W ekskluzywnych osiedlach też kup nie sprzątają
05.03.2010
aktualizacja: 2010-03-07 23:45
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Byt nie określił świadomości - mieszkańcy ekskluzywnych domów w Miasteczku Wilanów czy Marinie Mokotów też nie kwapią się do sprzątania po swoich psach
ZOBACZ TAKŻE
- Quiz: Co wiesz o psiej kupie? (05-03-10, 11:17)
- Naukowo o nieczystościach: Kupą, mości panowie, na brud (05-03-10, 09:00)
- Psia oKUPAcja! Mamy już dość (05-03-10, 09:00)
- Straż miejska: Ludzie się wstydzą zbierać psie kupy (09-03-10, 09:00)
- Małpka zamiast kupy - ruszamy do walki o czyste chodniki (03-03-10, 08:00)
- Gdzie tu pobiegać w stolicy z psem - list (19-07-11, 15:49)
- Ścigniemy cię przez DNA twojego psa (28-06-11, 13:12)
- Kupa nie gryzie - trzeba się przełamać i sprzątać (21-03-10, 20:00)
- Gwiazdy zachęcają do sprzątania po psach (17-03-10, 11:46)
- "Zbierać psie kupy? A gdzie to wyrzucać?" (08-03-10, 11:00)
- Psie kupy już się roztopiły i nie trzeba ich sprzątać? (06-03-10, 16:00)
- Podatek od psów rozwiąże problem odchodów na ulicach? (05-03-10, 11:00)
- Jak nie wdepnąć w... wiadomo co (25-02-10, 10:00)
- Psia kupa jak państwowa własność za komuny (04-03-10, 08:00)
- Psie kupy: Edukować czy karać? - Listy od czytelników (03-03-10, 14:36)
- Skiba zachęca do sprzątania po psach [wideo] (16-03-10, 22:15)
RAPORTY
W wejściu do Miasteczka Wilanów (czyli na drewnianych schodów obok przystanku autobusowego) wita nas kobieta w kaloszach i z dużym psem na smyczy. Wyprowadziła zwierzaka poza osiedle. Gdy pies się załatwia, kobieta czyści kalosze (z błota?) w roztapiającym się śniegu. My wdrapujemy się po schodach i ruszamy na spacer między domami. Ulica Sarmacka: psy, które w domu jedzą i piją, właśnie tu przychodzą pozostawić produkty uboczne. W śniegu i na jezdni z kostki brukowej tkwi kilkanaście kup. Oto aż cztery egzemplarze obok siebie.
Domy w Miasteczku Wilanów są budowane nowocześnie - dlatego nawet na parterze okna stykają się z gruntem, a od chodnika oddziela je zaledwie pół metra cherlawego trawnika. Cóż to za atrakcja dla przyszłych mieszkańców - obserwować kucające psy, a później chyłkiem oddalających się sąsiadów. Taki scenariusz jest możliwy, bo nawet na tym półmetrowym spłachetku trawy co chwila spotykam zawijane balaski. Tym docieram aż do sporego skrzyżowania ul. Sarmackiej i szerokiej alei bez nazwy. Idę rozmiękłym trawnikiem. Tu też kilka niespodzianek, a przede wszystkim mnóstwo śmieci, które wylazły ze śniegu po zimie. Na tak ekskluzywnym osiedlu nie sprząta się podobnie jak na ponurym blokowisku z czasów PRL.
Docieram do skrzyżowania bezimiennej alei i ul. Rycerstwa Polskiego. Przy niebieskim słupku z dumną nazwą ulicy czerni się kilka bobków. To wcale nie pamiątka po rumaku zwycięzcy spod Grunwaldu. Obok bobków inna kupa, dla odmiany rozmazana czyimś butem. Najgorszy widok jest jednak na chodniku pośrodku alei - tutaj psy z Miasteczka Wilanów urządziły sobie zimą wielką toaletę. Kup leży i śmierdzi co najmniej kilkadziesiąt. Tak samo obok, na rogu bezimiennej alei i Sarmackiej 5k, gdzie kupy leżą rzędem (widocznie ludzie i psy wydeptały tędy w śniegu ścieżkę). Obok kipiący kosz na śmieci. Brud kontrastuje z elegancką elewacją.
Ul. Herbu Pogoń. Kupy leżą na trawniku obok tabliczki nakazującej sprzątanie po psie. Ale w koszu na psie odchody zauważam też kilka zawiązanych na supeł reklamówek. Na ul. Kieślowskiego gromada różnorakich kup nasuwa pytanie o kondycję psa jako zwierzęcia terytorialnego. Z rozważań wyrywa mnie szczęk zamykanej bramki. To pani Monika, która wychodzi na spacer z dziesięcioletnią spanielicą Moką. Do automatycznej smyczy przywiązała białą reklamówkę. - Nie, nie brzydzę się i znam tu wielu, którzy też się nie brzydzą - deklaruje pani Monika.
Inne ekskluzywne warszawskie osiedle Marina Mokotów przy Racławickiej otacza wysoki wał i pancerny płot. Ochroniarzom mówię, że idę do pizzerii i wdzieram się na zamknięty teren. Niespodzianka - uliczki wyczyszczone są z kup na glanc. A może wewnętrzny regulamin zakazuje trzymania zwierząt większych od chomika? Nie, bo zauważam spacerującą rodzinę ze sporym sznaucerem. W koszu na śmieci dostrzegam kilka - zawiązanych reklamówek. Jednak i tutaj kupy występują wolno w naturze. Po chwili odnajduję kilka w parku u podnóża wału chroniącego osiedle. Leżą w trawie, leżą w śniegu i - rozdeptane - na alejkach parkowych. Tutaj też mieszkają "normalni ludzie"...

Domy w Miasteczku Wilanów są budowane nowocześnie - dlatego nawet na parterze okna stykają się z gruntem, a od chodnika oddziela je zaledwie pół metra cherlawego trawnika. Cóż to za atrakcja dla przyszłych mieszkańców - obserwować kucające psy, a później chyłkiem oddalających się sąsiadów. Taki scenariusz jest możliwy, bo nawet na tym półmetrowym spłachetku trawy co chwila spotykam zawijane balaski. Tym docieram aż do sporego skrzyżowania ul. Sarmackiej i szerokiej alei bez nazwy. Idę rozmiękłym trawnikiem. Tu też kilka niespodzianek, a przede wszystkim mnóstwo śmieci, które wylazły ze śniegu po zimie. Na tak ekskluzywnym osiedlu nie sprząta się podobnie jak na ponurym blokowisku z czasów PRL.
Docieram do skrzyżowania bezimiennej alei i ul. Rycerstwa Polskiego. Przy niebieskim słupku z dumną nazwą ulicy czerni się kilka bobków. To wcale nie pamiątka po rumaku zwycięzcy spod Grunwaldu. Obok bobków inna kupa, dla odmiany rozmazana czyimś butem. Najgorszy widok jest jednak na chodniku pośrodku alei - tutaj psy z Miasteczka Wilanów urządziły sobie zimą wielką toaletę. Kup leży i śmierdzi co najmniej kilkadziesiąt. Tak samo obok, na rogu bezimiennej alei i Sarmackiej 5k, gdzie kupy leżą rzędem (widocznie ludzie i psy wydeptały tędy w śniegu ścieżkę). Obok kipiący kosz na śmieci. Brud kontrastuje z elegancką elewacją.
Ul. Herbu Pogoń. Kupy leżą na trawniku obok tabliczki nakazującej sprzątanie po psie. Ale w koszu na psie odchody zauważam też kilka zawiązanych na supeł reklamówek. Na ul. Kieślowskiego gromada różnorakich kup nasuwa pytanie o kondycję psa jako zwierzęcia terytorialnego. Z rozważań wyrywa mnie szczęk zamykanej bramki. To pani Monika, która wychodzi na spacer z dziesięcioletnią spanielicą Moką. Do automatycznej smyczy przywiązała białą reklamówkę. - Nie, nie brzydzę się i znam tu wielu, którzy też się nie brzydzą - deklaruje pani Monika.
Inne ekskluzywne warszawskie osiedle Marina Mokotów przy Racławickiej otacza wysoki wał i pancerny płot. Ochroniarzom mówię, że idę do pizzerii i wdzieram się na zamknięty teren. Niespodzianka - uliczki wyczyszczone są z kup na glanc. A może wewnętrzny regulamin zakazuje trzymania zwierząt większych od chomika? Nie, bo zauważam spacerującą rodzinę ze sporym sznaucerem. W koszu na śmieci dostrzegam kilka - zawiązanych reklamówek. Jednak i tutaj kupy występują wolno w naturze. Po chwili odnajduję kilka w parku u podnóża wału chroniącego osiedle. Leżą w trawie, leżą w śniegu i - rozdeptane - na alejkach parkowych. Tutaj też mieszkają "normalni ludzie"...
Sprzątasz po swoim psie? Bądź z tego dumny. Wpisz się na listę sprzatających!

-
Re: W ekskluzywnych osiedlach też kup nie sprząta
martusia_25
05.03.10, 12:08
A pieski z galeriowca przy Przyczółku Grochowskim są wyprowadzane na trawniki położonego obok osiedla Słoneczny Stok. Właściciele z galeriowca twierdzą, że oni tam zawsze wyprowadzali psy »
-
Pan red. zdziwiony? Dlaczego?
dorsai68
05.03.10, 12:17
Przecież te ekskluzywne, "prestiżowe", osiedla o dziwacznie brzmiących nazwach, w rzeczywistości zupełnie nie różnią się od starych, peerelowskich, osiedli Ursynowa i Wilanowa. Nie różni się»
-
Przyjdą Niemcy i Żydzi i wszystko zabiorą
antypejsbuk
17.09.10, 22:38
Psie kupy też zabiorą.»
Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy


