Wycieczkę po bazarze Banacha oprowadziła znana pisarka
21.10.2010
aktualizacja: 2010-10-20 22:20
Ma do nich słabość. Jej ulubiony bazar - przy Banacha. Wczoraj poprowadziła wycieczkę w labiryncie straganów. Sylwia Chutnik: - Mufinki kosztują 2,50 zł. Zobaczcie, ile przepłacacie w innych knajpach
ZOBACZ TAKŻE
- Targi Rowery 2011: Będzie Maja Włoszczowska (21-10-10, 17:04)
- Knajpa roku: Kotleciki, pulpeciki, szaszłyczki z Maho (18-11-10, 12:00)
- Pyskówka na Ochocie. Co z bazarem przy Banacha? (14-04-11, 22:10)
- "Warszawa kobiet" - nowa książka Sylwii Chutnik (15-03-11, 22:00)
- Co z Zieleniakiem przy Banacha? Protestują nawet kupcy (22-02-11, 10:00)
- Kable dyndają w poprzek największych arterii Stolicy (25-10-10, 10:00)
- Jak budować tożsamość dzielnic wokół lokalnych bazarów (09-07-10, 16:00)
- Zieleniak przy Banacha rozkwitnie za dwa lata (14-12-09, 13:15)
- Na Banacha bazar, wieżowiec i muzeum Ochoty (03-09-09, 06:00)
- Krok bliżej do cywilizacji na Banacha (13-11-08, 14:36)
- Pyzy z bazaru Różyckiego. Czy to jest przysmak Warszawy? (27-08-10, 12:00)
SERWISY
- Jestem kulturoznawczynią i przewodniczką po Warszawie. Ale nikt nie uczy, jak oprowadzać wycieczkę po bazarze - tak Sylwia Chutnik powitała zebranych przed wejściem do hali spożywczej Banacha.
Mówiła przez mikrofon, choć wolała go unikać. - Bo od razu czuję się jak Bronisław Malinowski, który przyjechał do dzikich - twierdzi.
Wyjaśniła, dlaczego logo hali jest kangur: - Reklamuje się hasłem "Zakupy na każdą kieszeń".
Bazary świata i krwawa historia
Na pawilonach od strony Grójeckiej wiszą zdjęcia. To wystawa "Targi świata", stoi za nią inicjatywa obywatelska Targ Banacha XXI i Wojciech Klewiec - ochotczanin, pisarz. Pojawił się na początku wycieczki i rozdał "Irokeza - merkuriusza targowiczów z Banacha". Na wystawie pod chmurką: Pike Place Market w Seattle, malownicze bazary Jerozolimy, Stambułu, Barcelony, krakowskie Sukiennice, a w tle dwie swojskie Hale Banacha (z artykułami spożywczymi i przemysłowymi), rocznik 1982.
W cieniu blaszaków toczy się walka o przetrwanie - z jednej strony jest oddolna koncepcja przebudowy bazaru z miejscem dla wszystkich, a z drugiej? - W ratuszu zdecydowali: będzie rewitalizacja, co w nowomowie miejskiej oznacza likwidację. Bo taki bazar nie pasuje do wizji wielkiej metropolii. Ma być mieszkaniowy TBS, część handlowa dla ok. 80 kupców i Muzeum Ochoty - mówiła Chutnik.
Nie uciekła od martyrologii, bo tu lała się krew. Przypomina o tym pobliski pomnik Barykada Września 1939 r. autorstwa Juliana Pałki z wierszem Jana Janiczka (1898-1944), który kończy się tak: "Ja jestem zła ulica!... Lecz choć głód doskwiera/ Nie wpuszczę cię do miasta, gwałcicielu krwawy!/ Ja, pani Opaczewska, bronię dziś Warszawy!".
- Na Zieleniaku [tak nazywał się bazar przed wojną], gdzie nadal handluje się owocami i warzywami, w sierpniu 1944 r. dokonała się rzeź Ochoty. Z ponad 3 tys. przetrzymywanych tu osób około tysiąca zamordowano. Kobiety i dziewczęta były gwałcone na oczach rodzin, potem palone żywcem w Liceum im. Kołłątaja - Chutnik nie szczędziła szczegółów zbrodni dokonywanych przez żołdaków z rosyjsko-ukraińsko-białoruskiej brygady SS RONA.
Shopping w dzielnicy dziadowskiej
- Najbardziej magiczna część targowiska znajduje się blisko śmietników, to sfera "dziadowska". Rządzi się swoimi prawami, jest poza społecznością bazarową i przywilejami typu kluczyk do WC - mówiła Chutnik.
Jeden z uczestników filmował wycieczkę dla jej organizatora Muzeum Sztuki Nowoczesnej i festiwalu Warszawa w Budowie. W części "dziadowskiej" wywołało to pomruk niezadowolenia. Kiedy "Gazeta" wyjaśniła, że to nie tajne służby, twarze handlarzy (w ofercie oprócz śmietnikowych antyków np. rysunkowy film erotyczny) rozpromieniły się: - Zapraszamy na zakupy.
Debiutem literackim Chutnik był "Kieszonkowy atlas kobiet". Akcja powieści toczy się w tej właśnie okolicy. Książka dostała Paszport "Polityki" i doczekała się adaptacji w Teatrze Powszechnym. Autorka nie kryła swoich inspiracji m.in. "zakątkiem antykwariuszek". - Kilka lat temu w tej budce książki sprzedawała pewna pani. Było ich bardzo dużo, bałam się, że kiedy jedną wyciągnę, to wszystko runie - wspominała.
Potem przewodniczka pytała uczestników wycieczki: - Co zrobić z bazarem?
- Trzeba jakoś pogodzić folklor i tradycję ze zmianami, które są nieodzowne. Nie ma zadaszeń. Kupcom i klientom kapie za kołnierz, trzeba wszystkim stworzyć lepsze warunki - stwierdziła Maria Smardzewska. I częstowała kupionymi na bazarze krówkami z Milanówka: - Specjalnie po nie przyjeżdżam.
Mówiła przez mikrofon, choć wolała go unikać. - Bo od razu czuję się jak Bronisław Malinowski, który przyjechał do dzikich - twierdzi.
Wyjaśniła, dlaczego logo hali jest kangur: - Reklamuje się hasłem "Zakupy na każdą kieszeń".
Bazary świata i krwawa historia
Na pawilonach od strony Grójeckiej wiszą zdjęcia. To wystawa "Targi świata", stoi za nią inicjatywa obywatelska Targ Banacha XXI i Wojciech Klewiec - ochotczanin, pisarz. Pojawił się na początku wycieczki i rozdał "Irokeza - merkuriusza targowiczów z Banacha". Na wystawie pod chmurką: Pike Place Market w Seattle, malownicze bazary Jerozolimy, Stambułu, Barcelony, krakowskie Sukiennice, a w tle dwie swojskie Hale Banacha (z artykułami spożywczymi i przemysłowymi), rocznik 1982.
W cieniu blaszaków toczy się walka o przetrwanie - z jednej strony jest oddolna koncepcja przebudowy bazaru z miejscem dla wszystkich, a z drugiej? - W ratuszu zdecydowali: będzie rewitalizacja, co w nowomowie miejskiej oznacza likwidację. Bo taki bazar nie pasuje do wizji wielkiej metropolii. Ma być mieszkaniowy TBS, część handlowa dla ok. 80 kupców i Muzeum Ochoty - mówiła Chutnik.
Nie uciekła od martyrologii, bo tu lała się krew. Przypomina o tym pobliski pomnik Barykada Września 1939 r. autorstwa Juliana Pałki z wierszem Jana Janiczka (1898-1944), który kończy się tak: "Ja jestem zła ulica!... Lecz choć głód doskwiera/ Nie wpuszczę cię do miasta, gwałcicielu krwawy!/ Ja, pani Opaczewska, bronię dziś Warszawy!".
- Na Zieleniaku [tak nazywał się bazar przed wojną], gdzie nadal handluje się owocami i warzywami, w sierpniu 1944 r. dokonała się rzeź Ochoty. Z ponad 3 tys. przetrzymywanych tu osób około tysiąca zamordowano. Kobiety i dziewczęta były gwałcone na oczach rodzin, potem palone żywcem w Liceum im. Kołłątaja - Chutnik nie szczędziła szczegółów zbrodni dokonywanych przez żołdaków z rosyjsko-ukraińsko-białoruskiej brygady SS RONA.
Shopping w dzielnicy dziadowskiej
- Najbardziej magiczna część targowiska znajduje się blisko śmietników, to sfera "dziadowska". Rządzi się swoimi prawami, jest poza społecznością bazarową i przywilejami typu kluczyk do WC - mówiła Chutnik.
Jeden z uczestników filmował wycieczkę dla jej organizatora Muzeum Sztuki Nowoczesnej i festiwalu Warszawa w Budowie. W części "dziadowskiej" wywołało to pomruk niezadowolenia. Kiedy "Gazeta" wyjaśniła, że to nie tajne służby, twarze handlarzy (w ofercie oprócz śmietnikowych antyków np. rysunkowy film erotyczny) rozpromieniły się: - Zapraszamy na zakupy.
Debiutem literackim Chutnik był "Kieszonkowy atlas kobiet". Akcja powieści toczy się w tej właśnie okolicy. Książka dostała Paszport "Polityki" i doczekała się adaptacji w Teatrze Powszechnym. Autorka nie kryła swoich inspiracji m.in. "zakątkiem antykwariuszek". - Kilka lat temu w tej budce książki sprzedawała pewna pani. Było ich bardzo dużo, bałam się, że kiedy jedną wyciągnę, to wszystko runie - wspominała.
Potem przewodniczka pytała uczestników wycieczki: - Co zrobić z bazarem?
- Trzeba jakoś pogodzić folklor i tradycję ze zmianami, które są nieodzowne. Nie ma zadaszeń. Kupcom i klientom kapie za kołnierz, trzeba wszystkim stworzyć lepsze warunki - stwierdziła Maria Smardzewska. I częstowała kupionymi na bazarze krówkami z Milanówka: - Specjalnie po nie przyjeżdżam.
Najnowsze wiadomości z Ochoty





