Za niejasności z apteką ucięli tylko po premii

mał
26.08.2010 aktualizacja: 2010-08-26 22:14
A A A Drukuj
Budynek przy Puławskiej, w którym mieściła się apteka Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Radni Warszawy poznali w czwartek wyniki kontroli w głośnej sprawie z Mokotowa - jedynymi winnymi nieprawidłowości dotyczących lokalu przy ul. Puławskiej 10 są pracownicy Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami.
"Gazeta" opisywała tę sprawę kilkakrotnie. Chodzi o miejski lokal u zbiegu Puławskiej i Rakowieckiej, w którym do stycznia była apteka Karola El-Kashifa. Płacił on za miejski lokal nie miastu, ale jubilerowi, który go wynajmował, ale nie prowadził w nim własnej działalności, tylko zarabiał na podnajmie. Jubiler robił to bez zgody urzędników. Nawet gdy został przyłapany na nielegalnym podnajmie, został przez władze Mokotowa potraktowany bardzo łagodnie. Nie stracił lokalu, a tylko zapłacił odszkodowanie i obiecał poprawę. Jednak gdy siłą wyrzucił aptekę z Puławskiej, jej właściciel El-Kashif podzielił się z opinią publiczną informacjami o nieprawidłowościach, nagrał też mokotowskiego radnego PO Pawła Dulskiego, który namawiał jubilera do użycia siły wobec aptekarza.

Kontrolerzy ratusza doszli do wniosku, że wina leży tylko po stronie pracowników i dyrekcji ZGN, którzy ponieśli już konsekwencje: stracili premie. - Te wnioski pokontrolne mnie przerażają - skomentował Karol El-Kashif. Zaapelował do radnych, aby złożyli w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Na dowód przychylności urzędników ZGN i władz Mokotowa wobec jubilera zostawił radnym własne materiały.

Mokotów

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy