Ochota: w budach dopalacze, urzędnicy umywają ręce

Grzegorz Lisicki
03.09.2010 aktualizacja: 2010-09-02 23:23
A A A Drukuj
Nowo otwarta buda z dopalaczami na pl. Narutowicza Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Nowo otwarta buda z dopalaczami na pl. Narutowicza
Sklep z dopalaczami to najnowsza oferta handlowa trzech bud stojących na pl. Narutowicza. Choć stoją na miejskim gruncie, urzędnicy twierdzą, że nie mają wpływu na to, co się w niej sprzedaje.
Chodzi o trzy koślawe budki, które przez całe lata 90. były w stolicy symbolem wczesnego kapitalizmu. Zaanektowały niegdyś cały pl. Konstytucji, zamieniając go w wielką azjatycką jadłodajnię. Do dziś ocalały nieliczne - w tym wspomniane kioski na pl. Narutowicza. Sprzedawano w nich zapalniczki, papierosy i inne drobiazgi. W jednej mieści się bar Zamorski oferujący hamburgery i bułki z parówką. Do zakupów w środkowej budce do niedawna zachęcał szyld: "Tanie papierosy". Jej właściciel postanowił jednak iść z duchem czasu i papierosy zastąpiły dopalacze. Klientów nie zabraknie - w pobliżu znajdują się wielki akademik, ośrodek wychowawczy i sklep nocny z alkoholem. Do najbliższej szkoły na Raszyńskiej jest kilkaset metrów spacerkiem.

Wczoraj pisaliśmy w "Gazecie", że na Dworcu Centralnym budkę z dopalaczami zastąpił warzywniak. Nasz reporter przez cały dzień poszukiwał administratora podziemnych korytarzy, w których mieści się "sklep kolekcjonerski". W końcu się udało - to PKP, które obiecały nie dopuścić do jego otwarcia. Na pl. Narutowicza wszystkie trzy budki stoją na chodniku, którym zarządza Zarząd Dróg Miejskich. I ten właśnie urząd wydał zezwolenie na "zajęcia pasa drogi", czyli ich postawienie. Okazuje się jednak, że ZDM nie ma żadnego wpływu na to, czym się tam handluje. - Asortyment nie podlega naszej kontroli. Takich kompetencji nie daje nam ustawa o drogach publicznych - mówi Adam Sobieraj z ZDM. - Towary, które podlegają koncesjom, zezwoleniom i kontroli przez służby administracji publicznej, wyszczególnione są w ustawie o działalności gospodarczej. Nas nie interesuje, czy ktoś handluje granatami, to znaczy owocami, bombonierkami, bombkami, czy fajkami pokoju. Ważne jest, aby miał zezwolenie na zajęcie pasa drogi.

Wygląda na to, że miasto Warszawa cierpi na rozdwojenie jaźni - z jednej strony mamy pokazowe akcje skarbówki i straży miejskiej w sklepach z dopalaczami na rozpoczęcie roku szkolnego, z drugiej - działający bez przeszkód sklep z dopalaczami na miejskim gruncie. Umowa zajęcia pasa drogi z właścicielem budki obowiązuje do końca roku.

Ochota

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Ochoty