Minister Pitera: dwaj działacze PO pod sąd partyjny
13.08.2010
aktualizacja: 2010-08-12 21:12
fot. Jacek Łagowski/AG
- Nie ma dla nich miejsca w PO - mówi Julia Pitera, minister do walki z korupcją, o dwóch działaczach partii z Mokotowa, których spółka nielegalnie finansowała kampanię wyborczą, a oni groźbą opróżniali nieruchomości z niewygodnych lokatorów
ZOBACZ TAKŻE
- SLD rozlicza Julię Piterę (29-03-11, 01:00)
- Nie musieli wyrzucać działaczy z PO. Sami odeszli (07-10-10, 09:00)
- Kolejni wywłaszczeni przez tandem Sykulski-Dulski (26-07-10, 09:00)
- Rada Mokotowa rozlicza aferę aptekarza (23-06-10, 10:00)
- Polityk PO o aptekarzu z Mokotowa: Niech wypier... (26-05-10, 10:00)
Chodzi o opisywany przez "Gazetę" tandem mokotowskich działaczy Platformy Obywatelskiej - Pawła Dulskiego i Pawła Sykulskiego. - W sądzie gospodarczym zebrałam materiały o nich biznesach. Prowadzą je w stylu nieprzejrzystym, budzącym zastrzeżenia natury moralnej - przyznaje Julia Pitera. - Mam nadzieję, że sąd koleżeński szybko pozbawi ich członkostwa w PO.
- Wniosek złożony przez polityka w randze ministra będziemy musieli potraktować priorytetowo - mówią działacze mazowieckiej Platformy. Nie chcą wyprzedzać werdyktu, ale nieoficjalnie mówią, że w tej sytuacji dalszy los obu działaczy wydaje się przesądzony.
- Musimy pokazać, że potrafimy oczyszczać nasze szeregi z osób, które psują wizerunek partii. Zwłaszcza że zbliżają się wybory samorządowe - słyszymy w warszawskiej PO.
W maju ujawniliśmy kulisy wyrzucenia aptekarza z lokalu u zbiegu Puławskiej i Rakowieckiej. Bez wyroku sądu przy pomocy wynajętej firmy ochroniarskiej wyeksmitował go jubiler Andrzej Zgirski. Doradzał mu Paweł Dulski, wiceszef mokotowskiej PO: - Niech on [aptekarz] wyp... przez weekend. Tu postawić mu nad głową kata i niech ten kat go katuje.
Jubiler posłuchał. A urząd dzielnicy poszedł mu na rękę - nie interweniował, mimo że Zgirski nielegalnie podnajmował należący do miasta lokal aptekarzowi.
Nie był to jedyny występ Dulskiego w roli egzekutora. Wcześniej wraz ze swoim kolegą i wspólnikiem Pawłem Sykulskim, radnym, szefem komisji rewizyjnej na Mokotowie, bez wyroku sądu wyrzucili z mieszkania Andrzeja Starczewskiego.
W reakcji na nasze publikacje władze warszawskiej PO zawiesiły Pawła Dulskiego w prawach członka partii. Wobec Sykulskiego nie wyciągnęły jednak konsekwencji.
Sytuacja zmieniła się, gdy ujawniliśmy kolejne biznesy obu działaczy: okazało się, że namowami i groźbami próbowali opróżnić dom komunalny w Wawrze, w którego posiadanie wszedł Paweł Sykulski.
Nieruchomości nie były jedynym polem działalności biznesowej mokotowskiego tandemu. Na początku dekady założyli spółkę Polsko-Szwedzko Dom Przemysłowo-Handlowy "Industria". W zeszłym miesiącu "Gazeta" napisała, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych płaciła ona za faktury ogłoszeń wyborczych jednego z kandydatów PO do Sejmu. To przestępstwo wyborcze - wydatki na kampanię są ściśle rozliczane, mogą ją finansować tylko komitety wyborcze.
- Wiele miesięcy temu miałam od działaczy Platformy sygnały, że Dulski z Sykulskim prowadzą interesy, którym trzeba się przyjrzeć. Mimo zastrzeżeń pod ich adresem byli w partii tolerowani. Czas z tym skończyć - podkreśla Julia Pitera.
- Wniosek złożony przez polityka w randze ministra będziemy musieli potraktować priorytetowo - mówią działacze mazowieckiej Platformy. Nie chcą wyprzedzać werdyktu, ale nieoficjalnie mówią, że w tej sytuacji dalszy los obu działaczy wydaje się przesądzony.
- Musimy pokazać, że potrafimy oczyszczać nasze szeregi z osób, które psują wizerunek partii. Zwłaszcza że zbliżają się wybory samorządowe - słyszymy w warszawskiej PO.
W maju ujawniliśmy kulisy wyrzucenia aptekarza z lokalu u zbiegu Puławskiej i Rakowieckiej. Bez wyroku sądu przy pomocy wynajętej firmy ochroniarskiej wyeksmitował go jubiler Andrzej Zgirski. Doradzał mu Paweł Dulski, wiceszef mokotowskiej PO: - Niech on [aptekarz] wyp... przez weekend. Tu postawić mu nad głową kata i niech ten kat go katuje.
Jubiler posłuchał. A urząd dzielnicy poszedł mu na rękę - nie interweniował, mimo że Zgirski nielegalnie podnajmował należący do miasta lokal aptekarzowi.
Nie był to jedyny występ Dulskiego w roli egzekutora. Wcześniej wraz ze swoim kolegą i wspólnikiem Pawłem Sykulskim, radnym, szefem komisji rewizyjnej na Mokotowie, bez wyroku sądu wyrzucili z mieszkania Andrzeja Starczewskiego.
W reakcji na nasze publikacje władze warszawskiej PO zawiesiły Pawła Dulskiego w prawach członka partii. Wobec Sykulskiego nie wyciągnęły jednak konsekwencji.
Sytuacja zmieniła się, gdy ujawniliśmy kolejne biznesy obu działaczy: okazało się, że namowami i groźbami próbowali opróżnić dom komunalny w Wawrze, w którego posiadanie wszedł Paweł Sykulski.
Nieruchomości nie były jedynym polem działalności biznesowej mokotowskiego tandemu. Na początku dekady założyli spółkę Polsko-Szwedzko Dom Przemysłowo-Handlowy "Industria". W zeszłym miesiącu "Gazeta" napisała, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych płaciła ona za faktury ogłoszeń wyborczych jednego z kandydatów PO do Sejmu. To przestępstwo wyborcze - wydatki na kampanię są ściśle rozliczane, mogą ją finansować tylko komitety wyborcze.
- Wiele miesięcy temu miałam od działaczy Platformy sygnały, że Dulski z Sykulskim prowadzą interesy, którym trzeba się przyjrzeć. Mimo zastrzeżeń pod ich adresem byli w partii tolerowani. Czas z tym skończyć - podkreśla Julia Pitera.
-
Sąd partyjny?
adamp_314
13.08.10, 12:46
Dlaczego tylko sąd partyjny a nie prokuratura? Minister jest urzędnikiempaństwowym i jak widzi takie rzeczy ma obowiązek informować prokuraturę a niezałatwiać to tylko w partyjnym gronie.»
-
Minister Pitera: dwaj działacze PO pod sąd part...
zbyszek.bejach
13.08.10, 14:47
Jak na razie zadziałał (z jakim skutkiem?)działacz partyjny pani Pitera. Bardzo jestem ciekaw działania pani Minister Julii Pitery.»
Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy


