Pomysłowość nie zna granic - dzika reklama na chodniku
20.01.2010
aktualizacja: 2010-01-19 20:30
fot. ZDM
Wyjątkowym tupetem wykazała się jedna z firm gastronomicznych. Wbiła reklamę w poprzek chodnika, zagradzając przejście.
ZOBACZ TAKŻE
- Czyszczą ulice z lasu nielegalnych reklam (29-10-09, 08:00)
- Reklamy na patyku przy drodze. ZDM usunął ich 500 (04-11-11, 19:00)
- Potencjał reklamy wykorzystany, że strach jechać (03-01-11, 16:00)
- Precedensowa decyzja: kara za reklamę na dachu auta (30-01-10, 09:00)
- Góry śniegu na coś się przydają - nowy pomysł z Mokotowa (25-01-10, 19:37)
- Reklamy na budynkach wreszcie zakazane! (18-12-09, 09:00)
- Likwidujcie dzikie reklamy przy wjeździe do stolicy! (14-11-09, 10:00)
- Nielegalne reklamy: stoją przy drodze na jednej nodze (22-10-09, 09:00)
Reklama firmy Euro Bistro Catering stanęła w poprzek na trotuarze na ul. Obrzeżnej na Służewcu. Jaskrawy napisy "Kebab" i "Kuchnia Polska" zachęcały pracowników pobliskich budów i banków do zamawiania posiłków.
- Pierwszy raz spotkaliśmy się z taką nonszalancją. Pomysłodawca usytuowania reklamy zapewne chciał, żeby potencjalni konsumenci walili głową w reklamę i tak oszołomieni trafiali do punktu gastronomicznego - komentuje Adam Sobieraj z Zarządu Dróg Miejskich. Tablica reklamowa zajęła większą część chodnika. Piesi musieli ją omijać szerokim łukiem. Ciężko było się im tam przebić, bo z obu stron przeszkody był śnieg. Tylko psy wprowadzane na spacer przechodziły swobodnie pod reklamą, tak jakby specjalnie dla nich oczyszczono tam przejście ze śniegu.
Okoliczni mieszkańcy okrążali reklamę przez kilka dni. W końcu ktoś zawiadomił Zarząd Dróg Miejskich. Wczoraj jego pracownicy zdemontowali przeszkodę.
Siłowanie się z konstrukcją zajęło im blisko 20 minut, bo reklama była mocno wbita między płyty chodnikowe. - Ci, którzy zamontowali dziwną reklamę, też się musieli sporo natrudzić - mówili drogowcy.
Musieli użyć sprzętu do cięcia metalu.
- Firmie, która ją postawiła, naliczymy kary za nielegalne zajęcie pasa drogowego i wystawimy rachunek za demontaż tablicy. Zastanawiamy się również nad dochodzeniem roszczeń za zniszczony chodnik - dodaje Adam Sobieraj.
Skąd pomysł zablokowania chodnika reklamą? - zapytaliśmy w firmie Euro Bistro Catering.
- Och, to nasz pracownik pomylił się i wbił ją nie tam, gdzie trzeba - usprawiedliwiał się Robert Maliszowski, przedstawiciel firmy. Twierdzi, że dziś zamierza się spotkać z przedstawicielami Zarządu Dróg Miejskich, by wyjaśnić sytuację.
- Pierwszy raz spotkaliśmy się z taką nonszalancją. Pomysłodawca usytuowania reklamy zapewne chciał, żeby potencjalni konsumenci walili głową w reklamę i tak oszołomieni trafiali do punktu gastronomicznego - komentuje Adam Sobieraj z Zarządu Dróg Miejskich. Tablica reklamowa zajęła większą część chodnika. Piesi musieli ją omijać szerokim łukiem. Ciężko było się im tam przebić, bo z obu stron przeszkody był śnieg. Tylko psy wprowadzane na spacer przechodziły swobodnie pod reklamą, tak jakby specjalnie dla nich oczyszczono tam przejście ze śniegu.
Okoliczni mieszkańcy okrążali reklamę przez kilka dni. W końcu ktoś zawiadomił Zarząd Dróg Miejskich. Wczoraj jego pracownicy zdemontowali przeszkodę.
Siłowanie się z konstrukcją zajęło im blisko 20 minut, bo reklama była mocno wbita między płyty chodnikowe. - Ci, którzy zamontowali dziwną reklamę, też się musieli sporo natrudzić - mówili drogowcy.
Musieli użyć sprzętu do cięcia metalu.
- Firmie, która ją postawiła, naliczymy kary za nielegalne zajęcie pasa drogowego i wystawimy rachunek za demontaż tablicy. Zastanawiamy się również nad dochodzeniem roszczeń za zniszczony chodnik - dodaje Adam Sobieraj.
Skąd pomysł zablokowania chodnika reklamą? - zapytaliśmy w firmie Euro Bistro Catering.
- Och, to nasz pracownik pomylił się i wbił ją nie tam, gdzie trzeba - usprawiedliwiał się Robert Maliszowski, przedstawiciel firmy. Twierdzi, że dziś zamierza się spotkać z przedstawicielami Zarządu Dróg Miejskich, by wyjaśnić sytuację.
Przeczytaj także: Ulica Fucika, czyli jak zdekomunizować Czecha
-
Pomysłowość nie zna granic - dzika reklama na c...
quosoo
20.01.10, 09:35
- Och, to nasz pracownik pomylił się i wbił ją nie tam, gdzie trzeba - usprawiedliwiał się Robert Maliszowski, przedstawiciel firmy. Głupoty nic nie usprawiedliwia - to jasne. Jednak tak »
-
Pomysłowość nie zna granic - dzika reklama na c...
eddie.norton
20.01.10, 10:56
jesli firma ma tak rzutkich i bystrych pracownikow, to ja bym z nia nie wspolpracowal. Nie polecam nikomu, bo skoro umyslny wbil dwa kolki w srodek chodnika to ciekawe jak radza sobie z »
-
Pomysłowość nie zna granic - dzika reklama na c...
wedry
20.01.10, 11:56
Wiec niech teraz glupol zaplaci.»
Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy


