W warszawskich szpitalach brakuje miejsc dla dzieci
17.03.2010
aktualizacja: 2010-03-16 20:36
Fot. Adam Kozak / AG
Na oddziałach pediatrycznych w Warszawie brakuje miejsc. Szpitale ratują się dostawkami. - W ostatnich dniach wzrosła zachorowalność wśród dzieci - przyznają lekarze.
ZOBACZ TAKŻE
- Remont szpitala w szczycie zachorowań. 30 łóżek mniej (23-02-11, 10:00)
- Szpital Bródnowski: Grzyb zaatakował oddział położniczy (24-03-10, 06:00)
- Szpitale będą zamieniane w spółki (23-03-10, 04:00)
- Urzędnicy namawiają: przebadaj się na prostatę (20-03-10, 20:00)
- Zaświadczenia od specjalisty dla przewlekle chorych (19-03-10, 10:00)
- Warszawscy psychologowie szykują protest (17-03-10, 07:00)
- W Międzylesiu leczą dzieci z Białorusi (26-02-10, 10:00)
- Od marca pogotowie dojedzie szybciej do chorego (25-02-10, 22:00)
- Rejestracja do lekarza przez internet? Już w Warszawie (25-02-10, 09:00)
SERWISY
Dzieci jak zwykle wiosną podatne są na infekcje. Od ubiegłego tygodnia szpitale pediatryczne zanotowały więcej zachorowań na zapalenie płuc.
- Lekarze tłumaczą nam, rodzicom, że sytuacja jest straszna. Nigdzie nie ma już wolnych miejsc - skarżyła się matka chorego dziecka, która wczoraj zadzwoniła do "Gazety".
- To prawda. Nie mamy już wolnych miejsc, ale robimy dostawki - przyznaje Magdalena Kojder, rzeczniczka szpitala przy Niekłańskiej. Lecznica ma 36 łóżek na oddziale patologii noworodka i niemowlęcia oraz 42 miejsca na pediatrii. - Na patologii mamy dziewięć dostawek, a na pediatrii pięć, ale możemy przyjąć tam jeszcze trzech pacjentów - dodaje Kojder.
Dyrektorzy warszawskich szpitali zapewniają, że nie ma sytuacji, w których dziecko jest odsyłane.
- Rodzice nie muszą szukać miejsc w innych szpitalach na własną rękę. Robimy to za nich - wyjaśnia lek. med. Marta Kuczabska, zastępca dyrektora szpitala przy ul. Litewskiej, gdzie także brakuje wolnych łóżek. - Staramy się wygospodarować miejsca na innych naszych oddziałach. Nie możemy wejść tylko na hematologię i onkologię, gdzie dzieci mają niską odporność na choroby.
Wczoraj brakowało miejsc także w szpitalu przy ul. Kopernika.
Poza tymi trzema lecznicami niewielką liczbę dzieci mogą przyjąć szpitale Bielański i MSWiA przy Wołoskiej.
Zdaniem urzędników z miejskiego biura polityki zdrowotnej sytuacja jest opanowana. - Nie ma epidemii zachorowań. Potwierdzałem to. A z raportów, które codziennie dostajemy ze szpitali, wynika, że mamy 15 wolnych miejsc na oddziałach pediatrycznych - mówi Dariusz Hajdukiewicz, dyrektor biura polityki zdrowotnej. Jednak 13 z tych łóżek czeka w szpitalu w podwarszawskim Dziekanowie Leśnym, gdzie trzeba pojechać na własną rękę, bo pacjenta nie dowiezie tam karetka.
Od kilku lat szacuje się, że w Warszawie brakuje ok. stu łóżek pediatrycznych. Niestety, sytuacja szybko się nie poprawi. Rozwiązaniem miał być szpital pediatryczny na 500 łóżek, który na Mokotowie zamierza zbudować Warszawski Uniwersytet Medyczny.
- Lekarze tłumaczą nam, rodzicom, że sytuacja jest straszna. Nigdzie nie ma już wolnych miejsc - skarżyła się matka chorego dziecka, która wczoraj zadzwoniła do "Gazety".
- To prawda. Nie mamy już wolnych miejsc, ale robimy dostawki - przyznaje Magdalena Kojder, rzeczniczka szpitala przy Niekłańskiej. Lecznica ma 36 łóżek na oddziale patologii noworodka i niemowlęcia oraz 42 miejsca na pediatrii. - Na patologii mamy dziewięć dostawek, a na pediatrii pięć, ale możemy przyjąć tam jeszcze trzech pacjentów - dodaje Kojder.
Dyrektorzy warszawskich szpitali zapewniają, że nie ma sytuacji, w których dziecko jest odsyłane.
- Rodzice nie muszą szukać miejsc w innych szpitalach na własną rękę. Robimy to za nich - wyjaśnia lek. med. Marta Kuczabska, zastępca dyrektora szpitala przy ul. Litewskiej, gdzie także brakuje wolnych łóżek. - Staramy się wygospodarować miejsca na innych naszych oddziałach. Nie możemy wejść tylko na hematologię i onkologię, gdzie dzieci mają niską odporność na choroby.
Wczoraj brakowało miejsc także w szpitalu przy ul. Kopernika.
Poza tymi trzema lecznicami niewielką liczbę dzieci mogą przyjąć szpitale Bielański i MSWiA przy Wołoskiej.
Zdaniem urzędników z miejskiego biura polityki zdrowotnej sytuacja jest opanowana. - Nie ma epidemii zachorowań. Potwierdzałem to. A z raportów, które codziennie dostajemy ze szpitali, wynika, że mamy 15 wolnych miejsc na oddziałach pediatrycznych - mówi Dariusz Hajdukiewicz, dyrektor biura polityki zdrowotnej. Jednak 13 z tych łóżek czeka w szpitalu w podwarszawskim Dziekanowie Leśnym, gdzie trzeba pojechać na własną rękę, bo pacjenta nie dowiezie tam karetka.
Od kilku lat szacuje się, że w Warszawie brakuje ok. stu łóżek pediatrycznych. Niestety, sytuacja szybko się nie poprawi. Rozwiązaniem miał być szpital pediatryczny na 500 łóżek, który na Mokotowie zamierza zbudować Warszawski Uniwersytet Medyczny.
Przeczytaj także: Warszawski emeryt łyka dziennie średnio pięć tabletek
Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy


