Tajemnicza porzucona willa na sprzedaż. Kto ją uratuje?

Tomasz Urzykowski
01.02.2012 aktualizacja: 2012-01-31 21:36
A A A Drukuj
Willa Arpada Chowańczaka przy Morskim Oku Fot. Fot . Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
  • Willa Arpada Chowańczaka przy Morskim Oku
  • Willa Arpada Chowańczaka przy Morskim Oku
  • Willa Arpada Chowańczaka przy Morskim Oku
  • Willa Arpada Chowańczaka przy Morskim Oku
Jak nie pod kilof, to pod młotek. Hiszpański deweloper, który jeszcze niedawno chciał zburzyć słynną willę Arpada Chowańczaka na Mokotowie, teraz wystawia ją na sprzedaż.
W gazetach właśnie pojawiło się ogłoszenie o "przetargu pisemnym nieograniczonym" na sprzedaż praw do nieruchomości przy ul. Morskie Oko. Chodzi o rząd działek o łącznej powierzchni ponad 5 tys. m kw. Lokalizacja bardzo prestiżowa - na Starym Mokotowie, tuż przy ul. Puławskiej, w sąsiedztwie pałacyku Szustrów i parku Morskie Oko. Wartość oszacowano na 46,7 mln zł.

- Hiszpański deweloper Torca W rezygnuje z inwestycji w Polsce, dlatego sprzedaje - mówi Daniel Bieganowski z organizującego przetarg Biura Obrotu Nieruchomościami "Invictus". - Zgłaszają się już do nas pierwsi zainteresowani kupnem. Byłoby ich więcej, gdyby teren był niezabudowany.

Na jednej z działek stoi bowiem historyczna willa, o której zachowanie walczą miłośnicy zabytków. Piętrowy dom z kolumnowym gankiem i narożną werandą powstał w końcu lat 20. XX w. dla właściciela znanej wówczas firmy futrzarskiej Arpada Chowańczaka. Według historyka sztuki prof. Waldemara Baraniewskiego z Uniwersytetu Warszawskiego jego architektura reprezentuje rzadki w stolicy przykład tzw. redukcyjnego klasycyzmu.

- Nie jest to styl dworkowy ani modernizm, ale trzecia droga architektury międzywojennej, wykorzystująca uproszczone elementy stylów historycznych - tłumaczył prof. Baraniewski w wywiadzie udzielonym "Gazecie".

Podczas Powstania Warszawskiego budynek był jednym z ważniejszych punktów obrony Mokotowa. O willi zrobiło się głośno kilka lat temu, gdy spadkobiercy dawnego właściciela sprzedali ją deweloperowi - spółce Candela, a ta postanowiła zrównać budynek z ziemią i wystawić w tym miejscu apartamentowiec. Zielone światło dla inwestycji zapalił ówczesny wojewódzki konserwator zabytków Ryszard Głowacz, odmawiając wpisania przedwojennego domu do rejestru. W obronie willi stanęli historycy architektury i społecznicy, a Ministerstwo Kultury uchyliło decyzję Głowacza. Ostatecznie dom do rejestru wpisała w 2010 r. jego następczyni Barbara Jezierska.

- Znaczenie tego obiektu dla historii Mokotowa jest jego najważniejszą wartością - mówi dziś już była wojewódzka konserwator.

W tym samym roku miasto przyjęło plan miejscowy rejonu Starego Mokotowa obejmujący willę ochroną.

Wtedy nieruchomość miała już nowego właściciela - hiszpańską firmę Torca W. Na sąsiednich posesjach, które Torca W również kupiła, zburzyła dwie inne wille. To samo chciała zrobić z domem Chowańczaka. Starała się zablokować uznanie go za zabytek, by po rozbiórce na połączonych działkach wybudować zespół biurowców. A kiedy willę objęto ochroną, Torca W pozostawiła ją pustą, bez dozoru, na pastwę wandali. Grube mury i stropy cudem przetrwały kilka pożarów.

- Wszystkich zainteresowanych kupnem nieruchomości informujemy, że obiekt ten jest pod opieką konserwatorską i musi być zachowany. Jedyne, co można z nim zrobić, to odrestaurować, a jest to czasem bardziej kosztowne niż postawienie czegoś nowego - zaznacza Daniel Bieganowski.

Resztę wystawionego na sprzedaż terenu mogą - zgodnie z planem miejscowym - zająć budynki wielorodzinne o wysokości do 12 m.

- To nieprawda, że domu wpisanego do rejestru zabytków nie można pod żadnym pozorem tknąć. Są różne możliwości zachowania go i wkomponowania w nową zabudowę. Podstawową kwestią jest dobry projekt - uważa Barbara Jezierska.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy