Alarm dla Warszawy: stop styropianowemu szaleństwu!
04.06.2010
aktualizacja: 2010-06-03 23:24
fot. FILIP KLIMASZEWSKI / AG
Alarm dla modernistycznej Warszawy - list czytelnika "Gazety" o docieplaniu cennych warszawskich budynków styropianem
O docieplaniu budynków za pomocą styropianu "Gazeta" pisała wielokrotnie. Kiedy jednak widzę, co się teraz dzieje w naszym mieście, mam wrażenie, że procesu niszczenia zabytkowych elewacji nie tylko nie udało się zahamować, on wręcz przyspieszył.
O Warszawie często mówi się, że niewiele w niej zabytków, bo zostały zniszczone podczas wojny. Dlatego tym bardziej należy chuchać i dmuchać na te obiekty, które przetrwały. Historyczne centrum Warszawy z przełomu XIX i XX w. można podziwiać dziś głównie w książkach "Warszawa nieodbudowana". Dlatego uważam, że nieocenionym zasobem architektonicznym stolicy są osiedla mieszkaniowe z 20-lecia międzywojennego: Stary Mokotów, Żoliborz, Ochota, Bielany czy Saska Kępa. Wspaniale rozpropagowaliście je w cyklu "Spacerowników".
Niestety, nie traktuje się tych dzielnic jako zabytkowych. Podobne podejście panuje wobec ciekawych architektonicznie zespołów powojennych jak Muranów, Nowa Praga czy Sady Żoliborskie. To właśnie one są docieplane styropianem, pod którym znikają unikalne rozwiązania wielkomiejskiej modernistycznej architektury. Domy zmieniają się w klocki, często pomalowane na pstrokate kolory charakterystyczne dla zdegradowanej komunizmem prowincji. Czy naprawdę chcemy żyć w mieście żółto-zielonych kartonowych pudeł?
W pogoni za termoizolacyjną premią z budżetu państwa wypłacaną za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego właściciele budynków decydują się na ich ocieplanie. Rozumiem chęć lokatorów i wspólnot, by w mieszkaniach było cieplej, a rachunki za energię mniejsze. Sęk w tym, że można ocieplać bez naruszenia elewacji: dzięki wewnętrznym płytom. To oczywiście metoda najdroższa. Dlaczego jednak państwo dopłaca do tej najprostszej, najbardziej tandetnej i zaburzającej prawidłowe "oddychanie" budynku?
Artykuły w prasie nie zahamowały procesu degradacji miasta, plany miejscowe nie zostaną szybko uchwalone, a według ustawy o prawie budowlanym do przeprowadzenia ocieplenia wystarczy zgłoszenie w dzielnicowym wydziale architektury. Dlatego apeluję o skuteczne działania, które zapobiegną dewastacji warszawskiej architektury modernistycznej. Wydaje się, że jedynym rozwiązaniem jest wpisanie przez wojewódzką konserwator zabytków do rejestru obiektów zagrożonych obłożeniem styropianem. Szybka reakcja pani konserwator w przypadku os. Praga II uchroniła kamienne elewacje z przełomu lat 50. i 60. przed zniszczeniem. Taka sama reakcja potrzebna jest w przypadku wszystkich przedwojennych oraz wyróżniających się powojennych osiedli i budynków.
Umieszczenie w rejestrze zabytków jest jedyną skuteczną metodą, jako że ewidencja nie chroni budynków. Przykładem jest skandalicznie obłożenie styropianem i pomalowanie na żółto-różowy kolor zabytkowego bloku Funduszu Kwaterunku Wojskowego przy ul. Krajewskiego 4 na Żoliborzu Oficerskim. Nie widać już charakterystycznego licowania szarą cegłą cementową z brunatną płytką klinkierową.
Mieszkam na Mokotowie i wczoraj podczas spaceru zobaczyłem, że styropianem okładane są kamienice przy ul. Kazimierzowskiej 49, 50, 74. Wiele innych już zostało pozbawionych oryginalnych elewacji. To powinno uzmysłowić masową skalę zjawiska.
Mamy obowiązek chronić to dziedzictwo, z którego niedługo nic może już nie pozostać. Wystarczy rozejrzeć się po Warszawie - styropianowe szaleństwo ogarnęło każdą dzielnicę, osiedle, ulicę. To wszystko dzieje się tu i teraz, dziś. Jutro na działania może być już za późno.
O Warszawie często mówi się, że niewiele w niej zabytków, bo zostały zniszczone podczas wojny. Dlatego tym bardziej należy chuchać i dmuchać na te obiekty, które przetrwały. Historyczne centrum Warszawy z przełomu XIX i XX w. można podziwiać dziś głównie w książkach "Warszawa nieodbudowana". Dlatego uważam, że nieocenionym zasobem architektonicznym stolicy są osiedla mieszkaniowe z 20-lecia międzywojennego: Stary Mokotów, Żoliborz, Ochota, Bielany czy Saska Kępa. Wspaniale rozpropagowaliście je w cyklu "Spacerowników".
Niestety, nie traktuje się tych dzielnic jako zabytkowych. Podobne podejście panuje wobec ciekawych architektonicznie zespołów powojennych jak Muranów, Nowa Praga czy Sady Żoliborskie. To właśnie one są docieplane styropianem, pod którym znikają unikalne rozwiązania wielkomiejskiej modernistycznej architektury. Domy zmieniają się w klocki, często pomalowane na pstrokate kolory charakterystyczne dla zdegradowanej komunizmem prowincji. Czy naprawdę chcemy żyć w mieście żółto-zielonych kartonowych pudeł?
W pogoni za termoizolacyjną premią z budżetu państwa wypłacaną za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego właściciele budynków decydują się na ich ocieplanie. Rozumiem chęć lokatorów i wspólnot, by w mieszkaniach było cieplej, a rachunki za energię mniejsze. Sęk w tym, że można ocieplać bez naruszenia elewacji: dzięki wewnętrznym płytom. To oczywiście metoda najdroższa. Dlaczego jednak państwo dopłaca do tej najprostszej, najbardziej tandetnej i zaburzającej prawidłowe "oddychanie" budynku?
Artykuły w prasie nie zahamowały procesu degradacji miasta, plany miejscowe nie zostaną szybko uchwalone, a według ustawy o prawie budowlanym do przeprowadzenia ocieplenia wystarczy zgłoszenie w dzielnicowym wydziale architektury. Dlatego apeluję o skuteczne działania, które zapobiegną dewastacji warszawskiej architektury modernistycznej. Wydaje się, że jedynym rozwiązaniem jest wpisanie przez wojewódzką konserwator zabytków do rejestru obiektów zagrożonych obłożeniem styropianem. Szybka reakcja pani konserwator w przypadku os. Praga II uchroniła kamienne elewacje z przełomu lat 50. i 60. przed zniszczeniem. Taka sama reakcja potrzebna jest w przypadku wszystkich przedwojennych oraz wyróżniających się powojennych osiedli i budynków.
Umieszczenie w rejestrze zabytków jest jedyną skuteczną metodą, jako że ewidencja nie chroni budynków. Przykładem jest skandalicznie obłożenie styropianem i pomalowanie na żółto-różowy kolor zabytkowego bloku Funduszu Kwaterunku Wojskowego przy ul. Krajewskiego 4 na Żoliborzu Oficerskim. Nie widać już charakterystycznego licowania szarą cegłą cementową z brunatną płytką klinkierową.
Mieszkam na Mokotowie i wczoraj podczas spaceru zobaczyłem, że styropianem okładane są kamienice przy ul. Kazimierzowskiej 49, 50, 74. Wiele innych już zostało pozbawionych oryginalnych elewacji. To powinno uzmysłowić masową skalę zjawiska.
Mamy obowiązek chronić to dziedzictwo, z którego niedługo nic może już nie pozostać. Wystarczy rozejrzeć się po Warszawie - styropianowe szaleństwo ogarnęło każdą dzielnicę, osiedle, ulicę. To wszystko dzieje się tu i teraz, dziś. Jutro na działania może być już za późno.
Przeczytaj także: Nie pakujmy wszystkich domów w styropian!
-
Alarm dla Warszawy: stop styropianowemu szaleńs...
jijiji
04.06.10, 10:58
Autorze listu - jak sam widzisz, walka o standardy estetyczne w naszym kraju to walka z wiatrakami. Ma być ciepło i tyle. Dom? Dom nie musi być ładny - ma mieć ściany, okna i dach. Kogo »
-
Alarm dla Warszawy: stop styropianowemu szaleńs...
sallly
04.06.10, 13:44
Głupia ta polska i te jej zajebiste pomysły. Ale tak już zostanie na wieki inikt i nic tego nie zmieni.»
-
żółto-zielonych kartonowych pudeł
sselrats
04.06.10, 17:13
ale o csooo chodzi?»
Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy


