Wernisaż wystawy przypominał spektakl teatralny. Tuż po godzinie 19 ze szczytu fortu rozległ się dźwięk wojskowej trąbki. Przebrani w mundury NKWD mężczyźni przy akompaniamencie dzwonów otworzyli wrota i na dziedziniec fortu wszedł oczekujący przed bramą tłum gości. Publiczność stanęła wokół instalacji naśladującej tory kolejowe. Zebranych powitała aktorka Joanna Szczepkowska.
- Są z nami ludzie, dla których słowo "Katyń" było przez lata zakazane. Jest też młodzież, która o Katyniu już wie. Jednak całej prawdy nikt z nas nie zna - mówiła.
Wystawę przygotowali Stowarzyszenie Rodzina Katyńska w Warszawie, Urząd Dzielnicy Żoliborz i Stowarzyszenie Żoliborzan. Mroczne pomieszczenia Fortu Sokolnickiego w parku Żeromskiego znakomicie się do tego nadały.
- Wystawa zajmuje kilka małych sal. Jest tam zimno i niewygodnie. W pewnym, choć niewielkim, stopniu oddaje to warunki, w których przebywali przed śmiercią polscy oficerowie - mówiła Joanna Szczepkowska.
W salach fortu wysypano ziemię. Rozwieszono portrety polskich oficerów, zdjęcia z ich ekshumacji i długie taśmy wykonane z kopii listów, które pisali z niewoli do rodzin. W kolejnych pomieszczeniach opowiadana jest historia obozów w Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku. W jednej z sal stoi regał z teczkami osobowymi zamordowanych, w innej z płyty DVD odtwarzany jest spektakl grany przez uczniów I Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Limanowskiego w Warszawie.
- Operujemy najprostszymi środkami, symbolami. W ten sposób najłatwiej trafić do młodych ludzi - stwierdził autor scenografii Przemysław Lewandowski.
W sobotę pokazano też kilka oryginalnych pamiątek odnalezionych w wojskowych grobach (menażkę, bidon, łyżki, szczotkę do butów), ale po jednym dniu musiały wrócić do Muzeum Katyńskiego. Na wernisażu wystąpiły osoby, które w Katyniu i innych miejscach na Wschodzie straciły swoich najbliższych.
- Moja mama do końca życia nie dowiedziała się, jak zginął ojciec. Nie wierzyła w jego śmierć. Cały czas sądziła, że skoro ZSRR jest tak duży, to ojciec gdzieś tam pewnie żyje w obozie. Zmarła w 1964 r. O losach ojca dowiedzieliśmy się dopiero w 1990 r. - opowiadała Jolanta Osmańczyk.
- Wiadomo o zamordowaniu 22 tysięcy oficerów, ale wciąż trwa liczenie ofiar. Może ich być dużo więcej. Część dokumentacji nadal nie została przekazana stronie polskiej - mówił Grzegorz Hofman, prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Warszawie.
Wystawa czynna będzie tylko do czwartku. - Nie może być dłużej, bo w forcie panuje wilgoć. Ten obiekt od stu lat nie był remontowany i nie wiadomo, kiedy będzie - tłumaczył Andrzej Kawka, rzecznik Urzędu Dzielnicy Żoliborz.
Fort Sokolnickiego należy do miasta. W 2003 r. kupiło go od wojska za milion złotych. XIX-wieczna carska budowla obronna miała służyć kulturze. W wieloletnim planie inwestycyjnym miasta były już zarezerwowane pieniądze na renowację fortu, ale ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz obcięła fundusze. O przywrócenie tej inwestycji apelują ludzie kultury.
Przeczytaj także: Złoto dla prymasa, kolor dla obrazu