Wiceburmistrz Mokotowa pozostał na stanowisku

Jan Fusiecki
15.09.2010 aktualizacja: 2010-09-14 21:58
A A A Drukuj
Budynek przy Puławskiej, w którym mieściła się apteka Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
- Platforma sięgnęła wyżyn absurdu. Z burmistrza odpowiedzialnego za skandaliczną politykę lokalową i aferę związaną z apteką przy Puławskiej 10 próbowała zrobić szermierza sprawiedliwości - tak działacze mokotowskiego SLD komentują nieudaną próbę odwołania zarządu dzielnicy.
Kolejna odsłona sprawy lokalu przy Puławskiej 10 i wyrzuconego aptekarza Karola El Kashifa. Po kontroli ratusza w mokotowskim urzędzie opozycyjny PiS zdecydował, że złoży wniosek o odwołanie zarządu dzielnicy. - Dokumentu podpisany przez wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza jasno mówi, że doszło w tej sprawie do nieprawidłowości. Postuluje ukaranie winnych. Odwołując zarząd dzielnicy, uratujemy wizerunek naszego samorządu - apelował podczas wczorajszej sesji mokotowskiej rady Witold Wasilewski.

Czytał fragmenty krytycznego wobec władz Mokotowa dokumentu. Radni PO słuchali ze znudzeniem. Choć dzieje lokalu przy Puławskiej 10 wydają się niewiarygodne. Jak pisaliśmy, działała w nim apteka. Jednak umowę najmu lokalu miał jubiler, który podnajmował lokal aptekarzowi. Na pośrednictwie zyskiwał blisko 20 tys. zł miesięcznie. Tego typu praktyki są zabronione. Jednak mokotowscy urzędnicy mówią, że o podnajmie nie wiedzieli. Gdy sprawy nie dało się ukryć, poszli na rękę jubilerowi: w ekspresowym tempie przekwalifikowali przeznaczenie apteki na salon jubilerski. Nie zareagowali, gdy jubiler siłą i bez wyroku sądu wyrzucał aptekarza. - Doprowadziliśmy stan tego lokalu do zgodnego z prawem - tak tę sytuację ocenił podczas sesji Piotr Kremplewski, lider klubu PO na Mokotowie.

Odwołanie zarządu było nierealne, bo nie chciał tego lojalny wobec koalicjanta klub SLD. Inaczej rzecz się miała podczas głosowania nad odwołaniem Grzegorza Okońskiego (PO), wiceburmistrza odpowiedzialnego za nieruchomości. Radni lewicy uznali, że odpowiada za skandal związany z wyrzuceniem apteki i powinien odejść. Jednak w tajnym głosowaniu zabrakło kilku głosów i dyscypliny. Okoński utrzymał stanowisko.

- To młody człowiek, wkraczający w życie. Mamy wspólny sekretariat, widzę, jak on angażuje się w pracę, zostawia w urzędzie swoje serce - komplementował Okońskiego wiceburmistrz Krzysztof Skolimowski (PO).

A radni Platformy próbowali wywodzić, że nieprawidłowości w sprawie apteki przy Puławskiej 10 wykrył Okoński, a nie kontrolerzy ratusza.

Mokotów

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy