Pociąg pomylił tory: miał skręcić, pojechał prosto

Krzysztof Śmietana
08.12.2009 aktualizacja: 2009-12-08 22:01
A A A Drukuj
Pociąg Kolei Mazowieckich Fot. Jerzy Gumowski / AG
Zamieszanie na torach w porannym szczycie. Na Dworcu Zachodnim dyżurny ruchu zapomniał przestawić zwrotnicę i podmiejski pociąg pełen pasażerów zamiast na Służewiec pojechał złą trasą do Włoch.
Do tego niecodziennego zdarzenia doszło ok. godz. 8. Pociągiem z Pilawy do stacji Warszawa-Służewiec podróżowało m.in. wielu pracowników tamtejszego zagłębia biurowego. Jakież było ich zdziwienie, gdy za Dworcem Zachodnim skład zamiast w stronę Rakowca pojechał w kierunku Włoch. - Podróżowanie Kolejami Mazowieckimi to prawdziwa ruletka. Nigdy nie wiadomo, co się stanie - napisała do "Gazety" Małgorzata Klembowska.

Pociąg dojechał do stacji Warszawa-Włochy i zawrócił do Dworca Zachodniego, skąd wyruszył właściwą trasą. Opóźnienie wyniosło aż 42 minuty. Jan Telecki z Zakładu Linii Kolejowych przyznaje, że zawinił dyżurny ruchu, który nie przestawił zwrotnicy. - Nasza komisja ustali, jak to dokładnie wyglądało. Wobec pracownika wyciągnięmy konsekwencje służbowe. Nie bez winy jest też maszynista Kolei Mazowieckich, który powinien obserwować tor i zorientować się, że zwrotnica nie jest właściwie przestawiona - twierdzi Jan Telecki.

- Wina leży wyłącznie po stronie pracowników Polskich Linii Kolejowych. Maszynista nic nie mógł zrobić - mówi na to Marcjusz Włodarczyk z biura prasowego Kolei Mazowieckich.

Pasażerowie skarżą się jednak, że pociągi przejeżdżające przez Służewiec spóźniają się notorycznie. - W ostatnich tygodniach wygląda to wręcz skandaliczne. Aż trzykrotnie nie zdążyłam do pracy. Najpierw wysiadło zasilanie i skończyło się przeskakiwaniem z pociągu do pociągu. Rozdarłam wtedy spódnicę. Za drugim razem pociąg spóźnił się 25 minut. A teraz ta pomyłka ze zwrotnicą - denerwuje się nasza czytelniczka.

Według Jana Teleckiego opóźnienia pociągów powoduje m.in. budowa łącznicy kolejowej w stronę lotniska Okęcie. Roboty torowe w rejonie Służewca zaczęły się niedawno. Tuż po podpisaniu umowy Wojciech Puścikowski z firmy Bilfinger Berger zarzekał się, że utrudnienia na linii radomskiej spodziewane są tylko nocą. - W ostatni piątek wykonawca przez przypadek odciął zasilanie zwrotnicy. Nasi pracownicy musieli ją przestawiać ręcznie. Niewykluczone, że będziemy żądać odszkodowania od wykonawcy łącznicy - mówi Jan Telecki.

Jest jeszcze jeden problem. Spóźniona o kilka lat budowa łącznicy na Okęcie ogranicza przepustowość linii radomskiej. Na długim odcinku czynny jest tylko jeden tor. Jeśli jeden pociąg się spóźnia, czekać musi skład, który jedzie w przeciwnym kierunku.

Wściekłość pasażerów dojeżdżających na Służewiec wzbudza też nowy rozkład jazdy. Dotychczas w godz. 7.30-9 od strony centrum Warszawy przyjeżdżało tu pięć składów. Kilka miesięcy temu wywalczyli u prezesa Kolei Mazowieckich Jakuba Majewskiego wydłużenie jednego trasy porannego pociągu od Dworca Zachodniego do Służewca. Prezesa odwołano i od 13 grudnia, gdy zaczyna obowiązywać nowy rozkład jazdy, dodatkowego pociągu już nie będzie. Między godz. 7.30 a 9 z Centrum wyruszą tu tylko dwa pociągi.

Piotr Kozłowski, który w Kolejach Mazowieckich zajmuje się układaniem rozkładów, twierdzi, że więcej składów puścić się nie da właśnie przez budowę torów i brak nowoczesnego systemu sterowania ruchem.

Przeczytaj także: Parkingi przesiadkowe - dlaczego tak wolno powstają?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy