Spółdzielnia inwalidów blokuje budowę wiaduktu

Krzysztof Śmietana
12.03.2010 aktualizacja: 2010-03-12 07:54
A A A Drukuj
Budowa wiaduktu na lotnisko Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Budowa nowego wiaduktu na lotnisko może utknąć na wiele miesięcy. Inwestycję pogrąża coraz większy konflikt między ratuszem i spółdzielnią inwalidów, której fragment działki potrzebny jest pod nową ulicę.

Przeczytaj blog o komunikacji autora tego artykułu



Wiadukt ma powstać nad torami linii radomskiej na Służewcu, połączy ul. 17 Stycznia i Cybernetyki. Obie ulice między al. Żwirki i Wigury a Rzymowskiego będą miały po dwa pasy w każdym kierunku.

Inwestycja, która zaczęła się w grudniu, może na długie miesiące utknąć w martwym punkcie. Ratusz wciąż nie dogadał się ze spółdzielnią inwalidów Świt. Pod budowę drogi trzeba przejąć fragment działki i par-terowego budynku, w którym pro-wadzi ona produkcję. Co ciekawe, pod koniec zeszłego roku władze miasta ogłosiły, że porozumienie ze spółdzielnią inwalidów jest już blisko i inwestycja może ruszyć z kopyta. Nic z tego nie wyszło.

- Boimy się, że dojdzie do eksmisji podobnej do tej, jaką miasto przeprowadziło w KDT - mówił wczoraj na konferencji prasowej prezes Świtu Waldemar Siwak. We-dług niego oznaczałoby to upadek firmy, w której pracuje 475 osób, z czego 400 to osoby niepełnosprawne.

Świt: Chcieli nas upchnąć

Konflikt trwa już przynajmniej dwa lata. Przy budowie drogi miasto zastosowało tzw. specustawę, która wywłaszcza tereny na inwestycję po wydaniu decyzji lokalizacyjnej. Za zabraną działkę Świt miał dostać odszkodowanie w wysokości 5 mln zł. Władze spółdzielni uznały jednak, że to stanowczo za mało, bo za takie pieniądze nie dałoby się wybudować ani kupić na rynku nawet gotowego budynku. W tej sytuacji ratusz zaproponował nowe rozwiązanie. Obiecał tak prze-budować zakład, by można było bez przeszkód prowadzić dalszą produkcję. Przerwa w normalnym funkcjonowaniu firmy trwałaby tylko tydzień. Władze Świtu uznały jednak, że koncepcja przebudowy zaproponowana przez ratusz jest całkowicie nie do przyjęcia.

- Chcieli upchnąć całą działalność, którą prowadzimy w pomieszczeniach o wielkości 2 tys. m kw. na dwa razy mniejszej powierzchni. To tak, jakby ktoś chciał w mieszkaniu likwidować łazienkę, a wannę i umywalkę zamontować w salonie - denerwuje się prezes Siwak.

Dodaje też, że koncepcja ratusza praktycznie nie była konsultowana ze Świtem. Zaznacza, że w części budynku, do której miasto chciało przenieść produkcję, spółdzielnia planuje uruchomienie produkcji, na którą dostała dotację unijną w wysokości 2 mln zł.

Miasto: Będą rozmowy ostatniej szansy

Świt chwyta się różnych sposobów, żeby powstrzymać budowę i ewentualną eksmisję. Złożył wnioski do wojewody o unieważnienie decyzji lokalizacyjnej i pozwolenia na budowę. Pierwszy został odrzucony, a drugi na razie czeka na rozpatrzenie. Razem z prawnikami spółdzielnia zaskarżyła też samą specustawę. Prezes Siwak twierdzi, że teraz rozwiązaniem problemu byłoby tylko przekazanie przez ratusz lokalu zastępczego.

Kilkadziesiąt minut po konferencji Świtu własną zorganizował ratusz. Jan Budniak, naczelnik jednego z wydziałów zajmujących się nieruchomościami, stwierdził, że miasto od miesięcy chce się porozumieć ze spółdzielnią.

- Nasza koncepcja przebudowy zakładu początkowa została zaakceptowana przez Świt. Spółdzielnia nic nie mówiła nam, że chce rozwijać produkcję - mówi naczelnik Budniak. Według urzędników to właśnie pracownicy Świtu nie chcieli konsultować projektu przebudowy zakładu i prze-stali wpuszczać projektantów do budynku. Ratusz twierdzi, że nie zdecyduje się na rozwiązanie siłowe, jak w przypadku KDT. Według Budniaka w najbliższych dniach będą prowadzone rozmowy ostatniej szansy.

Miejscy drogowcy przyznają, że na budowie wiaduktu jest już spore opóźnienie. Raczej już nie ma szans, by oddać go w zaplanowanym terminie, czyli pod koniec tego roku.

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Przeczytaj także: Cud na Bonifraterskiej - zamkniętą ulicą pojadą auta



Podziel się

  • A teraz wszystko na tych inwalidów będzie parvuselephantus 12.03.10, 09:10

    Biedni oni są. Czyja wina jest, gdy miasto chce przy śmiesznie niskimodszkodowaniu zamknąć miejsca pracy? Oczywiście inwalidów. Niech no spróbująprostestować - już im społeczeństwo da »

Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy