Pomarańczowy stwór atakuje al. Niepodległości

Beata Kęczkowska
07.05.2010 aktualizacja: 2010-05-06 21:04
A A A Drukuj
Na terenie przed budynkiem SGH stoi gigantyczny, dmuchany zwierz - reklam sieci Orange Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Felieton Beaty Kęczkowskiej z cyklu Miasto moje, a w nim...
SONDAŻ
Jakie zwierzę przypomina ci ten reklamowy stwór?

Tygrysa
Pumę
Mamuta
Ryjówkę

Wolnoć Tomku w swoim domku i nic nikomu do krasnala w moim ogródku Tak, wiem. Przyzwyczailiśmy się do płacht wielkich jak kilka placów Defilad owijających budynki pod pretekstem, że owe budynki dzięki temu zostaną wyremontowane. Nie robi już wrażenia pięć upchanych na płocie billboardów wykorzystujących każdy jego milimetr. Ba, zaskakuje raczej, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, aby te billboardy wieszać piętrowo - wtedy dałoby się wepchnąć ich dwa razy tyle. Nie dziwi, gdy co chwila na dachy wskakują wątpliwej urody monstrualne imitacje bohaterów kreskówek i że tuż przed Wielkanocą obowiązkowo natrafimy na upolowanego zajączka wielkości paru przystanków reklamującego popularne czekoladki. Czasem można tylko odnieść wrażenie, że zamieszkaliśmy w Billboardowie.

Ale cóż, jesteśmy krajem na dorobku, nadrabiamy. Tu zdejmiemy jedną płachtę, gdzie indziej trzy nowe w to miejsce wyrosną. Wolnoć Tomku w swoim domku i nic nikomu do krasnala w moim ogródku Zapewne. Chciałam pogratulować wyboru właścicielom chodnika przed SGH u zbiegu al. Niepodległości i Rakowieckiej. Każdy z nas ma takiego krasnala, na jakiego sobie zasłużył.

Przeczytaj także: Reklama też w żałobie: nietypowe billboardy



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy