Mokotów dziś śpiewa kolędy. Będą też inne atrakcje

Tomasz Urzykowski
19.12.2009 aktualizacja: 2009-12-18 18:39
A A A Drukuj
Ola Turkiewicz i Jacek Górski w swoim sklepie przy Racławickiej Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
Pomysł jest prosty: skrzyknąć sąsiadów na wspólne śpiewanie kolęd. Pierwsze takie spotkanie organizują tu w sobotę Ola Turkiewicz i Jacek "Wiejski" Górski.
SERWISY
Ona jest kanadyjską wokalistką jazzową polskiego pochodzenia. On w latach 80. zakładał Federację Młodzieży Walczącej, a teraz tworzy skansen na Mazurach Garbatych. Od roku są małżeństwem.

Kanada na dawnym ubowie

Sobotnie kolędowanie rozpocznie się o godz. 13. Ola Turkiewicz i Jacek "Wiejski" Górski zapraszają sąsiadów na Racławicką 27. Od niedawna prowadzą tu sklep Produkty Benedyktyńskie połączony ze sklepem i galerią Sudawia promującą tradycyjną żywność i zwyczaje. Sami też mieszkają przy Racławickiej, kilka bloków dalej.

- Na początek wykonam trzy-cztery kolędy w wersji jazzowej. Potem już wszyscy będziemy śpiewać tradycyjnie. Kto nie zna słów, niech się nie martwi, dostanie kartki z tekstami. Akompaniować nam będą Marcin Ritter na kontrabasie i Krzysztof Kowalewski na gitarze - zapowiada Ola Turkiewicz.

Wspólne śpiewanie kolęd to niejedyna ich inicjatywa skierowana do okolicznych mieszkańców. Na Racławicką sprowadzili się rok temu, niespełna dwa miesiące po ślubie. Zamieszkali w jednym z szarych bloków z lat 50. zbudowanych dla wojskowych i pracowników bezpieki (stąd popularna nazwa osiedla "ubowo"). Od razu poczuli, że muszą coś zrobić dla zaniedbanej ulicy.

- Wcześniej mieszkałam w Kanadzie. Tam każdemu zależy na tym, by otoczenie domu wyglądało ładnie. Mieszkańcy zgrupowani we wspólnotach dzielą się zadaniami - jeden sprząta, drugi kosi trawnik itd. Zadbana okolica staje się bezpieczna - mówi Ola Turkiewicz. - Kiedy się tutaj przeniosłam, z przerażeniem pomyślałam: "Jak mam przejść w szpilkach wśród tych śmieci i psich kup?". A przecież to piękna ulica, ze szpalerami drzew.

- Tylko zapomniana przez Boga i ludzi - dodaje jej mąż.

Smolna z Chmielną przykład dała

Zaczęli od porządków. Jeszcze w zeszłym roku razem z dwoma sąsiadami posprzątali trzy podwórka. Od czerwca regularnie zamalowują bazgroły na ścianach. Zachęcili Centrum Kardiologiczne "Allenort", by sfinansowało odnowienie dolnej części elewacji domu, w którym otworzyli sklep. Wprawdzie miejscowi wandale już ją pomazali, jednak pan Jacek nie składa broni. Szykuje wielką akcję przeciw pladze kulfonów szpecących budynki wzdłuż Racławickiej.

- Zaczynamy, gdy tylko zejdą mrozy. Nawiązałem kontakty z przedstawicielami wspólnot większości domów na odcinku od Kazimierzowskiej do al. Niepodległości. Wezmą udział w zamalowywaniu bazgrołów, a właściciel sąsiedniego sklepu z farbami obiecał nam zniżki - mówi Jacek "Wiejski" Górski. - To nie wszystko. Na wiosnę zamierzamy ogłosić konkurs na najpiękniej ozdobione kwiatami okna. Chcemy też doprowadzić do powstania artystycznych murali na pustych ścianach bazarku przy al. Niepodległości - wymienia.

Na Racławickiej są pionierami. W Warszawie podobne działania znamy już z Chmielnej i Smolnej. Na Chmielnej wojnę pseudografficiarzom wydał właściciel przychodni zdrowia Paweł Walicki. Na Smolnej lokatorzy kamienic nr 14 i 16 sami zadbali o czystość i bezpieczeństwo swoich domów. Organizują imprezy, na które zapraszają inne wspólnoty.

- My też mamy takie plany - zaznacza Ola Turkiewicz. - Raz w miesiącu coś będzie się u nas działo: koncert, spotkanie z malarzem albo spotkanie z autorem książki... A przed Wielkanocą zaprosimy panie ozdabiające jajka i zrobimy warsztaty dla dzieci.

- Może powstanie coś w rodzaju "Centrum Kultury Racławicka" - uśmiecha się Jacek "Wiejski" Górski.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy