Dwa razy wygrali w Strasburgu, a ratusz ciągle nic
18.06.2010
aktualizacja: 2010-06-17 20:14
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Trybunał w Strasburgu już drugi raz przyznał im rację, nakazał wypłatę odszkodowania. Mimo to ratusz wciąż nie chce oddać gruntu przy ul. Szczęśliwickiej prawowitym właścicielom
ZOBACZ TAKŻE
- Osiedle na Kabatach zostanie odcięte od świata? (11-06-10, 09:00)
- Trybunał w Strasburgu po stronie polityka z Knyszyna (22-06-10, 23:31)
- Chińscy robotnicy koczują pod ambasadą. Chcą do domu (17-06-10, 08:00)
- Sąsiedzi z Mokotowa zrobili sobie święto podwórka (16-06-10, 12:00)
- Drogowcy kroją serek bielański ścieżką rowerową (21-04-10, 09:00)
Rodzina Derdów z Bydgoszczy od ponad 20 lat walczy o zwrot ziemi bezprawnie zagarniętej przez władze PRL. Europejski Trybunał Praw w Człowieka w Strasburgu już drugi raz przyznał jej odszkodowanie za opieszałe działania polskich urzędów.
- Nie czuję już nawet radości, chociaż czekałem na decyzję Trybunału. Ratusz od lat łamie nasze prawa. Może ten wyrok zmobilizuje urzędników - mówi Leszek Derda, jeden ze spadkobierców.
Za opieszałość w wydaniu działki przy zbiegu Szczęśliwickiej i Bitwy Warszawskiej Trybunał przyznał mu 15 tys. euro odszkodowania od rządu polskiego. To już drugi werdykt w tej sprawie. Prawie dwa lata temu Trybunał stanął po stronie innej spadkobierczyni - Hanny Derdy-Nowackiej, siostry pana Leszka. Przyznał jej wtedy 12 tys. euro odszkodowania.
O dramatycznej batalii rodziny Derdów pisaliśmy wielokrotnie. Hanna Derda-Nowacka w imieniu Zofii Berent-Derdy, emerytowanej dentystki i kuzynki Wacława Berenta, młodopolskiego pisarza, walczy o odzyskanie gruntu na Ochocie. Obie panie należą do grupy spadkobierców jej właściciela, któremu powojenne władze odebrały majątek na mocy tzw. dekretu Bieruta.
Chodzi o 2,2 tys. m kw., na których mieści się parking Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego (MPT) oraz hala, którą ta miejska spółka wynajmuje.
Spadkobiercy wygrali z ratuszem wszystkie sprawy w polskich sądach. Gdy zapadł pierwszy wyrok w Strasburgu, władze Warszawy zarzekały się, że działka szybko wróci w ręce prawowitych właścicieli. Jednak nie dotrzymały słowa. Właściciele zawiadomili Najwyższą Izbę Kontroli i prokuraturę.
Ratusz tłumaczy, że zwrot gruntu komplikuje stojący na niej dom. Konieczny jest więc podział geodezyjny gruntu.
- Werdykt Trybunału w Strasburgu nakłada karę na państwo polskie, a nie na ratusz. Miasto nie jest w tej sprawie stroną. Staramy się jednak, by ziemia jak najszybciej wróciła do rodziny Derdów. Jesteśmy w trakcie dzielenia działki. Zrobimy wszystko, by tę sprawę zakończyć jeszcze w tym roku - zapowiada Marcin Ochmański, rzecznik ratusza.
- Mam nadzieję, że to jest prawda. Jeśli jednak urzędnicy dalej będą ociągać się ze zwrotem naszej ziemi, złożymy kolejną skargę do Trybunału. Gdy w tym roku nie dostaniemy naszej ziemi, przykujemy się do ogrodzenia MPT i rozpoczniemy głodówkę. Musimy w końcu odzyskać naszą własność - zapowiada Leszek Derda.

- Nie czuję już nawet radości, chociaż czekałem na decyzję Trybunału. Ratusz od lat łamie nasze prawa. Może ten wyrok zmobilizuje urzędników - mówi Leszek Derda, jeden ze spadkobierców.
Za opieszałość w wydaniu działki przy zbiegu Szczęśliwickiej i Bitwy Warszawskiej Trybunał przyznał mu 15 tys. euro odszkodowania od rządu polskiego. To już drugi werdykt w tej sprawie. Prawie dwa lata temu Trybunał stanął po stronie innej spadkobierczyni - Hanny Derdy-Nowackiej, siostry pana Leszka. Przyznał jej wtedy 12 tys. euro odszkodowania.
O dramatycznej batalii rodziny Derdów pisaliśmy wielokrotnie. Hanna Derda-Nowacka w imieniu Zofii Berent-Derdy, emerytowanej dentystki i kuzynki Wacława Berenta, młodopolskiego pisarza, walczy o odzyskanie gruntu na Ochocie. Obie panie należą do grupy spadkobierców jej właściciela, któremu powojenne władze odebrały majątek na mocy tzw. dekretu Bieruta.
Chodzi o 2,2 tys. m kw., na których mieści się parking Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego (MPT) oraz hala, którą ta miejska spółka wynajmuje.
Spadkobiercy wygrali z ratuszem wszystkie sprawy w polskich sądach. Gdy zapadł pierwszy wyrok w Strasburgu, władze Warszawy zarzekały się, że działka szybko wróci w ręce prawowitych właścicieli. Jednak nie dotrzymały słowa. Właściciele zawiadomili Najwyższą Izbę Kontroli i prokuraturę.
Ratusz tłumaczy, że zwrot gruntu komplikuje stojący na niej dom. Konieczny jest więc podział geodezyjny gruntu.
- Werdykt Trybunału w Strasburgu nakłada karę na państwo polskie, a nie na ratusz. Miasto nie jest w tej sprawie stroną. Staramy się jednak, by ziemia jak najszybciej wróciła do rodziny Derdów. Jesteśmy w trakcie dzielenia działki. Zrobimy wszystko, by tę sprawę zakończyć jeszcze w tym roku - zapowiada Marcin Ochmański, rzecznik ratusza.
- Mam nadzieję, że to jest prawda. Jeśli jednak urzędnicy dalej będą ociągać się ze zwrotem naszej ziemi, złożymy kolejną skargę do Trybunału. Gdy w tym roku nie dostaniemy naszej ziemi, przykujemy się do ogrodzenia MPT i rozpoczniemy głodówkę. Musimy w końcu odzyskać naszą własność - zapowiada Leszek Derda.
Przeczytaj także: Zdesperowana rodzina walczy z Warszawą o zwrot mienia

Najnowsze wiadomości z Ochoty


