Zaskakujący projekt wypłynął po środowym spotkaniu radnych, którzy załatwili sprawę we własnym gronie przed oficjalną godziną rozpoczęcia obrad. Wczoraj od rana trwało odkręcanie bałaganu.
Przypomnijmy, że w czerwcu zeszłego roku, pięć lat po śmierci Jacka Kuronia, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) wystąpił o uhonorowanie Kuronia w warszawskim nazewnictwie. Władze Żoliborza, na którym mieszkał prawie 60 lat, zaproponowały plac u zbiegu ul. Słowackiego, ks. Popiełuszki, Potockiej i Gdańskiej. W przyszłości skrzyżowanie ma być przebudowane, a na jego środku powstanie zielony skwer. Część radnych twierdzi, że nie można nazywać czegoś, czego nie ma.
- To kwestia techniczna. Nie da się tam dziś wyodrębnić placu Jacka Kuronia - mówi Michał Grodzki z PiS.
Dlatego według radnej Olgi Johann z PiS w urzędzie Żoliborza pojawił się pomysł, by Kuroń został patronem parku Kaskada. Takie też stanowisko jednogłośnie przegłosowała komisja nazewnictwa, a jej szefowa Mariola Rabczon (PO) wczoraj pytała o opinię w tej sprawie żonę Jacka Kuronia. Tu napotkała jednak zdecydowany sprzeciw. - My, żoliborzanie, nie możemy się zgodzić na zmienianie historycznej nazwy parku Kaskada, tak jak to się stało z ul. Stołeczną czy rondem Babka - podkreśla Danuta Kuroń. Uważa, że jej mąż mógłby patronować niewielkiemu dziś placowi u zbiegu Potockiej i Gdańskiej.
Wiceburmistrz Żoliborza Witold Sielewicz zaprzeczył, że pomysł ze zmianą nazwy parku Kaskada wypłynął z urzędu dzielnicy. - Chyba przez czyjąś gorliwość pojawiła się propozycja, by Jacek patronował całej okolicy - stwierdził i dodał, że władze Żoliborza gotowe są ogłosić konkurs na urządzenie pl. Kuronia w skromniejszej wersji.
Rada Warszawy ma tę nazwę przegłosować w marcu.
Przeczytaj także: Cud na Bonifraterskiej - zamkniętą ulicą pojadą auta
