"Sytuacja jest niebezpieczna dla mieszkańców, gdyż urzędnicy mogą przez pomyłkę stworzyć getto odcięte linią PKP - ludzie będą musieli pokonywać do 2 km pieszo, żeby przedostać się w stronę centrum Warszawy. Ktoś chce bezmyślnie wydać decyzję o rozebraniu wiaduktu i tym samym odciąć od miasta całą część Żoliborza między Dworcem Gdańskim a pl. Wilsona" - alarmuje pan Ryszard, który przeczytał w "Gazecie" zapowiedź nowej inwestycji. Na własną rękę próbował ustalić, którędy mają chodzić piesi podczas robót. Urzędnicy zbywali go jednak, by na szczegółowe informacje czekał do końca marca.
Już teraz sprawdziliśmy, że obawy naszego czytelnika okazały się niestety słuszne. - Zaraz po Wielkanocy przy Dworcu Gdańskim zdemontujemy i tymczasowy wiadukt dla samochodów, i kładki dla pieszych po jego bokach - potwierdziła "Gazecie" rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych Małgorzata Gajewska. Dodała, że prace mają się zacząć 6 kwietnia właśnie od kluczowej dla pieszych części nad torami kolejowymi. Potrwają tylko trzy dni. 19 kwietnia mostowcy zajmą się rozbiórką wiaduktu nad ul. Słomińskiego.
Obie lekkie konstrukcje istnieją niemal od roku. Uratowały
Żoliborz przed paraliżem, gdy awaryjnie trzeba było zamknąć sypiące się wiadukty z lat powojennych. Wtedy miasto dopilnowało, by piesi nawet na jeden dzień nie stracili dojścia z okolic Cytadeli i ul. gen. Zajączka do stacji
metra (kierowcy przez dwa miesiące musieli korzystać z objazdów). Dlaczego więc teraz mieszkańcy tej części Żoliborza mają być odcięci od centrum aż przez ponad pół roku?
- Będzie możliwe przejście w tunelach na wysokości ul. Zakroczymskiej albo Międzyparkowej. Taki wariant miejski inżynier ruchu uznał za najkorzystniejszy - twierdzi Małgorzata Gajewska, choć dojście do obu tuneli oznacza dla wielu osób spore nadkładanie drogi. Poza tym po zmroku te bezludne okolice nie należą do bezpiecznych. Nikt też nie pomyślał o uczniach i nauczycielach kilku szkół średnich w okolicach ul. gen. Zajączka, dla których kładka jest najkrótszym połączeniem m.in. ze stacją kolejową.
"Sytuacja może się stać dramatyczna, a w zbliżających się wyborach obecni rządzący mogą przez to strzelić sobie w kolano. Proszę pomóc mieszkańcom Żoliborza!" - prosi pan Ryszard.
Co na to samorząd dzielnicy? - W poniedziałek spotykamy się z kolegami z klubu, gdzie i jak interweniować w tej sprawie - obiecuje przewodniczący rady Żoliborza Piotr Wertenstein-Żuławski (PO). Może nad torami powinna powstać osobna kładka dla pieszych blisko Dworca Gdańskiego? - Nie wykluczam, że zwrócimy się o pomoc do wojska, które już w zeszłym roku deklarowało nam, że jest w stanie błyskawicznie postawić taką konstrukcję. Niestety, wiem też, jak uciążliwe jest dogadywanie czegokolwiek z koleją. Trzeba jednak wszystko sprawdzić - deklaruje radny.
Takich problemów by nie było, gdyby nie nagła zmiana planów miejskich urzędników. Początkowo z demontażem tymczasowego wiaduktu nad torami chcieli czekać do otwarcia przejścia podziemnego pod peronami Dworca Gdańskiego, które ma być gotowe jesienią tego roku. Niedawno stwierdzili jednak, że muszą przyspieszyć budowę nowych wiaduktów w tym miejscu, by nie paraliżować ruchu na ul. Słomińskiego, gdy zacznie się budowa
drugiej linii metra. Pierwszy wiadukt razem z chodnikiem ma być gotowy przed 31 października.
Przeczytaj także: Budowa drugiej linii Metra
