Kiedy nadeszła wiadomość o śmierci poetki, sięgnąłem po latach do jej "Minuty ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej". Ten wiersz był recytowany na szkolnych akademiach przynajmniej raz w roku. Ktoś mógłby powiedzieć, że do znudzenia, ale on nie nudził. Przeciwnie, było w nim coś takiego, co przyciągało uwagę nawet rozbrykanych zazwyczaj przy takich okazjach kolegów. Słowa o tragicznej śmierci i życiu, które płynie dalej.
Chodziliśmy do Szkoły Podstawowej nr 139 przy ul. Syreny na
Woli. Jej patronką jest Ludwika Wawrzyńska - polonistka, która kierowała świetlicą w jej poprzedniej siedzibie przy ul. Młynarskiej. Dziś na
Żoliborzu mijam często małą ulicę Ludwiki Wawrzyńskiej (w bok od Potockiej). Mieszkała w baraku bazy Metroprojektu przy ul. Włościańskiej 52 na tyłach Hali Marymonckiej, gdzie teraz mieszczą się warsztaty miejskich autobusów. 8 lutego 1955 r. Wawrzyńska szykowała się do
pracy, gdy usłyszała alarm: wybuchł pożar, a w jednym z pomieszczeń baraku są
dzieci. Ich matka wyszła i zamknęła je na kłódkę. Nauczycielka rozbiła ją siekierą, chwyciła dwójkę i wróciła po trzecie, które schowało się pod łóżkiem. Uratowała: sześciomiesięczną Anię Soból, jej dwuletniego brata Rysia i o rok starszą od niego siostrę Elę. W środku był jeszcze trzyletni Marek Kaźmierczak. Ludwika Wawrzyńska wyniosła z płomieni także jego, po czym wróciła jeszcze, by ratować mienie. Wtedy runął strop.
Walkę o życie nauczycielki śledziła cała
Polska. Pisały o niej gazety. Zmarła po dziesięciu dniach w szpitalu przy Chocimskiej. Leopold Staff ułożył wiersz: "Uratowała z ognia dzieci czworo. Poparzona, przypłaciła to życiem. Z honorami pochowano jej ciało. Różni ludzie płakali wzruszeni. Pięciuset poetów milczało".
Ale Wisława Szymborska napisała tak:
„
Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej” A ty dokąd,
tam już tylko dym i płomień!
- Tam jest czworo cudzych dzieci,
idę po nie!
Więc, jak to,
jak odwyknąć nagle
od siebie?
od porządku dni i nocy?
od przyszłorocznych śniegów?
od rumieńca jabłek?
od żalu za miłością,
której nigdy dosyć?
Nie żegnająca, nie żegnana