Wojna o Superaptekę przy ul. Puławskiej

Małgorzata Zubik
25.01.2010 aktualizacja: 2010-01-24 21:36
A A A Drukuj
Budynek przy Puławskiej, w którym mieściła się apteka Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Kilkunastu ochroniarzy, policja, wymiana zamków i przepychanki - tak wczoraj wyglądał bój o aptekę na rogu Puławskiej i Rakowieckiej. To finał konfliktu między dwoma przedsiębiorcami.
SERWISY
Superapteka była znana z tanich leków sprzedawanych również przez internet. Jeszcze w sobotę w witrynach wisiały kartki z pytaniem do klientów: czy wolą aptekę, czy też kantor lub sklep jubilerski? W środku mogli podpisać petycję w obronie apteki. I zrobić zakupy pod czujnym okiem kilku ochroniarzy.

Konflikt o świetnie położony stumetrowy lokal wybuchł jesienią. Sprawa znajdzie finał w sądzie. Pozwy złożyli: właściciel apteki i przedsiębiorca, który wynajął lokal od miasta. Każdy uważa się za pokrzywdzonego.

Trzecią stroną w tej sprawie jest urząd Mokotowa, który w 2003 r. bez przetargu wynajął lokal Andrzejowi Zgirskiemu. - Wtedy były takie przepisy, że można było przejąć umowę w drodze cesji praw - twierdzi Dariusz Bieda, rzecznik mokotowskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. - Ten pan nie miał zezwolenia na prowadzenie apteki, a lokal był przeznaczony na taką właśnie działalność. Dlatego dostał zgodę na podnajem.

Do kasy miasta trafiało ok. 4,5 tys. zł miesięcznie. W tym czasie właściciel apteki płacił co miesiąc do kieszeni pośrednika prawie 26 tys. zł (w tej kwocie mieszczą się m.in. opłaty za media). - Mój zysk to jakieś 10-12 tys. zł - ocenia Andrzej Zgirski. Ma kilka zakładów jubilerskich. - Co w tym złego? Kupiłem do apteki całe wyposażenie. Jej właściciel dostał gotowe pomieszczenie. Teraz nie chce się wyprowadzić i przestał mi płacić.

Wiosną 2008 r. umowa najmu wygasła. Rzecznik Bieda: - Podpisaliśmy umowę na dziesięć lat na wniosek najemcy. Zgodnie z przepisami. I wynegocjowaliśmy wyższą stawkę czynszu.

To 67 zł za m kw. Dopiero jesienią 2009 r. ZGN zorientował się, że lokal nadal jest podnajmowany. Już nielegalnie - nikt nie pytał urzędników o zgodę. Każą więc uregulować sytuację do końca lutego. Za karę naliczyli czynsz o połowę wyższy i ponad 30 tys. zł kaucji.

- Właściciel chce nas wyrzucić, bo inaczej nie wykupi lokalu na preferencyjnych warunkach - uważa Karol El Kashif, właściciel Superapteki. Zapewnia, że płaci za lokal na czas. Napisał do ZGN, że sam chętnie wynająłby lokal bezpośrednio od miasta. - Nie zgadzam się z tym, że ktoś spekuluje lokalem, a urzędnicy tak gospodarują mieniem publicznym.

Andrzej Zgirski: - Jestem pod pręgierzem. Miasto każe mi skończyć z podnajmem, a ja nie mam jak wyegzekwować prawa. Sprawa w sądzie zajmie dużo czasu.

Wczoraj przedsiębiorca wybrał inne rozwiązanie: o świcie kilkunastu jego ochroniarzy przejęło aptekę. - Demontują meble, mają w rękach leki warte 1,5 mln zł i dokumenty - mówił Karol El Kashif, który zawiadomił policję. Wieczorem z budynku ściągano neon "Superapteki".

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Przeczytaj także: Jaki dokument zabrać do lekarza, żeby nas przyjął



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy