Powstańcy za barierką

Tomasz Urzykowski
13.07.2009 aktualizacja: 2009-07-13 10:56
A A A Drukuj
Uroczystości pod pomnikiem Gloria Victis na Powązkach Wojskowych w Warszawie w 2008  roku Fot. Aleksander Prugar / AG
  • Kombatanci chcieli, żeby pod pomnikiem Gloria Victis w tym roku złożono jeden wspólny 'wieniec od narodu'. Miał on być
od prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu oraz prezydent Warszawy. Kancelaria Prezydenta nie zgodziła się.
Władze Warszawy chciały uniknąć politycznych awantur na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w trakcie obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego. Zaproponowały wycofanie stamtąd polityków w Godzinie W. Prezydent powiedział "nie".
Uroczystość przy pomniku Gloria Victis na Cmentarzu Wojskowym jest najważniejszym momentem obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Co roku 1 sierpnia przychodzą tu tysiące osób, by o godz. 17 oddać hołd powstańcom z 1944 r.

Powstańcy tylko za zaproszeniami

Przez lata bohaterami uroczystości na cmentarzu byli weterani Powstania. Nikt nie miał wątpliwości, że to ich dzień, ich święto, ich pamięć. Ale ostatnie rocznice przewróciły ten porządek. Od zorganizowanych przez Lecha Kaczyńskiego (wówczas prezydenta Warszawy) hucznych obchodów w 2004 r. na Wojskowe Powązki zaczęli zjeżdżać politycy.

Wokół pomnika Gloria Victis powstaje 1 sierpnia specjalny sektor dla VIP-ów oddzielony od reszty cmentarza ochronnymi barierkami. Za parkan razem z politykami może wejść tylko zaproszona reprezentacja kombatantów. Setki powstańców muszą stać z daleka. Najbardziej poszkodowani są żołnierze słynnego Batalionu AK "Parasol", którego kwatera najbliżej sąsiaduje z pomnikiem.

- O godz. 17 nie możemy być przy grobach naszych bliskich. Przychodzimy więc o 15, potem jesteśmy grzecznie wypraszani. Dawniej takie rzeczy się nie zdarzały - mówi Maria Stypułkowska-Chojecka "Kama" z "Parasola".

Z kolei żołnierze batalionów AK "Miotła" i "Wigry" nie są w stanie zbliżyć się do grobów kolegów, bo alejkę między kwaterami zastawiają platformy telewizyjne. "Uważamy za rzecz karygodną, aby dla kilkusekundowej migawki programu telewizji transmitowanej z platform nam, powstańcom i rodzinom poległych, uniemożliwiono dostęp do mogił" - napisała w liście do "Gazety" Barbara Gancarczyk, przewodnicząca Środowiska Batalionu "Wigry".

Nic jednak tak nie oburza powstańców jak rozgrywające się na cmentarzu awantury. Politycy ciągną za sobą swoich zwolenników i przeciwników. W ubiegłym roku uroczystość przy Gloria Victis zmieniła się w wiec. Owacjami witano m.in. Jarosława Kaczyńskiego i Jana Olszewskiego. Brawa na cześć spóźnionego Antoniego Macierewicza zakłóciły minutę ciszy. Wrogie okrzyki poleciały w kierunku prof. Władysława Bartoszewskiego, tłum wygrażał Stefanowi Niesiołowskiemu.

Prezydent musi być. To oczywistość

W tym roku miało się to nie powtórzyć. Komitet honorowy obchodów 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, któremu przewodniczy prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz, uznał, że uroczystość przy Gloria Victis powinna na powrót być spotkaniem powstańców. Bez przepustek, płotów, sektora dla VIP-ów i oficjalnych delegacji politycznych wyczytywanych przez lektora. Taką informację prezydent Warszawy przesłała do prezydenta RP, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu.

- To był postulat samych powstańców - precyzuje zasiadająca w komitecie przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO).

Okazało się, że to nierealne. Jeszcze w czerwcu delegacja kombatantów poprosiła Lecha Kaczyńskiego o objęcie obchodów patronatem. Prezydent wyraził wolę przybycia 1 sierpnia o godz. 17 pod pomnik Gloria Victis i złożenia tam wieńca.

- Ma do tego prawo. Jego ojciec Rajmund Kaczyński dowodził plutonem w pułku "Baszta". Podczas ataku stracił dwa palce, a mimo to poprowadził pluton dalej - mówi Czesław Cywiński, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

- Nie mogliśmy odmówić. Pan prezydent obiecał nam jednak, że na cmentarzu nie będzie żadnych płotów - tłumaczy gen. Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich. Po chwili dodaje: - Niestety, Biuro Ochrony Rządu każe stawiać parkan. Takie podobno są przepisy.

Na zwołanej w warszawskim ratuszu roboczej naradzie poświęconej obchodom Emilia Błaszak z Kancelarii Prezydenta RP stwierdziła, że obecność Lecha Kaczyńskiego na cmentarzu w Godzinę W jest czymś oczywistym: - Pan prezydent od lat składa tam wieńce. Nie ma powodu, by w 65. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego tego nie uczynił.

Ewa Malinowska-Grupińska zapewnia, że nikt nie chciał zabronić Lechowi Kaczyńskiemu przybycia na uroczystość: - Chodziło tylko o to, żeby nie było oficjalnych delegacji i barier, które wcześniej wprowadzały podział na "my" i "oni".

Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, poseł PiS: - To nie jest problem prezydenta, tylko organizacji uroczystości. Usunięcie polityków niczego nie zmieni. Kto będzie chciał tu przyjść i wiecować, i tak to zrobi.

Krócej, ale osobno

- Ponieważ przyjeżdża prezydent Kaczyński, zabezpieczające wygrodzenie musi być wykonane - rozkłada ręce Jarosław Jóźwiak, zastępca dyrektora gabinetu prezydenta Warszawy. - Staramy się, by ten sektor był jak najmniejszy, ale BOR jak zawsze chce ogrodzić większy teren.

Chcąc uniknąć powtórki zeszłorocznej awantury, miasto zamierza skrócić ceremonię do minimum.

- Modlitwa, hymn, syreny, minuta ciszy, potem trzy do pięciu wieńców i rozgradzamy sektor - wylicza punkty programu Jarosław Jóźwiak.

Platformy telewizyjne mają się wynieść poza powstańcze kwatery.

Wiadomo jednak, że nie zostanie zrealizowany kolejny postulat kombatantów, by złożyć pod pomnikiem tylko jeden wspólny wieniec "od narodu". Miał on być od prezydenta RP, premiera, marszałków Sejmu i Senatu oraz prezydent Warszawy.

- Następnego dnia po tej propozycji otrzymaliśmy informację z Kancelarii Prezydenta RP, że "wieniec od narodu" złoży tylko prezydent Kaczyński w otoczeniu kombatantów. Premier, marszałkowie i władze Warszawy złożą osobny - mówi Jarosław Jóźwiak.

Według najnowszych ustaleń samorząd stolicy przybędzie z własnym wieńcem.



Podziel się

  • Powstańcy za barierką ja.ja222 13.07.09, 10:00

    Dzielili kombatantów komuniści a teraz dzielą oszołomy. Zresztą sami tzw. kombatanci doprowadzają do zaistnienia podziałów. Gdzie się podziała ich odwaga, gdzie zacisnięte pięści. Czy już »

  • Powstanie miało dwa oblicza j-50 13.07.09, 11:21

    Jednym jego obliczem była zbrodnia na narodzie, dokonana przez alkoholików (jak np. Okulicki) na etapie jego przygotowania i spowodowania. Drugim obliczem był ogrom bohaterstwa powstańczego »

  • Siedem cudów braci Kaczyńskich, poczytajcie: zzbyszekz 13.07.09, 13:03

    1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, »

Lubisz Żoliborz?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Najnowsze wiadomości z Warszawy