Złodziej zaatakował łomem, policjant oddał strzał
20.08.2010
aktualizacja: 2010-08-20 19:49
Złodzieje chcieli okraść mieszkanie stołecznego policjanta. Ten wrócił do domu, akurat gdy mocowali się z drzwiami. Zaatakowali go łomem, więc sięgnął po broń
ZOBACZ TAKŻE
- 79-latek oskarżony o agresję wobec policjanta (08-09-10, 10:00)
- Policjanci odnaleźli koparkę skradzioną w Łomiankach (19-08-10, 21:06)
- Jechali do pożaru, znaleźli defibrylator z metra (19-08-10, 18:12)
- Obrońcy krzyża bali się granatu, ale to za mało (19-08-10, 18:37)
SERWISY
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się wczoraj na Sielcach przy ul. Czerskiej, rzut kamieniem od redakcji "Gazety". Było ok. godz. 14, gdy policjant wracał do domu po skończonej służbie. Nie miał na sobie munduru. Wszedł do klatki schodowej kamienicy na rogu Gagarina i Czerskiej. Na korytarzu zauważył dwóch mężczyzn z łomem, którzy próbowali wyłamać drzwi do jednego z mieszkań. Było to akurat jego mieszkanie.
Nie stracił zimnej krwi, sięgnął po legitymację i krzyknął: "Stój! Policja!". Włamywacze nie zamierzali jednak się go słuchać. Jeden z nich zamachnął się łomem na funkcjonariusza. - Na szczęście nasz kolega nie odniósł żadnych obrażeń - mówi mł. asp. Dorota Tietz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej. Policjant odskoczył i wyciągnął broń. Padły strzały. Jeden z włamywaczy został niegroźnie raniony w łydkę. Karetka zabrała go do szpitala.
To 26-letni Krzysztof S., świetnie znany lokalnym policjantom właśnie z okradania mieszkań. Jego kolega zdołał uciec. Według mieszkańców kamienicy mógł to zrobić, zbiegając do piwnicy i przechodząc przez inną klatkę, bo piwnice są połączone. Niewykluczone, że po wydostaniu się z budynku odjechał zaparkowanym w pobliżu samochodem. Po drodze zgubił bowiem czarną czapkę, którą mieszkający w sąsiedztwie chłopiec przyniósł policjantom. Dali ją do obwąchania psu tropiącemu, ale ten szybko zgubił ślad. - Znajdziemy go, to tylko kwestia czasu - zapowiadają mundurowi.
Ile dokładnie padło strzałów? Tego wczoraj nie było wiadomo. Po południu policja informowała tylko o jednym. - Ale czynności na miejscu zdarzenia wciąż trwają - zastrzegała Dorota Tietz.
Strzałów mogło być więcej. Z naszych informacji wynika, że technicy kryminalistyki znaleźli np. jedną z łusek między samochodami zaparkowanymi przy ul. Czerskiej, kilkadziesiąt metrów od kamienicy, w której miało dojść do włamania.
Na miejscu do późnego popołudnia pracowali policjanci i prokurator. Oprócz zabezpieczenia śladów przestępstwa (które mogą m.in. pomóc w zatrzymaniu drugiego z włamywaczy) policyjni inspektorzy będą musieli wyjaśnić, czy broń była użyta zgodnie z przepisami.
Policjant, który strzelał, to doświadczony funkcjonariusz w stopniu młodszego aspiranta. W policji służy od 10 lat, teraz w pionie prewencji śródmiejskiej komendy.
Czy złodzieje wiedzieli, czyje mieszkanie okradają? Tego na razie też nie wiadomo.
Nie stracił zimnej krwi, sięgnął po legitymację i krzyknął: "Stój! Policja!". Włamywacze nie zamierzali jednak się go słuchać. Jeden z nich zamachnął się łomem na funkcjonariusza. - Na szczęście nasz kolega nie odniósł żadnych obrażeń - mówi mł. asp. Dorota Tietz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej. Policjant odskoczył i wyciągnął broń. Padły strzały. Jeden z włamywaczy został niegroźnie raniony w łydkę. Karetka zabrała go do szpitala.
To 26-letni Krzysztof S., świetnie znany lokalnym policjantom właśnie z okradania mieszkań. Jego kolega zdołał uciec. Według mieszkańców kamienicy mógł to zrobić, zbiegając do piwnicy i przechodząc przez inną klatkę, bo piwnice są połączone. Niewykluczone, że po wydostaniu się z budynku odjechał zaparkowanym w pobliżu samochodem. Po drodze zgubił bowiem czarną czapkę, którą mieszkający w sąsiedztwie chłopiec przyniósł policjantom. Dali ją do obwąchania psu tropiącemu, ale ten szybko zgubił ślad. - Znajdziemy go, to tylko kwestia czasu - zapowiadają mundurowi.
Ile dokładnie padło strzałów? Tego wczoraj nie było wiadomo. Po południu policja informowała tylko o jednym. - Ale czynności na miejscu zdarzenia wciąż trwają - zastrzegała Dorota Tietz.
Strzałów mogło być więcej. Z naszych informacji wynika, że technicy kryminalistyki znaleźli np. jedną z łusek między samochodami zaparkowanymi przy ul. Czerskiej, kilkadziesiąt metrów od kamienicy, w której miało dojść do włamania.
Na miejscu do późnego popołudnia pracowali policjanci i prokurator. Oprócz zabezpieczenia śladów przestępstwa (które mogą m.in. pomóc w zatrzymaniu drugiego z włamywaczy) policyjni inspektorzy będą musieli wyjaśnić, czy broń była użyta zgodnie z przepisami.
Policjant, który strzelał, to doświadczony funkcjonariusz w stopniu młodszego aspiranta. W policji służy od 10 lat, teraz w pionie prewencji śródmiejskiej komendy.
Czy złodzieje wiedzieli, czyje mieszkanie okradają? Tego na razie też nie wiadomo.
-
Policjant postrzelił włamywacza
dwabrowary
20.08.10, 16:13
Brawo dla policjanta! Oby tak dalej!»
-
Policjant postrzelił włamywacza
vonsmroden
20.08.10, 17:20
Się niebawem okaże, że włamywaczem był jakiś nieletni JP/100%, syn miejscowegoradnego lub innej szychy i to policjant dostanie czapę.Tak właśnie działa prawo w Polsce.»
-
Re: Policjant postrzelił włamywacza
bolek_i_jego_worek
20.08.10, 22:41
"Było ok. godz. 14, gdy policjant wracał do domu po skończonej służbie" to jakto jest z tą bronią po służbie? Można ją mieć po służbie ale w trakcie urlopujuż nie? Bardzo bym prosił nie »
Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy






