Darmowe badania piersi na niby. Bo już nie ma terminów
01.12.2010
aktualizacja: 2010-11-30 21:34
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Dostałyśmy zaproszenie na darmowe badania piersi. Kiedy się zgłosiłyśmy, okazało się, że nie ma już żadnych terminów - skarżą się mieszkanki Stegien. W tym roku takich zaproszeń wysłano na Mazowszu 300 tysięcy.
ZOBACZ TAKŻE
- "Centrum Zdrowia Dziecka dało mi nadzieję" (06-12-10, 05:00)
- Wreszcie otworzą budynek szpitala nieczynny od 4 lat (04-12-10, 15:00)
- Centrum Zdrowia Dziecka likwiduje co trzecie łóżko (03-12-10, 08:00)
- Kampania badań na HIV nie musi być smutna i negatywna (01-12-10, 12:00)
- Kolejarze zapraszają na mammografię i cytologię (30-09-10, 11:00)
- Na Mazowszu coraz lepiej badają piersi (03-09-10, 12:00)
Bywa, że spotykają się trzy razy dziennie - na spacer z psami i pogaduchy. Mówią o sobie "panie 50 z hakiem", bo mają z reguły 50-69 lat. To właśnie do nich kierowany jest program bezpłatnych badań mammograficznych.
- W listopadzie dostałyśmy do skrzynek listy. Było napisane, że "oczekują" na nas, wystarczy zadzwonić i umówić się - opowiada Aleksandra Fafius. W zaproszeniu sygnowanym przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia przeczytała zdanie wytłuszczonym drukiem: "Może pani wygrać życie". Był też adres i numer telefonu przychodni.
- W rejestracji poinformowano mnie, że w tym roku nie ma już wolnych miejsc. A jeśli tak bardzo mi zależy na badaniu, to w przyszłym roku mogą mnie przyjąć za 130 zł - opowiada rozgoryczona pani Aleksandra. - Nie każdą z nas stać na takie dodatkowe wydatki. Po co więc wysyłać nieaktualne zaproszenia? Tak oszukuje się ludzi.
Dr Barbara Gad-Karpierz z Centrum Medycznego LIM, do którego dostały zaproszenia panie ze Stegien, przekazała nam, że mammografie wstrzymano, bo skończył się kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jednak za wysyłanie zaproszeń odpowiada nie prywatna przychodnia, tylko Wojewódzki Ośrodek Koordynujący. Wczoraj na pocztę zaniesiono stamtąd ostatnią partię druków. W tym roku dostało je 300 tys. mieszkanek Mazowsza. Każdy list kosztuje 1,70 zł.
O tym, że zaproszenia są nieaktualne, poinformowaliśmy Jolantę Walczak, regionalną koordynatorkę mazowieckiego ośrodka. Nie była jednak zdziwiona. - Wiem, że w niektórych przychodniach brakuje już wolnych terminów, ale co mogę zrobić? Nie jestem w stanie zmusić dyrektorów, by przyjmowali dodatkowe pacjentki - stwierdziła.
Sprawdziliśmy, że wolnych terminów brakuje też m.in. w przychodni przy Koszykowej. - Najgorzej jest w centrum, gdzie badają się kobiety także z innych dzielnic - przyznaje Jolanta Walczak. Jej zdaniem wysyłanie nieaktualnych zaproszeń ma sens. - Panie mogą w nich znaleźć numer telefonu do nas, a my wskażemy adresy, gdzie nadal można wykonać badanie - zapewnia koordynatorka.
Prof. Mariusz Bidziński, krajowy konsultant ginekologii onkologicznej, uważa jednak, że wysyłanie zaproszeń może przynieść tylko odwrotny skutek. - To zraża panie do profilaktyki. Kobieta, która ponownie dostanie takie zaproszenie, już z niego nie skorzysta. Po co ma marnować swój czas? - pyta prof. Bidziński.
- Wolnych terminów brakuje też w innych miastach, ale koordynatorzy powinni systematyczne weryfikować pracownie mammograficzne, które wykonują darmowe badania. Często udaje się też namówić ich dyrektorów, by wydłużali godziny pracy - opowiada nam koordynator innego ośrodka. Pracownie mammograficzne dłużej pracują m.in. na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce, na Warmii i Mazurach.
Według specjalistów nie jest też prawdą, że na darmową profilaktykę przychodnie dostają tylko określoną pulę pieniędzy i jeśli ją wyczerpią, nie mogą przyjmować pacjentek. Badania w całym kraju nie są limitowane i NFZ płaci za każde wykonane.
Państwo co roku przeznacza na kampanię profilaktyki raka piersi 10 mln zł. Programy, które przewidują, że kobiety będą sprawdzać cytologię co trzy lata, a co dwa przechodzić mammografię, miały poprawić statystyki. W Polsce wykrywa się 10-13 tys. przypadków raka piersi rocznie. Liczba wykonanych badań plasuje Mazowsze na końcu krajowej listy. Z najświeższych danych wynika, że mammografię w naszym regionie miało 28 proc. uprawnionych kobiet (w wieku 25-59 lat). Statystyki te nie obejmują jednak pań, które korzystają z prywatnych gabinetów, gdzie za badania płacą same albo ich pracodawcy.
- W listopadzie dostałyśmy do skrzynek listy. Było napisane, że "oczekują" na nas, wystarczy zadzwonić i umówić się - opowiada Aleksandra Fafius. W zaproszeniu sygnowanym przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia przeczytała zdanie wytłuszczonym drukiem: "Może pani wygrać życie". Był też adres i numer telefonu przychodni.
- W rejestracji poinformowano mnie, że w tym roku nie ma już wolnych miejsc. A jeśli tak bardzo mi zależy na badaniu, to w przyszłym roku mogą mnie przyjąć za 130 zł - opowiada rozgoryczona pani Aleksandra. - Nie każdą z nas stać na takie dodatkowe wydatki. Po co więc wysyłać nieaktualne zaproszenia? Tak oszukuje się ludzi.
Dr Barbara Gad-Karpierz z Centrum Medycznego LIM, do którego dostały zaproszenia panie ze Stegien, przekazała nam, że mammografie wstrzymano, bo skończył się kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jednak za wysyłanie zaproszeń odpowiada nie prywatna przychodnia, tylko Wojewódzki Ośrodek Koordynujący. Wczoraj na pocztę zaniesiono stamtąd ostatnią partię druków. W tym roku dostało je 300 tys. mieszkanek Mazowsza. Każdy list kosztuje 1,70 zł.
O tym, że zaproszenia są nieaktualne, poinformowaliśmy Jolantę Walczak, regionalną koordynatorkę mazowieckiego ośrodka. Nie była jednak zdziwiona. - Wiem, że w niektórych przychodniach brakuje już wolnych terminów, ale co mogę zrobić? Nie jestem w stanie zmusić dyrektorów, by przyjmowali dodatkowe pacjentki - stwierdziła.
Sprawdziliśmy, że wolnych terminów brakuje też m.in. w przychodni przy Koszykowej. - Najgorzej jest w centrum, gdzie badają się kobiety także z innych dzielnic - przyznaje Jolanta Walczak. Jej zdaniem wysyłanie nieaktualnych zaproszeń ma sens. - Panie mogą w nich znaleźć numer telefonu do nas, a my wskażemy adresy, gdzie nadal można wykonać badanie - zapewnia koordynatorka.
Prof. Mariusz Bidziński, krajowy konsultant ginekologii onkologicznej, uważa jednak, że wysyłanie zaproszeń może przynieść tylko odwrotny skutek. - To zraża panie do profilaktyki. Kobieta, która ponownie dostanie takie zaproszenie, już z niego nie skorzysta. Po co ma marnować swój czas? - pyta prof. Bidziński.
- Wolnych terminów brakuje też w innych miastach, ale koordynatorzy powinni systematyczne weryfikować pracownie mammograficzne, które wykonują darmowe badania. Często udaje się też namówić ich dyrektorów, by wydłużali godziny pracy - opowiada nam koordynator innego ośrodka. Pracownie mammograficzne dłużej pracują m.in. na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce, na Warmii i Mazurach.
Według specjalistów nie jest też prawdą, że na darmową profilaktykę przychodnie dostają tylko określoną pulę pieniędzy i jeśli ją wyczerpią, nie mogą przyjmować pacjentek. Badania w całym kraju nie są limitowane i NFZ płaci za każde wykonane.
Państwo co roku przeznacza na kampanię profilaktyki raka piersi 10 mln zł. Programy, które przewidują, że kobiety będą sprawdzać cytologię co trzy lata, a co dwa przechodzić mammografię, miały poprawić statystyki. W Polsce wykrywa się 10-13 tys. przypadków raka piersi rocznie. Liczba wykonanych badań plasuje Mazowsze na końcu krajowej listy. Z najświeższych danych wynika, że mammografię w naszym regionie miało 28 proc. uprawnionych kobiet (w wieku 25-59 lat). Statystyki te nie obejmują jednak pań, które korzystają z prywatnych gabinetów, gdzie za badania płacą same albo ich pracodawcy.
Najnowsze wiadomości z Mokotowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy


