Poręcz przy piwniczynych schodach zjednoczyła mieszkańców

Małgorzata Zubik
25.12.2009 aktualizacja: 2009-12-23 20:53
A A A Drukuj
Na schodach do piwnicy, przy nowej poręczy, stoją (od lewej): Ewa Dobrowolska, Barbara Kositorny, Stanisław
Krzyżanowski, gospodarz domu Piotr Kurek z synem Rafałem, Janusz Krasiński i Elżbieta Olasek, która przecięła wstęgę Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Zarządziłem zejście do piwnicy, do samego dołu, a po powrocie lampkę wina musującego. Butelki były dwie, wypita została jedna - opowiada Janusz Krasiński. Tak mieszkańcy świętowali zamontowanie poręczy.
SERWISY
Janusz Krasiński ponad 30 lat mieszka z żoną w przedwojennym budynku przy ul. Niemcewicza 7/9. Jakiś czas temu oboje doszli do wniosku, że zejście do piwnicy nie jest takie proste, jak kiedyś. To samo mówiły sąsiadki - boją się schodzić do piwnicy. Dobrze byłoby złapać się poręczy.

Złota rączka w akcji

- Nic ważnego, naprawdę nie ma o czym pisać - mówi Józef Mikołajczak, administrator. - Niemcewicza 7/9 to duży budynek, ponad 200 mieszkań, 18 klatek schodowych. W przyszłym roku poręcze pojawią się we wszystkich klatkach. Wiadomo że są potrzebne, bo ludziom przybywa lat. A budynek był oddany do użytku w 1938 r. i nigdy poręczy przy zejściu do piwnic nie było.

W klatce nr 9 sprawa idzie szybko: mieszkańcy podpisują wniosek o poręcz, zapada pomyślna decyzja zarządu i do dzieła bierze się złota rączka budynku przy Niemcewicza - pan Bogdan Piros. Na początku listopada na tablicy ogłoszeń na parterze pojawia się zaproszenie. Będzie uroczystość przekazania poręczy do użytku. Ktoś wtyka też kartki za drzwi mieszkań. I sąsiadom do ręki. Program wydarzenia spisany w czterech punktach: Powitanie gości i przemówienie przewodniczącego klubu Nasza Poręcz Janusza Krasińskiego. Zejście do piwnicy z ręką na poręczy. Potem powrót. I na koniec lampka wina.

- Nikt nigdy przedtem nie zrobił imprezy z okazji nowej poręczy - mówi Krystyna Nalewajko z zarządu wspólnoty.

Kawę postawić, żeby coś załatwić

Notka poświęcona uroczystości ukazała się w "Informatorze Ochoty i Włoch".

- Nie jest to najważniejszy tekst, który popełniłem w swoim życiu - śmieje się Janusz Krasiński. Pisarz i dramaturg, ma na koncie m.in. Nagrodę Literacką im. Józefa Mackiewicza. Był w AK, przeżył Oświęcim, Dachau i dziewięć lat stalinowskich więzień. Był prezesem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

O sprawie schodów do piwnicy mówi tak: - Klub Nasza Poręcz żył tylko jeden dzień i zaraz zgasł. Jego geneza jest prosta. Chciałem wyrazić wdzięczność kilku osobom z naszego domu, które od lat społecznie pracują. Poświęcają swój czas i energię, a czasem i własne pieniądze, bo komuś muszą kawę postawić, żeby coś załatwić. Są też osoby nieznoszące ludzi, którzy cokolwiek robią. I tylko krytykują. Tym bardziej więc chciałem podziękować, za wszystko. Nowa poręcz stała się dobrą do tego okazją.

Pan Janusz wymienia zasługi zarządu wspólnoty: remonty w budynku, zadbane podwórka (jest ich kilka), nowo posadzone rośliny, jasno świecące latarnie, ławki i piękne, nowe altany śmietnikowe.

- Czy byliśmy na uroczystości? Byliśmy! A jak nas pani zapyta, czy piliśmy wino, to powiem, że piliśmy - śmieje się Ewa Dobrowolska z zarządu wspólnoty.

Przy poręczy świętowali również Stanisław Krzymowski i Krystyna Nalewajko, też z zarządu. - No pewnie, że nam było miło. I to jak! - mówią. - Czasem słyszymy, że tysiąc nowych roślin to wyrzucanie pieniędzy w błoto, albo że przez nowe latarnie jest jak na cmentarzu. I że się dorobiliśmy na zarządzaniu. A tym razem niespodzianka, miłe podziękowanie. A my właśnie chcemy zrezygnować z tej pracy. Wszyscy. Bo to już za dużo lat trwa, zrobiliśmy swoje i pora odejść.

Ni za cienka, ni za gruba

- Zarządziłem zejście do piwnicy, do samego dołu, a po powrocie lampkę wina musującego. Butelki były dwie, wypita została jedna - zdradza szczegóły poręczowej uroczystości pan Janusz. Było też takie na niby przecinanie wstęgi. Aktu dokonała lokatorka o najdłuższym stażu.

Przemowa o poręczy nie była długa, za to cięta.

- W przeciwieństwie do naszych krajowych dróg, gdzie ich projektanci borykają się z trudnym problemem, czy budować drogi długie a wąskie, czy też szerokie, lecz krótkie - poręcz przy schodach klatki nr 9, nie będąc ni za cienka ni za gruba, nie urywa się w połowie, jak tamte, ale dobiega do celu, do samej piwnicy - celnie opisuje Janusz Krasiński.

Przeczytaj także: Świąteczna iluminacja na Trakcie Królewskim



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Ochoty