Przez jeden błąd trzeba zwrócić Unii 12 milionów
27.08.2010
aktualizacja: 2010-08-26 22:49
Fot. Jacek Łagowski / AG
To się zdarza po raz pierwszy: Warszawa musiała zwrócić czwartą część unijnej dotacji na przebudowę Alej Jerozolimskich. Bruksela dopatrzyła się jednego błędu popełnionego sześć lat temu
ZOBACZ TAKŻE
- Rząd zacznie oszczędzać na urzędnikach (01-09-10, 07:33)
- Cała Unia buduje stolicę. A stolica informuje o Unii (29-08-10, 22:00)
- Weekendowe zmiany w komunikacji: remont torów i festiwal (28-08-10, 07:00)
- W weekend wymieniają asfalt na Woli i Mokotowie (27-08-10, 16:55)
- W Al. Jerozolimskich bezpieczniej. Mandaty działają (26-08-10, 16:33)
- Nowy buspas w Al. Jerozolimskich ruszył z problemami (19-08-10, 07:00)
- Od środy buspas w Alejach Jerozolimskich (16-08-10, 16:00)
- Nietypowe rondo już działa w Al. Jerozolimskich (21-06-10, 07:00)
- Węzeł przy Al. Jerozolimskich: będą ogromne korki (18-06-10, 08:00)
SERWISY
Ten remont pamiętają chyba wszyscy warszawiacy. Poszerzanie Al. Jerozolimskich między rondem Zesłańców Syberyjskich a wiaduktem nad torami kolejowymi miało zlikwidować korki i usprawnić wyjazd z centrum miasta w kierunku Ursusa i Włoch. Zaczęło się pechowo: firma MPRD, która nie została wybrana w przetargu, oprotestowała postępowanie, a sprawa znalazła finał w sądzie. Rozpoczęcie robót przesunęło się o blisko rok. Gdy prace w końcu się rozkręciły, do ratusza pisali protesty szefowie centrów handlowych, m.in. Blue City i Reduty. Ich klienci z powodu prac nie mogli dostać się do sklepów, był też kłopot z dostawami towarów.
Ostatecznie w grudniu 2006 r. pierwsze wiadukty były gotowe - przed terminem zapisanym w umowie z wykonawcą. Ówczesne władze Warszawy (ekipa nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego) mogły się pochwalić, że 75 proc. kosztów inwestycji, czyli ponad 37,5 mln zł, pokryła Unia Europejska.
Nieoczekiwanie remont sprzed lat znowu wywołał gorące emocje. Na wczorajszej sesji Rady Warszawy okazało się, że miasto musi zwrócić Ministerstwu Infrastruktury część unijnej pomocy. - Instytucja audytowa Komisji Europejskiej stwierdziła niedopełnienie jednego wymogu - powiedziała przewodnicząca komisji budżetu i finansów Maria Łukaszewicz (PO). - Karą jest zwrot 25 proc. kosztów dotacji oraz odsetki. Mówiąc językiem młodzieżowym, miasto ma w plecy 12 mln zł. Projekt nie spełniał jednego wymogu: ogłoszenia o przetargu nie opublikowano w unijnym dzienniku urzędowym. Takie błędy urzędników finansują mieszkańcy.
Radny SLD Andrzej Golimont nie szczędził ostrych słów krytyki pod adresem działaczy PiS. - Zakładaliśmy, że wraz z decyzją mieszkańców Warszawy o odsunięciu PiS od rządów skończyły się ich kłopoty. Ile lat będziemy płacić za błędy i niekompetencję ówczesnego prezydenta i jego totumfackich? Przedstawiciele PiS powinni znaleźć sposób na zwrócenie tych sprzeniewierzonych 12 mln zł - grzmiał.
Dariusz Figura (PiS) przyznał, że błąd urzędników to fakt: - Mimo wszystko miasto wychodzi na tym na plus. Nawet jeśli część pieniędzy zwróci, to zostanie ponad 20 mln zł.
Paweł Terlecki, również z PiS, upomniał Golimonta: - Proszę o wycofanie się ze słów o sprzeniewierzeniu pieniędzy przez działaczy PiS, bo będziemy musieli wyciągnąć konsekwencje prawne.
W odpowiedzi radny Golimont, powołując się na słownik PWN, wyjaśnił, że miał na myśli nie znaczenie majątkowe tego słowa, ale dopuszczenie się zdrady, nadużycie zaufania. Terleckiego jednak nie przekonał. - Na ten temat wypowie się sąd - zapowiedział radny PiS.
Kto jest winien błędu? Nieoficjalnie "Gazeta" ustaliła, że wraz z innymi uchybieniami brak ogłoszenia w publikatorze unijnym wytknął urzędnikom prezes Urzędu Zamówień Publicznych. Nie nakazał jednak unieważniać przetargu. - Urzędnicy przecierali szlaki, przetarg ogłaszano dwa miesiące po wejściu do Unii Europejskiej - mówi nam anonimowo wysoki rangą pracownik miejski.
Urzędnicy unijni doszukali się błędu w remoncie Al. Jerozolimskich w 2007 r. Sprawa wróciła pod koniec lipca tego roku, gdy z Ministerstwa Infrastruktury, które podpisało umowę z miastem na dofinansowanie, przyszło do ratusza wezwanie do zapłaty. Kwotę główną 8,6 mln zł miasto zwróciło wczoraj. Teraz nasi urzędnicy chcą namówić ministerstwo na zwolnienie z odsetek, które przez trzy lata narosły do 3,7 mln zł.
Ostatecznie w grudniu 2006 r. pierwsze wiadukty były gotowe - przed terminem zapisanym w umowie z wykonawcą. Ówczesne władze Warszawy (ekipa nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego) mogły się pochwalić, że 75 proc. kosztów inwestycji, czyli ponad 37,5 mln zł, pokryła Unia Europejska.
Nieoczekiwanie remont sprzed lat znowu wywołał gorące emocje. Na wczorajszej sesji Rady Warszawy okazało się, że miasto musi zwrócić Ministerstwu Infrastruktury część unijnej pomocy. - Instytucja audytowa Komisji Europejskiej stwierdziła niedopełnienie jednego wymogu - powiedziała przewodnicząca komisji budżetu i finansów Maria Łukaszewicz (PO). - Karą jest zwrot 25 proc. kosztów dotacji oraz odsetki. Mówiąc językiem młodzieżowym, miasto ma w plecy 12 mln zł. Projekt nie spełniał jednego wymogu: ogłoszenia o przetargu nie opublikowano w unijnym dzienniku urzędowym. Takie błędy urzędników finansują mieszkańcy.
Radny SLD Andrzej Golimont nie szczędził ostrych słów krytyki pod adresem działaczy PiS. - Zakładaliśmy, że wraz z decyzją mieszkańców Warszawy o odsunięciu PiS od rządów skończyły się ich kłopoty. Ile lat będziemy płacić za błędy i niekompetencję ówczesnego prezydenta i jego totumfackich? Przedstawiciele PiS powinni znaleźć sposób na zwrócenie tych sprzeniewierzonych 12 mln zł - grzmiał.
Dariusz Figura (PiS) przyznał, że błąd urzędników to fakt: - Mimo wszystko miasto wychodzi na tym na plus. Nawet jeśli część pieniędzy zwróci, to zostanie ponad 20 mln zł.
Paweł Terlecki, również z PiS, upomniał Golimonta: - Proszę o wycofanie się ze słów o sprzeniewierzeniu pieniędzy przez działaczy PiS, bo będziemy musieli wyciągnąć konsekwencje prawne.
W odpowiedzi radny Golimont, powołując się na słownik PWN, wyjaśnił, że miał na myśli nie znaczenie majątkowe tego słowa, ale dopuszczenie się zdrady, nadużycie zaufania. Terleckiego jednak nie przekonał. - Na ten temat wypowie się sąd - zapowiedział radny PiS.
Kto jest winien błędu? Nieoficjalnie "Gazeta" ustaliła, że wraz z innymi uchybieniami brak ogłoszenia w publikatorze unijnym wytknął urzędnikom prezes Urzędu Zamówień Publicznych. Nie nakazał jednak unieważniać przetargu. - Urzędnicy przecierali szlaki, przetarg ogłaszano dwa miesiące po wejściu do Unii Europejskiej - mówi nam anonimowo wysoki rangą pracownik miejski.
Urzędnicy unijni doszukali się błędu w remoncie Al. Jerozolimskich w 2007 r. Sprawa wróciła pod koniec lipca tego roku, gdy z Ministerstwa Infrastruktury, które podpisało umowę z miastem na dofinansowanie, przyszło do ratusza wezwanie do zapłaty. Kwotę główną 8,6 mln zł miasto zwróciło wczoraj. Teraz nasi urzędnicy chcą namówić ministerstwo na zwolnienie z odsetek, które przez trzy lata narosły do 3,7 mln zł.
-
Przez jeden błąd trzeba zwrócić Unii 12 milionów
dorasia
27.08.10, 09:29
Jedno co pisttaliban potrafią to grozić sądem. Przed sąd należałoby zawlectego kto to spieprzył. Dlaczego za błędy urzędasów mają płacić tylkopodatnicy? Może biurwy i ich kierownicy »
-
Przez jeden błąd trzeba zwrócić Unii 12 milionów
vonsmroden
27.08.10, 20:54
Argumenty pana Dariusza Figury są podobne do tych które przedstawia PZPN: - nie zakwalifikowaliśmy się na Mundial, ale dzięki temuzaoszczędziliśmy 4mln !?! Czyżby znajomi? No ale faktycznie,»
-
Przez jeden błąd trzeba zwrócić Unii 12 milionów
prezio2
28.08.10, 03:52
Nie chcę bronić PISu ale takie działanie jest podobne do tego co wyrabiająubezpieczyciele jak trzeba wypłacić komuś jakieś odszkodowanie. Jest to typoweszukanie dziury w całym i dziwne że »
Najnowsze wiadomości z Ochoty



