Joga i młyn wodny nad potokiem. Idealne blokowisko?

Dariusz Bartoszewicz
05.09.2011 aktualizacja: 2011-09-04 17:28
A A A Drukuj
Projekt Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Joga w Dolince Służewieckiej
  • Pawilon M3 w Dolince Służewieckiej
  • Muzyczna Maszyna na Potoku Służewieckim
  • Muzyczna Maszyna na Potoku Służewieckim
Służew nad Dolinką: to osiedle mieszkańcy kochają za zieleń, narzekają na krzywe ściany w mieszkaniach.
Prawda o Służewie nad Dolinką wychodzi na jaw przy okazji imprez, które trwają do 11 września w pawilonie M3. Stoi w zieleni tuż koło starego gospodarstwa rolnego przy ul. Tarniny. Tymczasowy biały domek z płyty wiórowej powtarza wielkość typowego mieszkania o powierzchni 48 m kw. W środku na zdjęciach z opisami można poznać historię okolicy od wieków średnich poprzez okres międzywojenny, parcelację sadów oraz pól majątku Branickich i wsi Służew aż po wjazd koparek i stawianie dźwigów w pierwszej połowie lat 70. Wtedy zaczęła się budowa nietypowego osiedla o konstrukcji z ramy H, która pozwalała na dość dowolne ustawianie ścianek działowych.

- Dziwi mnie, że przychodzi tak mało ludzi, a jest świetnie. Bawiliśmy się na huśtawce zawieszonej na drzewie - chwali się Janina Wach z mężem Stanisławem. Oboje na emeryturze. - Jesteśmy zachwyceni tym osiedlem, mieszkamy tu od początku, czyli 36 lat. Ciche, urokliwe miejsce. Klatki schodowe czyste, kwiatki niepodeptane. Bylibyśmy skłonni zamienić nasze mieszkanie na mniejsze. ale bliżej parku - zdradza pani Janina.

A w parku, a konkretnie w potoku Służewieckim nowa atrakcja. W wodzie stoi "Maszyna muzyczna". - Ta pozytywka to nasza reakcja na "smródkę", bo tak mieszkańcy nazywają rzeczkę, która w PRL-u roztaczała zabójczą woń - mówi Agata Sander, architekt. Nurt potoku porusza łopatki napędowe niczym w kole młyńskim, wprawia w ruch przekładnię z łańcuchem rowerowym, który kręci górnym bębnem z gwoździami. A te zaczepiają o młoteczki, które uderzają w cymbałki, w słoik z wodą, w puszkę, rurę z tektury z pokrywką. I muzyka gra. Dzieci stają jak wryte, są zachwycone. - Najpierw wybraliśmy melodię. Potem wykorzystaliśmy programy komputerowe, by uzyskać oczekiwany efekt - opowiada Trond Nicholas Perry, artysta z Trondheim w Norwegii, który od czterech lat mieszka i pracuje w Warszawie. - Pozytywka dla "smródki" to nasza wspólna praca z Agatą - zaznacza. Norweg jest zachwycony, że w Polsce artyści wychodzą na ulice, place, do parków, że nie zamykają się tylko w pracowniach i galeriach.

W sobotę w pawilonie M3 działało pogotowie mieszkaniowe (w czwartek w godz. 16-19 będzie pogotowie balkonowe - architekci krajobrazu doradzą, jak dobierać rośliny). - Ludzie przychodzą głównie z prośbą o porady wnętrzarskie. Zastanawiają się, jak coś przearanżować, by uzyskać większą przestrzeń. Zwykle nie mają ze sobą planów, tylko rysują je przy nas. Ktoś radził się, jak dostować mieszkanie do potrzeb osoby niepełnosprawnej - mówi Magdalena Korzec, studentka architektury wnętrz w Akademii Sztuk Pięknych. Agnieszka Łapacz, mieszkanka osiedla od urodzenia (35 lat), zdradziła, co najbardziej przeszkadza jej w 48-metrowym mieszkaniu: - Wszystko jest krzywe: podłogi, sufit, ściany. Kiedy zamówiłam szafę przesuwną, okazało się, że górną część trzeba było przyciąć w jakąś falbanę.

Według Marleny Happach, kuratorki M3 i akcji "Lato nad Dolinką" dużym powodzeniem cieszyła się joga na trawie i portretowanie mieszkańców przez profesjonalnego fotografa - zdjęcia wiszą teraz na zewnętrznej ścianie pawilonu. Jej mąż architekt Marek Happach podczepia małą kamerę pod balony napełnione helem i puszcza je na sznurku. Obraz jest przekazywany do laptopa ukrytego w pudle z płyty. Przez dziurkę można obserwować, co widać z lotu ptaka - morze zieleni, dach pawilonu M3 i postaci jak małe ludziki z kreskówek o życiu mieszkańców z bloków z ramy H nad "smródką".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy