Przeczytaj także blog autora tego artykułu
Na apel marszałka Senatu Bogdana Borusewicza o upamiętnienie Jacka Kuronia nazwą ulicy albo placu w Warszawie od razu odpowiadają władze Żoliborza. Zmarły pięć lat temu działacz opozycji demokratycznej mieszkał w tej dzielnicy od 1946 r. niedaleko pl. Wilsona. Lokalny samorząd proponuje: niech powstanie plac Jacka Kuronia planowany na przebudowanym skrzyżowaniu ul. Słowackiego, ks. Popiełuszki, Gdańskiej i Potockiej. Największym w tej części Warszawy po pl. Wilsona.
- Ważne, że jest to miejsce żoliborskie, godne Jacka i że akceptują je jego żona i brat - mówi Marek Chimiak z urzędu dzielnicy.
Skrzyżowanie, o którym mówi, powstało w latach 60. po wyprostowaniu ul. Stołecznej (dziś ks. Popiełuszki) do ul. Słowackiego. Zbudowano też przejście podziemne spod Hali Marymonckiej do przystanków tramwajowych koło parku Kaskada. Miejsce nabrało znaczenia po otwarciu przed dwoma laty stacji metra Marymont. Dodatkowo znikła stacja benzynowa u zbiegu Gdańskiej i Potockiej, o której likwidację od lat walczyli okoliczni mieszkańcy. W jej miejscu jest teraz zielony skwer.
Zmarły w zeszłym roku żoliborski architekt i urbanista Andrzej Kiciński naszkicował wizję nowego węzła komunikacyjnego. Już bez olbrzymiej estakady łączącej ul. ks. Popiełuszki z Marymoncką w stronę Bielan, którą planowano w PRL. Jego pomysł to owalny plac z ruchem okrężnym ciągnący się od budynku Szkoły Głównej Służby Pożarniczej aż po pętlę tramwajową. Mogłaby zostać zlikwidowana, bo tramwaje zawracałyby wewnątrz ronda. Zmieszczą się na nim przystanki dla linii przejeżdżających przez plac tranzytem i osobne dla tych, które zmieniają tu kierunek jazdy. Problemem jest przeniesienie jednego z wejść do stacji metra bliżej Hali Marymonckiej - w jego miejscu zaplanowano przystanek autobusów w stronę centrum.
Rzecznik Żoliborza Andrzej Kawka przyznaje, że przebudowa skrzyżowania nie figuruje w wieloletnim planie inwestycyjnym miasta. Jednak nazwa "plac Jacka Kuronia" mogłaby powstać na dobry początek zmian układu ulicznego, do których prędzej czy później musi dojść. Trzeba w końcu rozładować tworzące się w tym miejscu korki.
Przeczytaj także: Metrowe tenisówki na ścianie metra Marymont