- Księżna uśmiechnęła się i uścisnęła mi dłoń. Delikatnie, z gracją. I powiedziała: "Hallo" - cieszyła się Honorata Maj (na zdjęciu z prawej w czarnej czapce), jedna z porządkowych podczas odwiedzin brytyjskiego następcy tronu księcia Karola i jego żony lady Camilli w kościele św. Stanisława Kostki. Poniedziałkowa wizyta na Żoliborzu była jednym z punktów pierwszego dnia oficjalnej wizyty książęcej pary w Polsce. Czekało tu na nią ok. 40 osób z aparatami fotograficznymi. Właścicielom dorodnego wilczura BOR-owcy polecili trzymać go z dala od bramy.
Na dziedzińcu kościoła na książęcą parę czekali biskup Tadeusz Pikus i proboszcz parafii ks. Zygmunt Malacki otoczeni przez kilkudziesięciu starszych mężczyzn w żółtych furażerkach - to służba porządkowa archidiecezji warszawskiej. Byli też dziennikarze, w tym brytyjscy fotoreporterzy, obwieszeni od stóp do głów aparatami fotograficznymi.
Krótko po godz. 16.30 syreny licznych radiowozów obwieściły przyjazd gości. Po chwili czarne bmw z królewską chorągiewką zatrzymało się przed bramą kościoła, rozległy się oklaski. Po krótkiej rozmowie z bp. Pikusem książę Karol i lady Camilla weszli za przystrojone polską i brytyjską flagą kamienie otaczające grób ks. Jerzego Popiełuszki. Czekał tam wojskowy trzymający w rękach wieniec z białymi kwiatami ułożonymi w kształt lilii. Po chwili ułożył go na granitowym nagrobku, a książęca para chwilę trwała w zadumie. Później w towarzystwie księży i biskupa zwiedzili muzeum ks. Jerzego, który w czerwcu zostanie beatyfikowany.
Przed kościołem zostali zziębnięci ludzie. - Nic nie widziałam przez to ogrodzenie - skarżyła się jedna z pań. Jej krzywdę kilkanaście minut później wynagrodziła lady Camilla. Po wyjściu z kościoła rozdawała promienne uśmiechy i ściskała dłonie oczekujących ludzi. Książę zachował jednak brytyjski dystans i zamiast dołączyć do małżonki, szybko schował się w limuzynie. Oboje pojechali na spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem.