzeum. Ten wagon jest kompletny, ma w pełni zachowane wnętrze, potrzeba niewielkich nakładów, by znów mógł jeździć. Decyzja o jego sprzedaży jest zła. Podjęto ją bez konsultacji z radą. Zbulwersowany jest również ceną: - Za zrujnowany rumuński wagon motorowy powiat w Miliczu zapłacił dziesięć razy więcej.
Zasiadająca w radzie Jolanta Wiśniewska, kierownik Muzeum Warszawskiej Pragi, przypomina, że zgodnie z ustawą o muzeach na zbycie eksponatu znajdującego się w inwentarzu muzeum musi wyrazić zgodę minister kultury.
Problem w tym, że wagon 3Aw, który znalazł się w Sochaczewie w latach 80. lub 90., w inwentarzu Muzeum Kolejnictwa nie figurował. Wpisanie go na listę zbiorów zaniedbała poprzednia dyrekcja. Niedawno Urząd Marszałkowski przeprowadził w muzeum kontrolę i zalecił m.in. uporządkowanie inwentarza. Jeśli wagon jest cenny, ma cechy zabytkowe, to powinien być wpisany do inwentarza. Dlaczego tego nie zrobiono? Jaki był status tego obiektu? Jakie są powody jego sprzedaży? Na co będą przeznaczone pieniądze za ten eksponat? My tego nie wiemy. Zadamy te pytania dyrekcji Muzeum Kolejnictwa na najbliższym posiedzeniu rady - zapowiada Jolanta Wiśniewska.
Przedstawiciele Muzeum Kolejnictwa mają całkiem inne zdanie o stanie wagonu i jego wartości. - To był wrak - mówi Ferdynand Ruszczyc, dyrektor muzeum. Nie chce jednak mówić o szczegółach transakcji. Odsyła do głównego konserwatora w muzeum Adama Gerstmanna. - Sprzedaliśmy go właśnie po cenie złomu, bo tyle był wart. Nie był on w inwentarzu muzeum i nie warto go było tam wpisywać. Nadal mamy trzy podobne wagony, które jeżdżą do Puszczy Kampinoskiej i to wystarczy - ocenia Gerstmann. Jest zdziwiony zarzutami dra Tucholskiego, ale twierdzi że muzeum nie musiało konsultować z radą decyzji o sprzedaży wagonu. - W Miliczu będzie pamiątką po tamtejszej linii kolejowej. Zadeklarowali, że go odrestaurują i zaznaczą, że pochodzi z Muzeum Kolejnictwa - dodaje Adam Gerstmann.
To niejedyny w ostatnim czasie przypadek sprzedaży eksponatu przez Muzeum Kolejnictwa. Podwarszawskie Marki kupiły od niego mocno zdewastowany parowóz wąskotorowy. Zapłaciły 40 tys. zł, drugie tyle wydały na remont. Ustawiona w Markach lokomotywka ma przypominać o istniejącej tu kiedyś kolejce wąskotorowej. Również nie informowano Rady Naukowej Muzeum Kolejnictwa Ministerstwa Kultury.
-
Zabytkowy wagon sprzedany za bezcen. Dlaczego?
noctivaga
06.11.10, 17:06
Muzeum Kolejnictwa to złomowisko. Tak więc cena nie dziwi. Na zapleczu Muzeum stoi wagon motorowy Fiata. Jeden z 3 które użytkowano w kraju. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



