Andrzej Wajda: wycinanie drzew to nadużycie władzy

Jarosław Osowski, Andrzej Wajda
29.12.2009 aktualizacja: 2009-12-28 20:07
A A A Drukuj
Od lewej wiceburmistrz Witold Sielewicz, Edward Artecki, Danuta Orzeszko-Bałuk i Stanisław Baltazar Bartleski Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
  • Andrzej Wajda
Przyjechali znienacka. Na Fortecznej, Śmiałej i Hauke-Bosaka padły jałowce, złotokap, cypryśnik, wiąz i ałycza - w sumie 40 drzew i krzewów. Niektóre rosły od wojny. Tak zaczęła się rewitalizacja zabytkowego Żoliborza Oficerskiego. Sprawa bardzo zbulwersowała mieszkańców. Wśród nich Andrzeja Wajdę, który napisał list otwarty do burmistrza dzielnicy
Mieszkańcy nie kryją oburzenia. Drwale wzięli ich z zaskoczenia tuż przed Bożym Narodzeniem. Święta upłynęły na pisaniu protestów do prezydent Warszawy i ministra kultury, bo stołeczna konserwator zabytków zgodziła się na „pochopne karczowanie zieleni wątpliwie tłumaczone »planem rewitalizacji Żoliborza «”. Jeszcze wczoraj rano po okolicy roznosił się terkot pił mechanicznych. Firma Flora wywiozła całą przyczepę gałęzi.

Generałowa Danuta Orzeszko-Bałuk celowo zaparkowała samochód pod wiekowym drzewem sąsiada Andrzeja Wajdy. - Inaczej też by je wycięli. Musieliśmy jakoś powstrzymać tę grandę! - opowiada. Pokazuje puste miejsce za oknem, gdzie stała wiekowa ałycza (odmiana śliwy). Drzewo przetrwało bombardowanie podczas wojny, obok runął wtedy dom, grzebiąc w gruzach całą rodzinę. Pani generałowa żałuje też bujnych krzaków forsycji. Już nie zakwitną na żółto wiosną.

Idziemy na Forteczną. Danuta Kącka chwali się 20-letnim drzewkiem przed oknem i jego zdjęciami z jesieni, gdy było obsypane małymi czerwonymi owocami. To rajska jabłonka, duma całej ulicy. Na gałęziach wisi kilka skrawków słoniny dla ptaków na zimę. - Uratowałam tę jabłonkę w ostatniej chwili. Akurat wracałam do domu, gdy próbowali mi ją wyrwać siłą, z pomocą traktora - opowiada.

Prezes Stowarzyszenia Żoliborzan Edward Artecki z dzielnicowym radnym Baltazarem Brukalskim interweniowali wczoraj w urzędzie. Po południu oglądali świeże miejsca po wycince razem z wiceburmistrzem Żoliborza Witoldem Sielewiczem. - To niedopuszczalne, że nie uprzedzono o niej mieszkańców. Gdyby nie było ich w domach, powycinaliby wszystko - protestował Edward Artecki. Piotr Kasprzak ze Śmiałej usłyszał od jednej z urzędniczek, że przed końcem roku trzeba było wydać zachomikowane pieniądze.

Burmistrz Sielewicz mówi, że ogrodnicze porządki w środku zimy to wstęp do zapowiadanej już w 2007 r. rewitalizacji Żoliborza Oficerskiego. Projekt przewiduje m.in. wyrównanie jezdni z chodnikami. - Teraz w niektórych miejscach nie da się nimi przejść, tak są zarośnięte przez zdziczałe żywopłoty. Właśnie je przycięliśmy - podkreśla ostatnie słowo, bo jego zdaniem o masowej wycince mówić nie można. Pokazuje plany z czerwonymi krzyżykami w kółkach. To właśnie zieleń przeznaczona do usunięcia. - Nie jest tego dużo - stwierdza.

Ale to, co dla urzędnika jest krzyżykiem na papierze, dla mieszkańców oznacza ukochane drzewa i krzewy, o które dbali latami. Dlaczego teraz drwale wycinają je bez konsultacji? - Spotkań już było wiele, ekspertyzy przez parę miesięcy. Obchodzimy się z tymi drzewami jak z jajeczkiem. Wiele z nich to dzikie nasadzenia. Mieszkańcy dostali propozycję, żeby część przenieść np. do ogrodów. W imię świętego spokoju odpuściliśmy resztę przycinki. Zostaną drzewa przed domem pana Wajdy, choć jedno jest spróchniałe w 80 proc. Zostawiamy też rajską jabłonkę. Remont pierwszej z ulic, prawdopodobnie Hauke-Bosaka, zaczniemy w przyszłym roku.

List Andrzeja Wajdy:

Burmistrz dzielnicy Żoliborz

Janusz Warakomski

List otwarty

Szanowny Panie,

Zgodnie z treścią listu, który skierował Pan do mnie na temat przebudowy ulic Śmiałej i Haukego-Bosaka, zamiast odpowiedzi, kierowany przez Pana urząd Warszawa-Żoliborz przysyła mi ludzi z piłami, którzy zamierzają wyciąć wokół mojego domu kilkudziesięcioletnie drzewa (bronione przez konserwację przyrody). Gdyby nie te drzewa, nie kupiłbym domu na Haukego kilkadziesiąt lat temu, gdyż dają mi one, tak dziś naruszaną przez media, ochronę mojej prywatności. Są podobnie zresztą jak dom, częścią starego Żoliborza, częścią też i mojego życia.

Poszerzenie chodników, przy całkowitej bezradności władz Żoliborza w sprawie parkowania samochodów, będzie służyć wyłącznie za miejsca ich postoju, co w niczym nie poprawi wyglądu tej dzielnicy.

Należy też pamiętać, że Żoliborz to nie Starówka czy MDM, dzielnice, które zachowały swoją integralność. Niemal połowa domów w naszej dzielnicy powstała po wojnie, budowana bez żadnych architektonicznych i urbanistycznych ograniczeń. Są też nowe ulice. Co oznacza, że żadna rewitalizacja Żoliborza nie może doprowadzić do czegokolwiek. Oznacza to tylko fakt, że nasza dzielnica żyje własnym zastanym życiem i żadne siły nie przywrócą już dawnego, nigdy niewybudowanego do końca oficerskiego Żoliborza. W tej sytuacji wycinanie starych drzew wzdłuż chodnika, który od przeszło 30 lat codziennie sprzątam, jest nadużyciem władzy, z którym nie mogę się pogodzić.

Proszę zatem powstrzymać jakiekolwiek działania, do czasu kiedy z mojej strony nie zostaną wyczerpane wszystkie przysługujące mi prawa.

Z poważaniem

Andrzej Wajda

Przeczytaj także: Pole Mokotowskie uratowane planem



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Lubisz Żoliborz?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Najnowsze wiadomości z Warszawy