Tajemnicza porzucona willa na sprzedaż. Kto ją uratuje?
01.02.2012
aktualizacja: 2012-01-31 21:36
Jak nie pod kilof, to pod młotek. Hiszpański deweloper, który jeszcze niedawno chciał zburzyć słynną willę Arpada Chowańczaka na Mokotowie, teraz wystawia ją na sprzedaż.
ZOBACZ TAKŻE
- Miasto oddało kawał Ogrodu Saskiego dawnym właścicielom (07-02-12, 09:00)
- Świdermajery, działobitnie i dworki: jak je uratować? (14-01-12, 12:00)
- 160 milionów na zabytki. Uratują pałac na Pradze? (16-07-11, 11:00)
W gazetach właśnie pojawiło się ogłoszenie o "przetargu pisemnym nieograniczonym" na sprzedaż praw do nieruchomości przy ul. Morskie Oko. Chodzi o rząd działek o łącznej powierzchni ponad 5 tys. m kw. Lokalizacja bardzo prestiżowa - na Starym Mokotowie, tuż przy ul. Puławskiej, w sąsiedztwie pałacyku Szustrów i parku Morskie Oko. Wartość oszacowano na 46,7 mln zł.
- Hiszpański deweloper Torca W rezygnuje z inwestycji w Polsce, dlatego sprzedaje - mówi Daniel Bieganowski z organizującego przetarg Biura Obrotu Nieruchomościami "Invictus". - Zgłaszają się już do nas pierwsi zainteresowani kupnem. Byłoby ich więcej, gdyby teren był niezabudowany.
Na jednej z działek stoi bowiem historyczna willa, o której zachowanie walczą miłośnicy zabytków. Piętrowy dom z kolumnowym gankiem i narożną werandą powstał w końcu lat 20. XX w. dla właściciela znanej wówczas firmy futrzarskiej Arpada Chowańczaka. Według historyka sztuki prof. Waldemara Baraniewskiego z Uniwersytetu Warszawskiego jego architektura reprezentuje rzadki w stolicy przykład tzw. redukcyjnego klasycyzmu.
- Nie jest to styl dworkowy ani modernizm, ale trzecia droga architektury międzywojennej, wykorzystująca uproszczone elementy stylów historycznych - tłumaczył prof. Baraniewski w wywiadzie udzielonym "Gazecie".
Podczas Powstania Warszawskiego budynek był jednym z ważniejszych punktów obrony Mokotowa. O willi zrobiło się głośno kilka lat temu, gdy spadkobiercy dawnego właściciela sprzedali ją deweloperowi - spółce Candela, a ta postanowiła zrównać budynek z ziemią i wystawić w tym miejscu apartamentowiec. Zielone światło dla inwestycji zapalił ówczesny wojewódzki konserwator zabytków Ryszard Głowacz, odmawiając wpisania przedwojennego domu do rejestru. W obronie willi stanęli historycy architektury i społecznicy, a Ministerstwo Kultury uchyliło decyzję Głowacza. Ostatecznie dom do rejestru wpisała w 2010 r. jego następczyni Barbara Jezierska.
- Znaczenie tego obiektu dla historii Mokotowa jest jego najważniejszą wartością - mówi dziś już była wojewódzka konserwator.
W tym samym roku miasto przyjęło plan miejscowy rejonu Starego Mokotowa obejmujący willę ochroną.
Wtedy nieruchomość miała już nowego właściciela - hiszpańską firmę Torca W. Na sąsiednich posesjach, które Torca W również kupiła, zburzyła dwie inne wille. To samo chciała zrobić z domem Chowańczaka. Starała się zablokować uznanie go za zabytek, by po rozbiórce na połączonych działkach wybudować zespół biurowców. A kiedy willę objęto ochroną, Torca W pozostawiła ją pustą, bez dozoru, na pastwę wandali. Grube mury i stropy cudem przetrwały kilka pożarów.
- Wszystkich zainteresowanych kupnem nieruchomości informujemy, że obiekt ten jest pod opieką konserwatorską i musi być zachowany. Jedyne, co można z nim zrobić, to odrestaurować, a jest to czasem bardziej kosztowne niż postawienie czegoś nowego - zaznacza Daniel Bieganowski.
Resztę wystawionego na sprzedaż terenu mogą - zgodnie z planem miejscowym - zająć budynki wielorodzinne o wysokości do 12 m.
- To nieprawda, że domu wpisanego do rejestru zabytków nie można pod żadnym pozorem tknąć. Są różne możliwości zachowania go i wkomponowania w nową zabudowę. Podstawową kwestią jest dobry projekt - uważa Barbara Jezierska.
- Hiszpański deweloper Torca W rezygnuje z inwestycji w Polsce, dlatego sprzedaje - mówi Daniel Bieganowski z organizującego przetarg Biura Obrotu Nieruchomościami "Invictus". - Zgłaszają się już do nas pierwsi zainteresowani kupnem. Byłoby ich więcej, gdyby teren był niezabudowany.
Na jednej z działek stoi bowiem historyczna willa, o której zachowanie walczą miłośnicy zabytków. Piętrowy dom z kolumnowym gankiem i narożną werandą powstał w końcu lat 20. XX w. dla właściciela znanej wówczas firmy futrzarskiej Arpada Chowańczaka. Według historyka sztuki prof. Waldemara Baraniewskiego z Uniwersytetu Warszawskiego jego architektura reprezentuje rzadki w stolicy przykład tzw. redukcyjnego klasycyzmu.
- Nie jest to styl dworkowy ani modernizm, ale trzecia droga architektury międzywojennej, wykorzystująca uproszczone elementy stylów historycznych - tłumaczył prof. Baraniewski w wywiadzie udzielonym "Gazecie".
Podczas Powstania Warszawskiego budynek był jednym z ważniejszych punktów obrony Mokotowa. O willi zrobiło się głośno kilka lat temu, gdy spadkobiercy dawnego właściciela sprzedali ją deweloperowi - spółce Candela, a ta postanowiła zrównać budynek z ziemią i wystawić w tym miejscu apartamentowiec. Zielone światło dla inwestycji zapalił ówczesny wojewódzki konserwator zabytków Ryszard Głowacz, odmawiając wpisania przedwojennego domu do rejestru. W obronie willi stanęli historycy architektury i społecznicy, a Ministerstwo Kultury uchyliło decyzję Głowacza. Ostatecznie dom do rejestru wpisała w 2010 r. jego następczyni Barbara Jezierska.
- Znaczenie tego obiektu dla historii Mokotowa jest jego najważniejszą wartością - mówi dziś już była wojewódzka konserwator.
W tym samym roku miasto przyjęło plan miejscowy rejonu Starego Mokotowa obejmujący willę ochroną.
Wtedy nieruchomość miała już nowego właściciela - hiszpańską firmę Torca W. Na sąsiednich posesjach, które Torca W również kupiła, zburzyła dwie inne wille. To samo chciała zrobić z domem Chowańczaka. Starała się zablokować uznanie go za zabytek, by po rozbiórce na połączonych działkach wybudować zespół biurowców. A kiedy willę objęto ochroną, Torca W pozostawiła ją pustą, bez dozoru, na pastwę wandali. Grube mury i stropy cudem przetrwały kilka pożarów.
- Wszystkich zainteresowanych kupnem nieruchomości informujemy, że obiekt ten jest pod opieką konserwatorską i musi być zachowany. Jedyne, co można z nim zrobić, to odrestaurować, a jest to czasem bardziej kosztowne niż postawienie czegoś nowego - zaznacza Daniel Bieganowski.
Resztę wystawionego na sprzedaż terenu mogą - zgodnie z planem miejscowym - zająć budynki wielorodzinne o wysokości do 12 m.
- To nieprawda, że domu wpisanego do rejestru zabytków nie można pod żadnym pozorem tknąć. Są różne możliwości zachowania go i wkomponowania w nową zabudowę. Podstawową kwestią jest dobry projekt - uważa Barbara Jezierska.
-
Tajemnicza porzucona willa na sprzedaż. Kto ją ...
pokon
01.02.12, 15:49
A Głowacz pewnie kasę z kopertówki za nie wpisanie do rejestru zabytku musiał zwrócić.Interes przeszedł koło nosa.»
-
Pani Jezierska i jej "kwalifikacje"
radoslawdobry
01.02.12, 16:50
Kilka lat temu pani Jezierska wsławiła sie stwierdzeniem, że domy ceglane nie wymagają docieplenia bo z natury swojej są ciepłe. Wywołała tym pusty śmiech u współarchitektów jak też »
-
Tajemnicza porzucona willa na sprzedaż. Kto ją ...
jacutin
26.02.12, 22:44
Dobrze że się tym hiszpańskim małpom nie udałozniszczyć historycznego budynku. Niestety hiszpanie to w większości ciemne barany o wsiowej arabskiem mentalności»
Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy








