Wyrok bez precedensu: Warszawianka traci ogromny majątek
26.11.2009
aktualizacja: 2010-08-10 16:48
Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
Bezprecedensowy wyrok: sąd unieważnił akt notarialny, który uwłaszczył klub sportowy Warszawianka. Wyrok dotyczy niebagatelnego majątku: 17 ha, z których część klubowicze sprzedali już firmom komercyjnym.
ZOBACZ TAKŻE
- Ratusz chce odebrać działkę wartą miliard złotych (10-12-09, 10:00)
- Warszawianka chce odbić miastu 12 ha ziemi (25-07-11, 09:00)
- Kto utopił miliony w basenie przy Łabiszyńskiej? (29-01-10, 09:00)
- Warszawianka pod lupą ministra sportu (21-12-09, 09:00)
- Warszawa pożyczy miliard na inwestycje (14-12-09, 10:00)
- Ursus na skraju bankructwa: "Trochę mi wstyd" (08-12-09, 11:00)
- Dwa lata więzienia (w zawieszeniu) za hałdę na Wisłą (08-12-09, 10:00)
- Radni podwyższyli podatki lokalne - jak co roku (27-11-09, 10:00)
- Radni o Warszawiance, czyli cienie nad klubem (27-11-09, 10:00)
- Z miłości porwał kota - grozi mu pięć lat odsiadki (26-11-09, 11:51)
- Warszawianka do kontroli: poszukają zagubionych milionów (17-11-09, 09:00)
- Jak towarzystwo inwestycyjne wydmuchało Warszawiankę (16-11-09, 10:00)
- Lewica się chwali i ocenia Platformę Obywatelską (05-11-09, 10:00)
- Ratusz kontra Warszawianka: nie będzie "wiecie rozumiecie" (04-11-09, 09:00)
- Baseny Warszawianki pod kontrolę miasta (16-01-07, 03:00)
SERWISY
- Jest szansa powrotu tych terenów do miasta i zagospodarowania ich zgodnie z przeznaczeniem, czyli na cele sportowe - komentuje wyrok Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy.
Wyrok odbierający Warszawiance gigantyczny teren między ul. Merliniego a Piaseczyńską zapadł w pierwszej instancji i klub zapewne złoży odwołanie. Jednak ratusz ma widoki na ostateczne zwycięstwo.
- Jeśli wygramy, będzie trzeba zdecydować, co dalej z samym klubem. Niczego nie przesądzam, ale jeśli ma zostać przy ul. Merliniego, to tylko na nowych warunkach, pod pełną kontrolą samorządu i z jednym z zadaniem: wspierania sportu - mówi Jóźwiak.
Ze względu na skalę odzyskanego majątku wyrok sądu to dla stołecznych samorządowców precedens.
Sam pozew, jak twierdzili urzędnicy, to wynik porządkowania spraw dotyczących miejskich nieruchomości. Pozwem ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz sięgnęła w zamierzchłe czasy stołecznego samorządu, do roku 1992. Właśnie wtedy władze Warszawy uwłaszczyły Warszawiankę.
Apartamentowiec zamiast sportu
Umowie uwłaszczeniowej patronowali lokalni działacze koalicji UW-SLD rządzącej miastem w latach 90. Ostatnio okazało się, że umowa miała wady prawne, a na dodatek nie zabezpieczała w należyty sposób interesów miasta. Grunt miał bowiem przedwojennych właścicieli. Ratusz musiał zatem podjąć próbę unieważnienia aktu notarialnego dla Warszawianki, bo inaczej groziła mu wypłata odszkodowań szacowanych na miliony złotych.
Ratusz zajął się majątkiem Warszawianki również z innego powodu. Dysponujący gigantycznym majątkiem klub od lat zalega miastu z opłatami za użytkowanie wieczyste. Dziś dług sięgnął 2,2 mln zł. Konta klubu zajął komornik. Odzyskał 600 tys. zł. Co dalej, nie wiadomo, bo kasa Warszawianki świeci pustkami.
I to pomimo że płyną do niej zyski z powołanej przez klub fundacji zarządzającej parkiem wodnym przy ul. Merliniego. Jak pisaliśmy, klub Warszawianka przedstawiający się jako instytucja na granicy finansowego upadku to jednocześnie prężny podmiot biznesowy.
Korzystając z pobłażliwości poprzednich ekip politycznych, klubowicze wyprowadzili najcenniejsze grunty do zakładanych przez siebie spółek. Potem sprzedali udziały i przeznaczone pod zabudowę komercyjną działki trafiły w ręce prywatnych firm.
Choć - jak przyznał w rozmowie z "Gazetą" prezes Warszawianki Ryszard Fijałkowski - warunkiem uwłaszczenia było prowadzenie działalności związanej ze sportem, nowi właściciele postawili na komercyjne nieruchomości. Jedną z klubowych działek zajął apartamentowiec, na kolejnych deweloperzy planują postawić hotele i pensjonaty.
Klub nie odpuszcza
Warszawianka też inwestowała: ma blisko 30 kortów, w tym centralny, na którym można rozgrywać turnieje światowej rangi, biurowiec, boisko ze sztuczną trawą. Jednak zarządza nimi i czerpie z nich zyski nie klub, ale powołana przez działaczy spółka. Dlatego konta klubu święcą pustkami.
Wyrok sądu to dopiero początek zabiegów o zwrot nieruchomości. Klub ma prawo do odwołania i, jak mówił nam prezes klubu, z walki o majątek Warszawianka rezygnować nie ma zamiaru.
Ryszard Fijałkowski pytany o sprawę sądową stwierdził, że "pozwem miasto poszło w las". Zapowiedział, że zażąda od miasta "minimum 10 mln zł" odszkodowań. Warszawianka ma domagać się zwrotu płaconego przez lata podatku od nieruchomości.
- O wzajemnych rozliczeniach na tym etapie sprawy mówić jest za wcześnie - komentuje Marcin Bajko, szef miejskiego biura nieruchomości.
Wyrok odbierający Warszawiance gigantyczny teren między ul. Merliniego a Piaseczyńską zapadł w pierwszej instancji i klub zapewne złoży odwołanie. Jednak ratusz ma widoki na ostateczne zwycięstwo.
- Jeśli wygramy, będzie trzeba zdecydować, co dalej z samym klubem. Niczego nie przesądzam, ale jeśli ma zostać przy ul. Merliniego, to tylko na nowych warunkach, pod pełną kontrolą samorządu i z jednym z zadaniem: wspierania sportu - mówi Jóźwiak.
Ze względu na skalę odzyskanego majątku wyrok sądu to dla stołecznych samorządowców precedens.
Sam pozew, jak twierdzili urzędnicy, to wynik porządkowania spraw dotyczących miejskich nieruchomości. Pozwem ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz sięgnęła w zamierzchłe czasy stołecznego samorządu, do roku 1992. Właśnie wtedy władze Warszawy uwłaszczyły Warszawiankę.
Apartamentowiec zamiast sportu
Umowie uwłaszczeniowej patronowali lokalni działacze koalicji UW-SLD rządzącej miastem w latach 90. Ostatnio okazało się, że umowa miała wady prawne, a na dodatek nie zabezpieczała w należyty sposób interesów miasta. Grunt miał bowiem przedwojennych właścicieli. Ratusz musiał zatem podjąć próbę unieważnienia aktu notarialnego dla Warszawianki, bo inaczej groziła mu wypłata odszkodowań szacowanych na miliony złotych.
Ratusz zajął się majątkiem Warszawianki również z innego powodu. Dysponujący gigantycznym majątkiem klub od lat zalega miastu z opłatami za użytkowanie wieczyste. Dziś dług sięgnął 2,2 mln zł. Konta klubu zajął komornik. Odzyskał 600 tys. zł. Co dalej, nie wiadomo, bo kasa Warszawianki świeci pustkami.
I to pomimo że płyną do niej zyski z powołanej przez klub fundacji zarządzającej parkiem wodnym przy ul. Merliniego. Jak pisaliśmy, klub Warszawianka przedstawiający się jako instytucja na granicy finansowego upadku to jednocześnie prężny podmiot biznesowy.
Korzystając z pobłażliwości poprzednich ekip politycznych, klubowicze wyprowadzili najcenniejsze grunty do zakładanych przez siebie spółek. Potem sprzedali udziały i przeznaczone pod zabudowę komercyjną działki trafiły w ręce prywatnych firm.
Choć - jak przyznał w rozmowie z "Gazetą" prezes Warszawianki Ryszard Fijałkowski - warunkiem uwłaszczenia było prowadzenie działalności związanej ze sportem, nowi właściciele postawili na komercyjne nieruchomości. Jedną z klubowych działek zajął apartamentowiec, na kolejnych deweloperzy planują postawić hotele i pensjonaty.
Klub nie odpuszcza
Warszawianka też inwestowała: ma blisko 30 kortów, w tym centralny, na którym można rozgrywać turnieje światowej rangi, biurowiec, boisko ze sztuczną trawą. Jednak zarządza nimi i czerpie z nich zyski nie klub, ale powołana przez działaczy spółka. Dlatego konta klubu święcą pustkami.
Wyrok sądu to dopiero początek zabiegów o zwrot nieruchomości. Klub ma prawo do odwołania i, jak mówił nam prezes klubu, z walki o majątek Warszawianka rezygnować nie ma zamiaru.
Ryszard Fijałkowski pytany o sprawę sądową stwierdził, że "pozwem miasto poszło w las". Zapowiedział, że zażąda od miasta "minimum 10 mln zł" odszkodowań. Warszawianka ma domagać się zwrotu płaconego przez lata podatku od nieruchomości.
- O wzajemnych rozliczeniach na tym etapie sprawy mówić jest za wcześnie - komentuje Marcin Bajko, szef miejskiego biura nieruchomości.
Przeczytaj także: Ratusz kontra Warszawianka: nie będzie "wiecie rozumiecie"
-
Wyrok bez precedensu: Warszawianka traci ogromn...
koxiarz
26.11.09, 09:54
Najlepsza jest postawa działaczy klubowych. Niech walczą o zwrot podatków ale ktos powinien beknąć za takie gospodarowanie majątkiem.Prokurator by sie tu przydał i to od zaraz. Skoro sąd »
-
Wyrok bez precedensu: Warszawianka traci ogromn...
zib-0
26.11.09, 11:13
Gigantyczny... Kolejny kretyn.»
-
Wyrok bez precedensu: Warszawianka traci ogromn...
borys_wars
26.11.09, 17:08
Jeszcze nie ma się co cieszyć. To się okaże dopiero za kilka lat jak i za co dogadała się pani HGW ze swoimi kolegami z Warszawianki. Nikt nie pójdzie siedzieć, chyba że jakaś płotka. Pani »
Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy


