Tutaj od samego początku nikomu się nie spieszy. Przed rokiem miasto z dnia na dzień zamknęło 60-letni przejazd nad torami PKP, który łączył ul. Andersa z ul. Mickiewicza. Najpierw dla tramwajów i autobusów, a po kilku miesiącach także dla samochodów. Wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz rzucił wtedy tylko, że wszystko będzie odbudowane pod koniec 2010 r. Wiadomo już, że to nierealne.
Gdy Żoliborz został odcięty od centrum, urzędnicy tygodniami zwlekali ze zorganizowaniem zastępczej komunikacji. Dopiero wiosną nad torami przerzucono tymczasową konstrukcję sprowadzoną z Wielkiej Brytanii. Wróciły na nią samochody i krótkie autobusy. Przegubowce najbardziej popularnej linii 116 nadal jednak muszą przeciskać się zakorkowanym objazdem. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych wymyślił bowiem, że gdyby w takim autobusie wybuchł pożar na środku wiaduktu, pasażerowie nie zdążyliby się ewakuować. Widocznie takie niebezpieczeństwo nie groziło 1 listopada, bo jeździły po nim przegubowce linii cmentarnych.
Mimo deklaracji prezydenta Wojciechowicza urzędnicy niespiesznie zajęli się też odbudową właściwego wiaduktu. Zaraz po otwarciu tymczasowego przejazdu tempo przygotowań spadło niemal do zera. Przetarg na wykonawcę prac ciągnął się pół roku - protestowały firmy, które przegrały kontrakt. Z ceną 79 mln zł zdobył go Intercor. Ma dwa lata na zbudowanie trzech podwójnych wiaduktów (nad torami i ul. Słomińskiego): jednego tramwajowego i dwóch samochodowych ze ścieżką rowerową, chodnikami i zejściami na perony Dworca Gdańskiego.
Choć umowę ZMID podpisał 13 października, na placu budowy nic się nie dzieje. - Cały czas trwają uzgodnienia z koleją, która ma bardzo dużo komórek organizacyjnych - zapewnia Małgorzata Gajewska, rzeczniczka ZMID. I pociesza: - W tym roku prace zaczną się na pewno.
Większym optymistą jest Jan Telecki, dyrektor Zakładu Linii Kolejowych. Jego zdaniem odbudowa wiaduktu powinna się zacząć "jeszcze w listopadzie". - W ostatni czwartek dostaliśmy od wykonawcy harmonogram prac, w piątek powinniśmy dopiąć sprawę.
Na Dworcu Gdańskim czynne są tylko dwa z ośmiu torów. To dlatego, że firma Skanska buduje tu podziemny korytarz prowadzący ze stacji metra do nowych peronów i na Żoliborz. Ma być gotowy w październiku 2010 r., ale jak się do niego dostaną okoliczni mieszkańcy? Widać tu gęste krzaki i rozkopane boisko technikum elektronicznego przy ul. gen. Zajączka. - Byłem świadkiem rozmowy z wykonawcami tego przejścia. Wyobrażali sobie, że będzie ono prowadzić w pole - przyznaje rzecznik urzędu Żoliborza Andrzej Kawka.
Dojazd od strony ul. Rydygiera szykuje Zarząd Transportu Miejskiego. Jego szef Leszek Ruta dwa miesiące temu wspominał nawet "Gazecie", że puści tędy lokalną linię autobusową dowożącą pasażerów do metra od strony Żoliborza. Stąd w planach jest budowa niewielkiej pętli koło schodów prowadzących do przejścia pod torami Dworca Gdańskiego. ZTM ma już decyzję o warunkach zabudowy terenu, ale projektowanie dojazdu utknęło w martwym punkcie. Wszystko przez linię wysokiego napięcia, która przecina nową ulicę. Rzecznik ZTM Igor Krajnow: - Wysłaliśmy pytanie do Stoenu, czy nowy dojazd do Dworca Gdańskiego nie będzie im przeszkadzał, ale nie odpowiedzieli.
Przeczytaj także: Uwaga na korki! Trasa Toruńska zwężona