Stacja metra Marymont, czyli Włoszczowa w Warszawie
Jarosław Osowski
02.01.2007
aktualizacja: 2007-01-03 11:08
Fot. Tomasz Wawer / AG
Kto jeszcze nie widział noworocznej szopki? Raz na 15 minut na stację metra Marymont dociera jedynie stary rosyjski pociąg z dwoma maszynistami, którzy czterokrotnie dłużej odpoczywają, niż pracują
Niby od dawna wiedzieliśmy, że tak ma być, ale dopiero teraz można się przekonać, jak to kuriozalnie wygląda w praktyce. Po ponad półtora roku metro znowu nam się powiększyło, a nowa, 17. stacja Marymont to już prawdziwy cymes. I to nie tylko dzięki galerii sztuki nad peronem z 35-metrowym obrazem Karola Radziszewskiego. Tu powstańcy warszawscy kotłują się z Indianinem, skejtami i Prosiaczkiem z "Kubusia Puchatka".
"Uwaga! Pociąg do stacji Plac Wilsona odjedzie za około 10 min" - rozlega się z megafonów (to chyba informacja dla tych, którzy szybciej zdążyliby tam dojść piechotą). Przy peronie właśnie zatrzymał się krótki czterowagonowy skład. Choć to środek dnia, wysiadają tylko nieliczni. Dla dwóch maszynistów, którzy siedzą w kabinach na obu końcach pociągu, zaczyna się przerwa.
Nie napracowali się zbytnio. Bo ich praca wygląda tak. Co kwadrans jeden z maszynistów zamyka drzwi i pociąg relacji Marymont - Plac Wilsona wyrusza w drogę: 800 m tunelem. W tunelu, tuż przed wjazdem na stację Plac Wilsona, postój. Pół minuty, czasem dłużej. Nikt nie informuje po co. Kto się nudzi, może wyjrzeć przez okno. Widać ogromne oświetlone pomieszczenie, gdzie w stronę Kabat zawracają pozostałe pociągi. Podobnego miejsca nie ma przy stacji Marymont. I dlatego po jej otwarciu nasze metro to taki unikat.
Na stacji Plac Wilsona ludzie wysiadają. Dyżurni w odblaskowych kamizelkach naganiają następnych, którzy przyjechali metrem z centrum. Ci znowu pracują chyba na wypadek, gdyby ktoś nie dostrzegł nowych monitorów wyświetlających informację o pociągu specjalnym na Marymont. Po ponad minucie drugi maszynista zamyka drzwi i ruszamy z powrotem. "Uwaga! Pociąg do stacji Plac Wilsona odjedzie za około 10 min! - witają megafony na Marymoncie.
Absurd? I to jaki! W dodatku, jeśli nic się nie zmieni, nasza żoliborska szopka noworoczna potrwa prawie cały nowy rok. Dopóki Metro nie otworzy tuneli do następnej stacji, na Bielanach, gdzie mają już być tory do zawracania pociągów.
Fora internetowe trzęsą się ze śmiechu. Nasz Marymont jest porównywany ze słynną stacją Włoszczowa Północ, którą za 3 mln zł minister Przemysław Gosiewski otworzył na Centralnej Magistrali Kolejowej dla kilku pasażerów dziennie. Przez stację Marymont w pierwszy dzień nowego roku przewinęło się ich 5 tys. To już chyba turyści zaczęli walić na "survival" w naszym podziemnym rarytasie?
Lubisz Żoliborz?
Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka
Kliknij
Najnowsze wiadomości z Warszawy