Sielanka: przedwojenna agronomia na Marymoncie

Jerzy S. Majewski
12.02.2012 aktualizacja: 2012-02-09 23:24
A A A Drukuj
Instytut Agronomiczny Rocznik Warszawski, 1960 r.
  • Instytut Agronomiczny
  • Instytut Agronomiczny
  • Instytut Agronomiczny
Instytut Agronomiczny na Marymoncie w dobie nocy paskiewiczowskiej był jedyną wyższą uczelnią w Królestwie Kongresowym. Resztki budowli dotrwały do 1954 r.
ZOBACZ TAKŻE
Na fotografiach z drugiej połowy lat 40. XX wieku ruiny budynku sprawiają wrażenie resztek pałacu. Długie, wypalone skrzydła bez dachów, pomiędzy którymi tu i ówdzie wyrastają stare, rozłożyste drzewa, sprawiają wrażenie, jakby namalowano je na jakimś XVIII-wiecznym obrazie.

Zabudowania Instytutu, choć wypalone, po ostatniej wojnie można było odbudować. Był on przecież pamiątką po jednej z najważniejszych instytucji w mieście pomiędzy powstaniem listopadowym a styczniowym. Stało się inaczej. W 1954 r. wojsko, do którego budynki należały w latach międzywojennych, niemal w całości rozebrało je do fundamentów. Pozostały tylko całkowicie przebudowane fragmenty dawnych zabudowań.

Warta przed płotem

W czasach świetności uczelni pilnowało trzech weteranów byłego Wojska Polskiego. Kapitan Kaczorowski, maleńki, 80-letni staruszek, czerstwy i ruchliwy, oraz dwóch jego podwładnych - Farfa i Mikołajczyk. Gdy Mikołajczyk zmarł, kapitanowi Kaczorowskiemu pozostał jeden podkomendny. Farfa utykał, bo nogę "skrzywił" mu odłamek granatu. Na dodatek miał potwornego zeza. - Zyz i kuternoga nie trafią do Boga - przedrzeźniali go studenci. Co niedzielę kapitan dokonywał przeglądu warty. Ubrany w czarny, mundurowy frak ze srebrnym półgalonkiem, w ogromnym, czarnym kołpaku i z karabinem skałkowym w ręku oraz wiszącym z tyłu bagnetem na oczach uczniów musztrował owego jedynego podkomendnego.

"Farfa, w podobnym czarnym mundurze, tylko bez galonów, z czterema szawronami na rękawie, stał wyprostowany jak łamiąca się trzcina, czekając z karabinem w ręku na apel. Kapitan oddalony o pięć kroków komenderował:

- Baczność!

Farfa zeza mocniej nastawał.

- Na ramię broń! raz! dwa! - i jęknął karabin w ręku Farfy.

- Do nogi broń! raz! dwa! - i stukała kolba o podłogę.

- Prezentuj broń! raz! dwa! trzy! (...)

- Szeregowiec Farfa! - wywoływał kapitan.

- Obecny! - odpowiadał zagadniony, postępując krok naprzód.

- Szeregowiec Mikołajczyk! - wołał dalej kapitan.

- Ubył z szeregu - odpowiadał z westchnieniem Farfa" - opisywał Julian Wieniawski w książce "Ze wspomnień marymonckich".

Jak pałac...

Instytut Agronomiczny został powołany w pierwszych latach istnienia konstytucyjnego Królestwa Polskiego w 1816 r. Początkowo jako Szkoła Agronomiczna, jej otwarcie nastąpiło w 1820 r. Była to jedna z pierwszych, nowoczesnych uczelni rolniczych w Europie, a jej powstanie było wynikiem starań m.in. Stanisława Staszica, Tadeusza Mostowskiego i księcia Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. Na utrzymanie uczelni rząd przeznaczył duże sumy oraz 1500 morgów na Bielanach, w Burakowie, na Wawrzyszewie i Marymoncie. Własnością instytutu stał się m.in. królewski pałacyk w miejscu dawnego pawilonu królowej Marysieńki Sobieskiej, dziś przekształcony w kościółek Matki Bożej Królowej Polski przy Gdańskiej 6. Na parterze pałacyku urządzono kaplicę, a wyżej - sale wykładowe. Jednak budynek był niewielki i w 1820 r. podjęto prace przy dużym kompleksie głównych zabudowań uczelni. Ich projektantem był Antonio Corazzi, który nadał kompleksowi plan wielkiego pałacu na rzucie wielkiej podkowy. Prace prowadzone pod nadzorem "konduktora" architekta Aleksandra Zabierzowskiego trwały dość długo i jak pisał Aleksander Król w "Roczniku Warszawskim" z 1960 r., boczne skrzydła wykończono przed 1833 r., zaś korpus główny ok. 1840 r. Całość nanizana została na osi dawnego pawilonu królewskiego, który teraz górował ponad budynkiem 170 m przed jego elewacją.

Budynek był jednopiętrowy, a jego elewacje cechowała ascetyczna skromność. Ograniczały się do profilowanych ram okiennych, gzymsów i fryzów zdobionych ząbkowaniem. Elewację tylną korpusu od strony Wisły ożywił ryzalit zwieńczony trójkątnym tympanonem.

W głównym budynku z obszerną klatką schodową mieściły się sale rysunkowe i gimnastyczna, gabinet fizyczno-przyrodniczy z laboratorium oraz mieszkania dla młodszych studentów. Z kolei w starych zabudowaniach znalazł się internat, jadalnia i infirmeria, czyli sala dla chorych. Na przedłużeniu skrzydeł bocznych stanęły dwa jednopiętrowe pawilony długie na 30 m i nazywane przez marymontczyków kamienicami. W pawilonach tych znalazły się mieszkania dyrektora i profesorów, laboratorium chemiczne i sala doświadczeń technologicznych. Dalej po bokach ogrodzenia zamykającego dziedziniec zachowano pochodzące jeszcze z XVII wieku dwa parterowe pawiloniki. W jednym z nich znalazł się odwach, w którym urzędował kapitan Kaczorowski wraz ze swymi podkomendnymi.

Fagot sobie chwali

Pierwszym dyrektorem Instytutu został Jerzy Beniamin Flatt. W czasach między powstaniami, gdy studiował tu Julian Wieniawski, szkołą kierował Michał Oczapowski. Agronom, niegdyś profesor Uniwersytetu Wileńskiego, uważany za prekursora nowoczesnego rolnictwa na ziemiach polskich.

Podziel się

Lubisz Żoliborz?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Najnowsze wiadomości z Warszawy