Nowy Zielony Żoliborz bez szkół, ulic i sklepów

Michał Wojtczuk
20.02.2010 aktualizacja: 2010-02-19 19:25
A A A Drukuj
Tak będzie wyglądał pierwszy dom Zielonego Żoliborza materiały inwestora
W południowej części Żoliborza właśnie zaczyna się budowa pierwszego osiedla po wybuchu kryzysu. Jak kilkanaście miesięcy spowolnienia gospodarczego wykorzystali miejscy urzędnicy, by uratować ten teren przed powstaniem sypialni bez szkół, ulic i sklepów?
U zbiegu ulic Rydygiera i Matysiakówny zaczyna się budowa pierwszego bloku osiedla Zielony Żoliborz. Dom od sześciu do dziewięciu pięter pomieści ponad 300 mieszkań. W osiedlu składającym się z czterech budynków zamieszka ponad 900 rodzin.

Inwestorem osiedla jest firma Turret Development. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu próbowała działkę sprzedać. Nikt nie chciał jej kupić, szalał kryzys. Turret nie zaczynał inwestycji, mimo że miał już pozwolenie na budowę. Z tego samego powodu swoich osiedli nie zaczynali budować także inni deweloperzy, którzy kupili działki na terenie Żoliborza Przemysłowego.

Gdy deweloperzy sięgali po leki nasercowe, samorządowcy z Żoliborza zacierali ręce. Gdyby wszyscy deweloperzy zrealizowali swoje inwestycje, w rejonie ulic Powązkowskiej i Rydygiera może powstać megaosiedle większe od Wilanowa czy Wesołej, liczące nawet 20 tys. ludzi. Rejon nie ma planu zagospodarowania. 66-hektarowemu terenowi Żoliborza Przemysłowego zagrażała klęska urbanistyczno-społeczna większa od tej, jaka wciąż wisi nad Polami Wilanowskimi. Sypialnia bez szkół i przedszkoli, której mieszkańcy po nawet drobne zakupy musieliby jeździć w inną część miasta. O ile wyjechaliby, bo w tym rejonie prawie nie ma dziś ulic z asfaltową nawierzchnią.

Ale choć kryzys podarował ratuszowi kilkanaście miesięcy zwłoki, plan zagospodarowania nadal nie został uchwalony.

- Nie zmarnowaliśmy czasu - zapewnia Witold Sielewicz, wiceburmistrz Żoliborza. Opowiada, że kilkakrotnie odbyły się spotkania deweloperów z wiceprezydentem Jackiem Wojciechowiczem i władzami dzielnicy. Najważniejszym osiągnięciem jest - twierdzi wiceburmistrz - wynegocjowanie zgody deweloperów na zbudowanie na własny koszt odcinków miejskich ulic i bezpłatne przekazanie ich wraz z gruntem na rzecz miasta. To ważna deklaracja, bo na przykład firma Polnord oczekuje, że za 20 hektarów ziemi potrzebnych na budowę ulic na Polach Wilanowskich miasto zapłaci jej 200 mln zł.

Nad planem zagospodarowania Żoliborza Przemysłowego pracował zmarły w ubiegłym roku Andrzej Kiciński. To zahamowało prace nad tym planem. Jego koncepcja przestała się zresztą ratuszowi podobać, bo przewidywała zabudowę zbyt luźną i niską, za to szerokie, reprezentacyjne ulice i place, pod które grunt ratusz musiałby kupić. - Uzgodniliśmy z miejskim biurem planowania, jak mają wyglądać założenia do nowego planu miejscowego. Właściwie plan już jest, tylko bez opisów - mówi wiceburmistrz Sielewicz. Dopuści on budowę nawet dziesięciopiętrowych bloków. Takie pozwolenia na budowę już zresztą ma część deweloperów. - Plan będzie można uchwalić jednak dopiero po zmianie studium, z którym musi być zgodny. A procedura zmiany studium jest w toku, ma zakończyć się jesienią. Myślę, że plan może zostać uchwalony na początku 2011 r. - liczy wiceburmistrz. I oznajmia, że dzielnica nie obawia się już problemów z zapewnieniem szkół i przedszkoli dla dzieci, które zamieszkają na Żoliborzu Przemysłowym. Przez ostatnie miesiące samorząd zainwestował miliony w modernizacje szkół. - Już dziś moglibyśmy przyjąć o 800 dzieci więcej, niż mamy. Złożyliśmy ofertę Białołęce, która ma przepełnione szkoły, że przyjmiemy jej uczniów. Wręcz czekamy na osiedla na Żoliborzu Przemysłowym bo duże niewykorzystane szkoły są drogie - tłumaczy.

Przeczytaj także: Ogromne osiedle "Saska Kępa" powstaje na... Gocławiu



Żoliborz

Podziel się

Lubisz Żoliborz?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Najnowsze wiadomości z Warszawy