Chętni mogą się zgłaszać w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej do godz. 13 w czwartek. "Gazeta" dowiedziała się, że Warszawa wspólnie z kilkoma okolicznymi powiatami nie weźmie w nim jednak udziału. Choć prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz wielokrotnie podkreślała, że darmowy internet dla mieszkańców to ważny projekt.
To kolejny raz, kiedy przechodzi on Warszawie koło nosa. - Podobne przetargi ogłaszaliśmy przez cały poprzedni rok. Nie zgłosił się na nie nikt z Mazowsza - mówi Jacek Strzałkowski, rzecznik UKE. - Samorządy są w nich dodatkowo premiowane. Nie liczy się to, kto da więcej. Oceniamy to raczej pod kątem lokalnych inicjatyw. Nam naprawdę zależy na tym, żeby częstotliwości przypadły samorządom. Z darmowego internetu mogą korzystać wtedy szkoły, szpitale, urzędy i przede wszystkim mieszkańcy - dodaje.
Do takiego przetargu w 2006 r. zgłosili się m.in. samorządowcy z Podkarpacia. - Dziś z bezprzewodowego internetu można korzystać w prawie całym Rzeszowie. Mają częstotliwość, budują sieć w innych miasteczkach - informuje rzecznik UKE.
O darmowym i szybkim internecie dla Warszawy pisaliśmy wielokrotnie. - Na pierwszy ogień pójdzie
Żoliborz. Tam bezpłatny internet zacznie działać już na początku przyszłego roku. Później będziemy budować sieć w
Śródmieściu, gdzie jest najwięcej państwowych instytucji i uczelni - zachwalał w listopadzie plany ratusza jego rzecznik Tomasz Andryszczyk. Ale kilka dni później z powodu oszczędności urzędnicy wycięli zarezerwowane na to w wieloletnim planie inwestycyjnym 30 mln zł. Dziś Andryszczyk tłumaczy to "spowolnieniem gospodarczym". - Chcieliśmy częściowo podzielić się tymi kosztami z dzielnicami. Ale poza Żoliborzem zainteresowanie było małe. Dlatego nie weźmiemy udziału w najbliższym przetargu na częstotliwości - zapowiada.
Na
Żoliborzu nie kryją zdziwienia. - Mamy już zarezerwowane pieniądze na zbudowanie odpowiedniej infrastruktury. Darmowy internet to coś bardzo ważnego. Chcieliśmy objąć nim urzędy, służbę zdrowia tak, żeby można było np. zarejestrować się do lekarza - żałuje burmistrz dzielnicy Janusz Warakomski. - Przeszkoliliśmy nawet naszych seniorów w posługiwaniu się internetem. Najstarsza kursantka miała 100 lat. Ludzie naprawdę na to czekają - dodaje.
Władze Warszawy mogłyby się starać nawet o 80-procentowe wsparcie internetowego projektu z funduszy europejskich.- Ale najpierw trzeba zarezerwować na to 100 proc. własnych środków - utrzymuje rzecznik Andryszczyk.
Kiedy jest szansa, że w stolicy będziemy za darmo serfować w sieci? Tego nikt nie wie. - Mam nadzieję, że tak samo jak Muzeum Pragi, projekt internetu wróci do budżetu - mgliście kończy rzecznik ratusza.
- Tak czy siak my się nie poddamy. W sprawie internetu dla dzielnicy dogadamy się z prywatnym operatorem, ale to będzie trudniejsze - stwierdza burmistrz Żoliborza.
Przeczytaj także: Ewakuacja na Ochocie