Zrób to w Warszawie: z Agnieszką Kowalską i Łukaszem Kamińskim
Chodzi o przychodnie przy ul. Majowej 4 na Bródnie i Felińskiego 8 na Starym
Żoliborzu. W pierwszej z nich leczy się ok. 3 tys. dzieci. Jak pisaliśmy już w "Gazecie Stołecznej", grozi jej likwidacja, bo ratusz musiał oddać zajmowany przez nią budynek spadkobiercom właścicieli, którym nieruchomość zabrano w latach 40. ubiegłego wieku na mocy tzw. dekretu Bieruta.
Rozprawa nieudana Okazuje się, że w podobnej sytuacji znalazł się trzykondygnacyjny budynek przychodni dla dorosłych przy ul. Felińskiego 8. Leczy się tu przeszło 9 tys. osób. Na początku września ratusz oddał go spadkobiercom prawowitych właścicieli. - Szkoda, że o tak ważnych decyzjach dowiadujemy się po fakcie - narzeka Paweł Lech (PO), radny z komisji zdrowia. - Być może trzeba było naprawić krzywdy moralne i zwrócić tę nieruchomość. Jednak urzędnicy powinni znaleźć zamienne lokale lub wynegocjować wykup tych domów z rąk właścicieli.
Wczoraj radni mieli rozprawić się z urzędnikami w ich opinii odpowiedzialnymi za działanie na szkodę pacjentów. Szef komisji zdrowia Bartosz Dominiak (SdPl) zaprosił na obrady szefów biura gospodarki nieruchomościami, które zajmuje się roszczeniami. - Niestety, nie przyszedł ani szef biura Marcin, ani żaden upoważniony przez niego pracownik - narzeka Dominiak. - Z tego zachowania wynika, że mają tam dużo do ukrycia. To kpina: chodzi przecież o publiczne przychodnie i wszystko powinno być jawne. Zażądaliśmy oficjalnej informacji prezydent Warszawy na ten temat.
Zadowolić spadkobierców Biuro gospodarki nieruchomościami odbija piłeczkę. Jego urzędnicy mówią: - Musimy zwracać domy zabrane dekretem Bieruta. Takie jest prawo. Z tego nie wynika, że miasto nie może tych budynków odkupić z rąk prywatnych. Ale my nie możemy prowadzić w tej sprawie negocjacji. W tych przypadkach to już zadanie biura zdrowia.
Jedna z urzędniczek biura gospodarki nieruchomościami przyniosła kalendarium wydarzeń, z którego wynikało, że jej komórka już trzy lata temu monitowała biuro zdrowia, że oba budynki przychodni są objęte roszczeniami. Jednak kierownicy odpowiedzialni za zdrowie w mieście zmieniali się jak w kalejdoskopie. I pisma pozostały bez odpowiedzi.
- Jednak zrobimy wszystko, by pacjenci leczyli się w tych samych pomieszczeniach i budynkach. Z rozmów z dyrektorem Bajko wynika, że najlepsze rozwiązanie to wykup budynków obu przychodni - mówi dziś Dariusz Hajdukiewicz, p.o. szefa biura zdrowia.
Kłopot w tym, że milion złotych zarezerwowanych w budżecie miasta na zakup budynku przy Majowej może nie zadowolić grupy spadkobierców, która ponoć liczy sobie blisko 60 osób. - A na Żoliborzu ceny nieruchomości są astronomiczne. Na pewno pojawi się prywatna firma medyczna, która przebija naszą ofertę i zmusi do odkupienia usług - prorokuje Bartosz Dominiak.
- W tej całej sprawie najbardziej bulwersuje to, że rada Żoliborza dowiedziała się o wszystkim po fakcie. A całkiem niedawno w remont przychodni przy Felińskiego miasto wpompowało grube tysiące złotych. Po to, żeby teraz oddać budynek w prywatne ręce? - ubolewa Grzegorz Hlebowicz, radny opozycji na Żoliborzu.
Przeczytaj także: Centrum urazowe będzie w szpitalu na Szaserów