Wieczorem do baru U Araba na Kępie przyszło ok. 70 osób. Jedni zamówili kawę, inni piwo. Ktoś przeciskał się przez tłum z talerzem pełnym frytek. - Dostaliśmy od miasta ok. 600 tys. zł na miejsca postojowe i inne pomysły, które nam państwo zgłaszali. Z sześciu z nich tylko jeden pochodzi od nas: remont chodnika wzdłuż Gwiaździstej - zagaił wiceburmistrz dzielnicy Witold Sielewicz.
Urząd chce też zbudować 15 miejsc parkingowych na skraju parku od strony Gwiaździstej, posadzić wzdłuż Wisłostrady ok. 100 drzew, urządzić plenerową siłownię w południowej części parku, wytyczyć ścieżkę biegową i wykonać przyłącza do latarń na mostkach.
- Pieniądze trzeba wydać do końca roku, a już w październiku ma spaść śnieg. Kiedy chcą państwo to wszystko zrobić? - spytała pani Katarzyna z ul. Gwiaździstej 7. - Jeśli aura będzie niekorzystna, poprosimy miasto o przesunięcie środków na przyszły rok - odparł naczelnik wydziału ochrony środowiska Robert Milej.
Emocje rozgrzał wątek rowerzystów, którzy pędzą po Kępie, rozganiając pieszych. - Dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. Czy nie można rozdzielić ruchu pieszego i rowerowego? - dopytywało kilka osób. Padły propozycje zakazu wjazdu rowerów, ograniczenia ich prędkości albo poprowadzenia specjalnej ścieżki do baru U Araba.
Sylwia Perkowska wywołała następny gorący temat: odbywające się co tydzień w parku głośne imprezy masowe. - Po każdej z nich Kępa jest zdewastowana i zarzucona tonami śmieci - mówiła. Sala nagrodziła ją brawami, domagając się ograniczenia imprez. Wiceburmistrz Sielewicz obiecał, że zostanie jedna-dwie rocznie, a reszta przeniesie się na drugą stronę Wisłostrady.
Najgłośniej zebrani protestowali przeciw budowie 15 miejsc parkingowych. Na nic zdały się tłumaczenia naczelnika Mileja, że nie polegnie przy tym ani jedno drzewo, a z postoju będą korzystać dojeżdżające
samochodem mamy z dziećmi. - Radni Żoliborza bez względu na barwy partyjne są przeciwni betonowaniu parku. Żadnych miejsc parkingowych! - oponowała radna Joanna Tucholska (PO). - To jest nasz park i przychodzimy do niego na piechotę. Nie życzymy sobie tu samochodów - wtórował jej Lech Małecki.
Nie spodobały się też siłownia plenerowa ("Będą tu przesiadywać pijacy") i młode drzewa ("Rachityczne sadzonki nie zastąpią ekranu akustycznego od Wisłostrady"). - Urzędnicy mają jakąś dziwną potrzebę wypełniania każdej przestrzeni, a na Kępie powinno być dużo wolnego miejsca, żeby położyć się na kocu - przekonywała młoda kobieta.
Każdy z uczestników spotkania mógł wypełnić ankietę i przy każdej propozycji zakreślić "tak" lub "nie", a następnie wrzucić do urny. Wyniki zostaną ogłoszone na stronie internetowej urzędu. - Jeśli większość głosów będzie przeciwko zmianom, to nic nie zrobimy i zwrócimy miastu pieniądze - podsumował Witold Sielewicz.